Koszmar w Korei. Dziewięć osób zginęło
O godzinie 21:30 czasu lokalnego (14:30 czasu polskiego) w Seulu - stolicy Korei Południowej - rozegrały się dramatyczne sceny. W samym centrum miasta kierowca staranował pieszych. Z dostępnych w zagranicznych mediach informacji dowiadujemy się, że 68-letni mężczyzna z impetem wjechał w tłum ludzi stojących na przystanku autobusowym.
Jego samochód "nagle przyspieszył"
Kierowca osobówki miał poruszać się pod prąd i zderzyć z dwoma innymi samochodami. W wypadku zginęło aż dziewięć osób - sześć straciło życie na miejscu, trzy kolejne w szpitalu. Wiadomo, że rannych jest więcej, a poszkodowani przebywają obecnie pod opieką lekarzy.
Policjanci nie potrzebowali wiele czasu, by zatrzymać sprawcę makabrycznego wypadku. Mężczyzna miał tłumaczyć mundurowym, że jego samochód "nagle przyspieszył". Nie wyjaśnił jednak, jak miało do tego dojść.
Według statystyk, na które powołuje się BBC, piesi stanowią w Korei Południowej 35 proc. ofiar wszystkich śmiertelnych wypadków drogowych.
Źródło: Radio ZET/BBC
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET