Rosja wycelowała bomby kierowane w Charków. Są ofiary i wielu rannych
Do 25 wzrosła liczba rannych rosyjskiego ataku na Charków na północnym wschodzie Ukrainy, wśród nich jest dwoje dzieci – poinformował w sobotę po południu szef władz obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow. Zginęły trzy osoby, a agresorzy wzięli na cel wyłącznie cele cywilne.
Atak Rosji na Charków. Są ofiary i wielu rannych
Rosja uderzyła w Charków w sobotę 22 czerwca. Agresorzy wycelowali pociski w cele cywilne. "Obecnie wiadomo, że zginęły trzy osoby, co najmniej 25 zostało rannych. Szesnaście osób zostało hospitalizowanych, w tym dwoje dzieci. Cztery osoby są w ciężkim stanie" – przekazał Syniehubow. "Uszkodzona została wyłącznie infrastruktura cywilna: domy, przystanki transportu publicznego, sklepy" – wyliczał Syniehubow. Zaznaczył, że Rosjanie wycelowali rakiety na Charków z Biełgorodu.
Wcześniej prezydent Wołodymyr Zełenski potwierdził, że Rosjanie zaatakowali Charków kierowanymi bombami lotniczymi. Oświadczył, że "rosyjski terror z użyciem bomb kierowanych musi i może zostać powstrzymany". "Potrzebujemy zdecydowanych decyzji naszych partnerów, abyśmy mogli zniszczyć rosyjskich terrorystów i rosyjskie samoloty bojowe tam, gdzie się znajdują" – podkreślił ukraiński przywódca.
Zełenski wspomniał, że możliwa jest ochrona ludzi i życia przed terrorem rakietowym, również obszarów przygranicznych. "Potrzebujemy zdecydowania (ze strony partnerów zachodnich Ukrainy)" – powiedział prezydent Ukrainy.
Źródło: Radio ZET/Telegram
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET