Nurkowie odkryli to na dnie Wielkiej Błękitnej Dziury. Przerażające
Wielka Błękitna Dziura to rozpadlina rafy koralowej, która znajduje się na Morzu Karaibskim. Niedawno, w trakcie jednej z ekspedycji, nurkom udało się dotrzeć prawie na samo jej dno. To ogromny sukces współczesnej nauki. Jednak to, co załoga odkryła w czasie badań, może szokować i budzić przerażenie.
Wielka Błękitna Dziura przez wieki pozostawała tajemnica. Budziła zainteresowanie naukowców
Wielka Błękitna Dziura to gigantyczna jaskinia morska, która ulokowana jest na Morzu Karaibskim. Ma 124 metrów głębokości i aż 300 metrów szerokości. Rozpadlina powstała najprawdopodobniej w wyniku trzęsienia ziemi i pod wpływem ciśnienia wody pod koniec epoki lodowcowej. Wielka Błękitna Dziura jest widoczna z kosmosu. Stanowi atrakcję dla nurków, ponieważ pełna jest podwodnych stworzeń: ryb rafowych, barakudów oraz różnych gatunków rekinów. Ta gigantyczna jaskinia morska została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1996 roku.
Badania tego, co skrywa Wielka Błękitna Dziura, rozpoczęły się stosunkowo późno, bo w 1971 roku. Na początku zajmował się nimi francuski oceanograf Jacques-Yves Cousteau. Później misję przejęli inni badacze. Niestety głębokość rozpadliny sprawiała, że przez długi czas nikomu nie udawało się dotrzeć na dno jaskini – ówczesny sprzęt nurkowy okazywał się niewystarczający do tego typu wypraw. Przełomowa okazała się ekspedycja prowadzona przez załogę Aquatica Submarines. Załodze w 2018 roku udało się dotrzeć naprawdę bardzo głęboko i przeanalizować strukturę Wielkiej Błękitnej Dziury. Co wówczas odkryli nurkowie?
To badacze odkryli na dnie Wielkiej Błękitnej Dziury
Badacze, którzy podjęli się zejścia na dno Wielkiej Błękitnej Dziury, tłumaczyli, że na początku wyprawy mijali typowe dla tego ekosystemu gatunki. Jednak w pewnym momencie (mniej więcej na głębokości 90 m) wszelkie oznaki życia zaczęły zanikać. Gęsta warstwa siarkowodoru blokowała bowiem dostęp do tlenu. W konsekwencji wszystko, co wpadało w dziurę i docierało do siarkowodorowej strefy, umierało.
Jedna z członkiń wyprawy, Erika Bergman, w rozmowach z prasą zaznaczyła, że na dnie Wielkiej Błękitnej Dziury znajdowały się szczątki krabów i innych morskich stworzeń. Nurkowie „zderzyli się” jednak także z przerażającą prawdą o ludzkości. W głębinach zatopione były także... ludzkie śmieci, między innymi butelka coli i kamera GoPro. Badacze i ekolodzy jednogłośnie stwierdzili, że to bardzo niepokojące odkrycie. Świadczy bowiem o tym, jak duże zniszczenia może spowodować ludzkość nawet tego nie podejrzewając.
Źródło: Radio ZET/Onet/Wirtualna Polska/Wikipedia
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET