„Od lat pojawiają się konflikty wokół tej reprezentacji". To będzie przełomowy moment dla kraju?
Reprezentacja Bośni i Hercegowiny w niesamowitych okolicznościach awansowała na mistrzostwa świata, co wywołało euforię na ulicach Sarajewa. Na początek turnieju Bośniacy zremisowali z Kanadą 1:1. Jednak to, co dzieje się wokół reprezentacji, jest dla tego podzielonego kraju znacznie ważniejsze niż wywalczony na mistrzostwach punkt.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak postrzegana jest reprezentacja Bośni w swoim kraju.
- Dlaczego część Bośniaków nie wspiera swojej reprezentacji.
- Co powoduje wzrost patriotyzmu wokół bośniackiej drużyny.
Reprezentacja Bośni i Hercegowiny na mistrzostwa świata awansowała po raz drugi. W 2014 roku, kiedy debiutowała na mundialu, przegrała z Argentyną i Nigerią, a na koniec fazy grupowej pokonała Iran 3:1 i zakończyła swoją przygodę z brazylijskim turniejem.
Teraz sytuacja jest zupełnie inna. Awansować do drugiej fazy mistrzostw jest nieco łatwiej, a i sama reprezentacja w tym podzielonym kraju postrzegana jest inaczej niż wcześniej.
Nie wszyscy mieszkańcy wspierają kadrę
Reprezentacja Bośni to jedna z niewielu drużyn na tych mistrzostwach, która w swoim własnym kraju ma konkurencję. Jak mówi Michał Kucharski z Ośrodka Studiów Wschodnich, specjalista ds. Bałkanów, nie wszyscy w Bośni i Hercegowinie wspierają tę kadrę.
- Od lat pojawiają się wokół tej reprezentacji konflikty, oczywiście na tle etnicznym, związane choćby z tym, że wielu zawodników pochodzenia serbskiego z Republiki Serbskiej (część Bośni i Hercegowiny) woli wybierać reprezentację belgradzką, serbską. Na mundialu mamy zresztą tylko jednego zawodnika pochodzenia serbskiego. Reszta to Chorwaci, no i przede wszystkim Boszniacy – tłumaczy.
- Ale też nie jest tak, że wszyscy Chorwaci mieszkający w Bośni i Hercegowinie będą kibicowali Bośni na tym mundialu, bo reprezentacja Chorwacji również awansowała i część z nich jest silnie związana z tą drużyną z Luką Modriciem w składzie. A część z nich wspiera obydwie reprezentacje – dodaje analityk.
Krok naprzód
Ekspert zwraca jednak uwagę, że obecna reprezentacja cieszy się mimo wszystko większym wsparciem w kraju, niż drużyna z 2014 roku. - Entuzjazm jest większy niż przed 12 laty. Było to widać przed pierwszym meczem mundialu na ulicach Sarajewa. Nawet Serbowie w Belgradzie pytani, komu będą kibicować, odpowiadają, że Bośni i Hercegowinie. Bo to sąsiad, bliski kulturowo i związany z nimi historycznie. Podobnie jest na ulicach Banja Luki, czyli w stolicy Republiki Serbskiej, gdzie też ludzie mówią, że skoro nie ma reprezentacji Serbii, będą kibicować reprezentacji państwa, którego są obywatelami – mówi Kucharski w rozmowie z RadioZET.pl.
- Najlepiej było to widać po samym awansie, kiedy nawet politycy nacjonalistycznej partii Chorwacka Wspólnota Demokratyczna HDZ decydowali się na jasne deklaracje, że wspierają reprezentację Bośni i Hercegowiny – komentuje.
Wokół drużyny narodowej buduje się także poczucie patriotyzmu mieszkańców Bośni. Kucharski zwraca uwagę, że w kraju zaczynają być wykorzystywane tradycyjne flagi z liliami, związane ze średniowiecznym Królestwem Bośni. Symbol lilii jest wiązany z dynastią spokrewnioną z Andegawanemi, która wtedy rządziła i miała właśnie lilie w swoim godle. – Patriotyzm w Bośni objawia się m.in. chęcią powrotu do korzeni – ocenia analityk.
Stawiają na Bośnię
Jeśli spojrzymy na skład reprezentacji prowadzonej przez Sergeja Barbareza, zobaczymy w niej kilku piłkarzy urodzonych poza Bałkanami, którzy jednak mają bośniackie korzenie i zdecydowali się na grę w ojczyźnie przodków. Doskonałym przykładem jest Esmir Bajraktarević, który urodził się i wychował w USA, grał nawet w młodzieżowych reprezentacjach tego kraju. Ostatecznie jednak wybrał Bośnię.
To także trend pokazujący, że w Bośni i Hercegowinie zaczyna tworzyć się wspólnota związana z tym państwem. - Decyzja Bajraktarevića nie jest wyjątkiem i zawodników decydujących się na grę w tej reprezentacji, również urodzonych w Bośni i Hercegowinie Chorwatów jest coraz więcej. Zresztą postacią, która łączy wszystkie trzy narody, zamieszkujące to państwo i wpływa na atmosferę, jest trener kadry Sergej Barbarez, który jest z pochodzenia Serbem urodzonym w Mostarze, a wojnę spędził jako zawodnik w klubach Bundesligi, ale który jest bardzo oddany tym staraniom o budowę reprezentacji – przypomina Kucharski.
- I to jest z jednej strony aspekt związany z rosnącym patriotyzmem, potrzebą powrotu do korzeni, ale też z polityką obecnej federacji bośniackiej, która stara się tych zawodników utalentowanych, urodzonych za granicą, przyciągać – dodaje.
Piłka receptą na problemy?
Bośnia i Hercegowina ma mnóstwo problemów i reprezentacja piłkarska, czy w ogóle sport, nie są w stanie ich rozwiązać. Jednak tworzące się poczucie jedności wokół tej drużyny i rosnący patriotyzm na stadionach mogą być zaczynem, by choć podjąć próbę rozwiązania nawarstwiających się od lat kłopotów.
- Jednym z problemów tego kraju jest poczucie braku wspólnoty. Co widać np. po zachowaniu wspomnianej partii HDZ. Część polityków tego ugrupowania wspiera reprezentację Bośni, ale część blokowała utworzenie stref kibicowskich w niektórych miastach, uzasadniając to względami formalnymi – mówi analityk OSW.
Jak dodaje, w części miast, nawet tam, gdzie więcej jest Chorwatów niż Bośniaków, takie strefy kibica powstały. I w meczu z Kanadą jedni i drudzy wspólnie oglądali mecz. A to może nawet ważniejsze, niż punt wywalczony w pierwszej kolejce fazy grupowej.
- Spójrzmy na sam gol, który padł w 21 min. meczu. Rzut rożny wykonywał Chorwat, piłkę w pole karne skierował Boszniak, a gola strzelił Serb. Zresztą jedyny, powołany w ostatniej chwili za innego kontuzjowanego zawodnika. I to też jest Bośnia i Hercegowina, choć często wydaje się ona mocno podzielona etnicznie. Ten problem braku poczucia wspólnoty na pewno może zostać rozwiązany, a jest istotnym elementem do szukania potem porozumienia na czas po wyborach parlamentarnych, które będą jesienią. I może też do utworzenia koalicji. Ale niekoniecznie wspólnoty ponadetnicznej, a jakiegoś przywiązania do samej Bośni i Hercegowiny, jako obszaru geograficznego i historycznego, mimo różnic etnicznych. A bez tego po prostu nie ma mowy o przeprowadzeniu jakichkolwiek reform i starań o wejście do Unii Europejskiej – puentuje Michał Kucharski.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET