`

„Od lat pojawiają się konflikty wokół tej reprezentacji". To będzie przełomowy moment dla kraju?

4 min. czytania
15.06.2026 18:36
Obserwuj nas na Google

Reprezentacja Bośni i Hercegowiny w niesamowitych okolicznościach awansowała na mistrzostwa świata, co wywołało euforię na ulicach Sarajewa. Na początek turnieju Bośniacy zremisowali z Kanadą 1:1. Jednak to, co dzieje się wokół reprezentacji, jest dla tego podzielonego kraju znacznie ważniejsze niż wywalczony na mistrzostwach punkt.

Fani Bośni i Hercegowiny
fot. Armin Durgut/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak postrzegana jest reprezentacja Bośni w swoim kraju.
  • Dlaczego część Bośniaków nie wspiera swojej reprezentacji.
  • Co powoduje wzrost patriotyzmu wokół bośniackiej drużyny.

Reprezentacja Bośni i Hercegowiny na mistrzostwa świata awansowała po raz drugi. W 2014 roku, kiedy debiutowała na mundialu, przegrała z Argentyną i Nigerią, a na koniec fazy grupowej pokonała Iran 3:1 i zakończyła swoją przygodę z brazylijskim turniejem.

Teraz sytuacja jest zupełnie inna. Awansować do drugiej fazy mistrzostw jest nieco łatwiej, a i sama reprezentacja w tym podzielonym kraju postrzegana jest inaczej niż wcześniej.

Nie wszyscy mieszkańcy wspierają kadrę

Reprezentacja Bośni to jedna z niewielu drużyn na tych mistrzostwach, która w swoim własnym kraju ma konkurencję. Jak mówi Michał Kucharski z Ośrodka Studiów Wschodnich, specjalista ds. Bałkanów, nie wszyscy w Bośni i Hercegowinie wspierają tę kadrę.

- Od lat pojawiają się wokół tej reprezentacji konflikty, oczywiście na tle etnicznym, związane choćby z tym, że wielu zawodników pochodzenia serbskiego z Republiki Serbskiej (część Bośni i Hercegowiny) woli wybierać reprezentację belgradzką, serbską. Na mundialu mamy zresztą tylko jednego zawodnika pochodzenia serbskiego. Reszta to Chorwaci, no i przede wszystkim Boszniacy – tłumaczy.

Redakcja poleca

- Ale też nie jest tak, że wszyscy Chorwaci mieszkający w Bośni i Hercegowinie będą kibicowali Bośni na tym mundialu, bo reprezentacja Chorwacji również awansowała i część z nich jest silnie związana z tą drużyną z Luką Modriciem w składzie. A część z nich wspiera obydwie reprezentacje – dodaje analityk.

Krok naprzód

Ekspert zwraca jednak uwagę, że obecna reprezentacja cieszy się mimo wszystko większym wsparciem w kraju, niż drużyna z 2014 roku. - Entuzjazm jest większy niż przed 12 laty. Było to widać przed pierwszym meczem mundialu na ulicach Sarajewa. Nawet Serbowie w Belgradzie pytani, komu będą kibicować, odpowiadają, że Bośni i Hercegowinie. Bo to sąsiad, bliski kulturowo i związany z nimi historycznie. Podobnie jest na ulicach Banja Luki, czyli w stolicy Republiki Serbskiej, gdzie też ludzie mówią, że skoro nie ma reprezentacji Serbii, będą kibicować reprezentacji państwa, którego są obywatelami – mówi Kucharski w rozmowie z RadioZET.pl.

- Najlepiej było to widać po samym awansie, kiedy nawet politycy nacjonalistycznej partii Chorwacka Wspólnota Demokratyczna HDZ decydowali się na jasne deklaracje, że wspierają reprezentację Bośni i Hercegowiny – komentuje.

Wokół drużyny narodowej buduje się także poczucie patriotyzmu mieszkańców Bośni. Kucharski zwraca uwagę, że w kraju zaczynają być wykorzystywane tradycyjne flagi z liliami, związane ze średniowiecznym Królestwem Bośni. Symbol lilii jest wiązany z dynastią spokrewnioną z Andegawanemi, która wtedy rządziła i miała właśnie lilie w swoim godle. – Patriotyzm w Bośni objawia się m.in. chęcią powrotu do korzeni – ocenia analityk.

Stawiają na Bośnię

Jeśli spojrzymy na skład reprezentacji prowadzonej przez Sergeja Barbareza, zobaczymy w niej kilku piłkarzy urodzonych poza Bałkanami, którzy jednak mają bośniackie korzenie i zdecydowali się na grę w ojczyźnie przodków. Doskonałym przykładem jest Esmir Bajraktarević, który urodził się i wychował w USA, grał nawet w młodzieżowych reprezentacjach tego kraju. Ostatecznie jednak wybrał Bośnię.

To także trend pokazujący, że w Bośni i Hercegowinie zaczyna tworzyć się wspólnota związana z tym państwem. - Decyzja Bajraktarevića nie jest wyjątkiem i zawodników decydujących się na grę w tej reprezentacji, również urodzonych w Bośni i Hercegowinie Chorwatów jest coraz więcej. Zresztą postacią, która łączy wszystkie trzy narody, zamieszkujące to państwo i wpływa na atmosferę, jest trener kadry Sergej Barbarez, który jest z pochodzenia Serbem urodzonym w Mostarze, a wojnę spędził jako zawodnik w klubach Bundesligi, ale który jest bardzo oddany tym staraniom o budowę reprezentacji – przypomina Kucharski.

- I to jest z jednej strony aspekt związany z rosnącym patriotyzmem, potrzebą powrotu do korzeni, ale też z polityką obecnej federacji bośniackiej, która stara się tych zawodników utalentowanych, urodzonych za granicą, przyciągać – dodaje.

Piłka receptą na problemy?

Bośnia i Hercegowina ma mnóstwo problemów i reprezentacja piłkarska, czy w ogóle sport, nie są w stanie ich rozwiązać. Jednak tworzące się poczucie jedności wokół tej drużyny i rosnący patriotyzm na stadionach mogą być zaczynem, by choć podjąć próbę rozwiązania nawarstwiających się od lat kłopotów.

- Jednym z problemów tego kraju jest poczucie braku wspólnoty. Co widać np. po zachowaniu wspomnianej partii HDZ. Część polityków tego ugrupowania wspiera reprezentację Bośni, ale część blokowała utworzenie stref kibicowskich w niektórych miastach, uzasadniając to względami formalnymi – mówi analityk OSW.

Jak dodaje, w części miast, nawet tam, gdzie więcej jest Chorwatów niż Bośniaków, takie strefy kibica powstały. I w meczu z Kanadą jedni i drudzy wspólnie oglądali mecz. A to może nawet ważniejsze, niż punt wywalczony w pierwszej kolejce fazy grupowej.

- Spójrzmy na sam gol, który padł w 21 min. meczu. Rzut rożny wykonywał Chorwat, piłkę w pole karne skierował Boszniak, a gola strzelił Serb. Zresztą jedyny, powołany w ostatniej chwili za innego kontuzjowanego zawodnika. I to też jest Bośnia i Hercegowina, choć często wydaje się ona mocno podzielona etnicznie. Ten problem braku poczucia wspólnoty na pewno może zostać rozwiązany, a jest istotnym elementem do szukania potem porozumienia na czas po wyborach parlamentarnych, które będą jesienią. I może też do utworzenia koalicji. Ale niekoniecznie wspólnoty ponadetnicznej, a jakiegoś przywiązania do samej Bośni i Hercegowiny, jako obszaru geograficznego i historycznego, mimo różnic etnicznych. A bez tego po prostu nie ma mowy o przeprowadzeniu jakichkolwiek reform i starań o wejście do Unii Europejskiej – puentuje Michał Kucharski.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET