Pierwsza taka wizyta od lat. Reżim Kima spróbuje to wykorzystać?
Po ośmiu latach sportowcy z Korei Północnej znów pojawiają się u południowego sąsiada. Czy mecz piłkarskiej Ligi Mistrzyń może coś zmienić? Jak uważa współtwórca Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej Bartłomiej Banasiewicz, nie należy spodziewać się przełomu, choć polityki na stadionie i wokół nie zabraknie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wyjazd drużyny z Korei Północnej może wpłynąć na stosunki między państwami.
- Dlaczego spotkanie ma większe znaczenie dla Korei Południowej.
- Co może zyskać reżim w Pjongjangu na wygranej.
Dokładnie 20 maja w półfinale kobiecej Ligi Mistrzyń AFC zmierzą się ze sobą zespoły z Korei Południowej, czyli Suwon FC i Północnej - Naegohyang. Będzie to pierwsza od ośmiu lat wizyta sportowców z Północy u południowych sąsiadów. Czy spotkanie, które ma wiele politycznych podtekstów, może wpłynąć na relacje między dwoma zwaśnionymi państwami?
Przełomu nie będzie?
W rozmowie z RadioZET.pl współzałożyciel Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej Bartłomiej Banasiewicz ocenia jednak, że nie można mówić o przełomie w kontaktach między tymi dwoma państwami. - Niektórzy dziennikarze z Korei Południowej sugerują, że fakt, iż zespół z Korei Północnej zdecydował się na podróż do południowego sąsiada, może wynikać przede wszystkim z ostatniego kongresu FIFA, który odbył się w Vancouver. Tam miało dojść do rozmowy pomiędzy przewodniczącym Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej a ministrem sportu Korei Północnej, w czasie której chwalono ten kraj za rozwój kobiecego futbolu, stawiając go wielu azjatyckim krajom za model – ocenia.
- Inny powód jest taki, że jeśli Koreanki z Północy awansują do finału, ten również odbędzie się na terenie Korei Południowej. Więc mogły decydować względy logistyczne – dodaje analityk PIDS.
Mecz ważniejszy dla gospodarzy
Zdaniem eksperta od dyplomacji sportowej ten mecz będzie znacznie ważniejszy dla Korei Południowej, co wynika m.in. z przemówienia prezydenta tego kraju Lee Jae-myunga, który w swoim przemówieniu z 2025 roku zaznaczał, że będzie dążył do poprawy stosunków z sąsiadami z północy.
Reżim w Pjongjangu może wykorzystać propagandowo to spotkanie w przypadku, jeśli to zawodniczki z Północy okażą się lepsze. - Jeżeli wygrają ten mecz, a co więcej, całą Ligę Mistrzyń, to będzie ogromny sukces. I będą starali się to wykorzystać. A Koreańczycy z Południa, będą po prostu starali się jak najlepiej ugościć piłkarki oraz sztab szkoleniowy, bo łącznie ma przyjechać około czterdziestu osób plus jeszcze oczywiście ochrona - uważa Banasiewicz.
- Słyszałem także pogłoski, że organizacje, które dążą do zjednoczenia obu Korei, mają desygnować kilkuset wolontariuszy, mających wspierać zawodniczki z Północy, a przede wszystkim nawoływać do zjednoczenia. Zobaczymy jednak, na ile pozwoli też Azjatycka Konfederacja Piłkarska i ile polityki zobaczymy na stadionie, choć spodziewam się, że nie będzie tego aż tak dużo - dodaje.
Jedna drużyna nie pomogła
Chociaż sport często bywał narzędziem dyplomacji, to jednak w tym wypadku, zdaniem Banasiewicza, nie należy spodziewać się, że mecz Ligi Mistrzyń w widoczny sposób może wpłynąć na relacje pomiędzy zwaśnionymi państwami. Ekspert PIDS przypomniał, że w czasie zimowych igrzysk olimpijskich, które gościł Pjongczang, podczas ceremonii otwarcia sportowcy z tych krajów szli wspólnie pod flagą zjednoczonej Korei, a drużyna hokeistek wystąpiła pod wspólnym szyldem.
- Od tego czasu sporo się zmieniło i moim zdaniem na obecną chwilę nie należy spodziewać się politycznych gestów, które mogłyby wskazywać, że te kraje dążą do porozumienia. Pamiętajmy, że ostatnio zmieniono konstytucję w Korei Północnej i usunięto zapis o dążeniu do zjednoczenia obu Korei. To pokazuje, na jakim etapie są obecnie relacje pomiędzy tymi państwami - podsumowuje analityk PIDS w rozmowie z RadioZET.pl.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET