Pułkownik bije na alarm. "Zarzewie III wojny światowej"
Korea Północna zdecydowała się wesprzeć Rosję w wojnie przeciwko Ukrainie. Według zagranicznych agencji wywiadowczych na rosyjski Daleki Wschód zostało wysłanych ponad 10 tys. północnokoreańskich żołnierzy, którzy po przeszkoleniu mają trafić na ukraiński front. Według płka Andrzeja Derlatki zaostrzenie sytuacji międzynarodowej może okazać się "zarzewiem III wojny światowej".
"Korea Północna przystąpiła do wojny. Bardzo groźna informacja"
Zaangażowanie reżimu Korei Północnej w wojnę w Ukrainie to bardzo groźna informacja – stwierdził w programie "Newsroom WP" płk Andrzej Derlatka, były szef Agencji Wywiadu oraz były ambasador RP w Korei Południowej. Zwrócił uwagę, że na ukraiński front mają trafić żołnierze północnokoreańskich sił specjalnych, których reżim w Pjongjangu ma około 180 tysięcy.
– Prawdopodobnie chodzi o dwie rzeczy. Pierwsza to wsparcie Władimira Putina, reżimu rosyjskiego, który ma kłopoty na wojnie. Druga to przetestowanie własnych żołnierzy w warunkach bojowych, którzy od dłuższego czasu nie mieli styczności z walkami frontowymi – wyjaśnił były wojskowy. Jak dodał, nie bez znaczenia pozostaje również rola Chin. – Korea Północna jest satelitą chińskim, nie zrobią niczego w polityce międzynarodowej bez konsultacji z Pekinem. To jest wojna, którą prowadzą także Chiny – zaznaczył.
– To jest kwestia nakręcania napięć międzynarodowych w kilku głównych ogniskach na świecie, które mogą być zarzewiem III wojny światowej. Korea Północna wykonuje dziwaczne gesty, niszczy drogi i linie kolejowe, które od wojny koreańskiej nie są użytkowane, niszczy więzi z Koreą Południową – zauważył. Zdaniem płka Derlatka zaostrzenie sytuacji międzynarodowej wydaje się być zaplanowane i sterowane. – Jest to coś, z czym musimy się liczyć. Możemy się spodziewać reakcji Zachodu. Zareagować musi też ONZ, ponieważ Korea Północna tym sposobem przystąpiła do wojny – podkreślił.
Sprzeciw Seulu, Zełenski apeluje do zachodnich sojuszników
Ministerstwo obrony Korei Południowej potępiło w poniedziałek działania reżimu Kim Dzong Una i wezwało do ich natychmiastowego wstrzymania. "Udział Korei Północnej w rosyjskiej wojnie stanowi naruszenie rezolucji ONZ i jest czynem nielegalnym, który powinien zostać potępiony przez społeczność międzynarodową" – przekazał rzecznik MSZ, Jeon Ha Gyu. Agencja Yonhap poinformowała, że ministerstwo obrony w Seulu nie wyklucza przekazywania śmiercionośnej broni do Ukrainy. Korea Południowa dotychczas nie dostarczała takiego uzbrojenia Kijowowi. "W zależności od charakteru współpracy wojskowej Korei Północnej z Rosją dokonamy analizy, a następnie omówimy sytuację na szczeblu rządowym i podejmiemy niezbędne kroki – oznajmił Jeon Ha Gyu, zapytany o taką ewentualność.
Prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył w niedzielę, że oczekuje zdecydowanej reakcji ze strony zachodnich partnerów na coraz większe zaangażowanie militarne Korei Północnej po stronie Rosji w wojnie z Ukrainą. "Czekamy na normalną, uczciwą, silną reakcję partnerów na to, co w rzeczywistości jest przystąpieniem kolejnego państwa do wojny z Ukrainą. [...] Musimy się tym zająć. Reagować. Przeciwdziałać. Nie możemy pozwolić złu rosnąć w siłę. Jeśli świat milczy teraz, i jeśli będziemy musieli stawić czoła północnokoreańskim żołnierzom na froncie [...], to na pewno nikomu na świecie nie przyniesie to korzyści, a tylko przedłuży tę wojnę. Wojnę, która musi zostać zakończona sprawiedliwie i tak szybko, jak to możliwe" – oświadczył ukraiński przywódca.
Źródło: Radio ZET/WP/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET