Rekordowo niskie poparcie dla Trumpa. “Amerykanie odrobinę przejrzeli na oczy”
Według najnowszego sondażu, opublikowanego przez The Economist, poparcie dla Donalda Trumpa spadło do rekordowo niskich 35 proc. Jak ocenia prof. Małgorzata Zachara-Szymańska z Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest to wynik z jednej strony wojny z Iranem, której od początku większość amerykańskiego społeczeństwa była przeciwna, ale także zmiany postrzegania samego Trumpa nawet wśród wyborców MAGA.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Poparcie dla Donalda Trumpa spadło do rekordowo niskiego poziomu 35 proc., podczas gdy 58 proc. badanych jest przeciwnych jego działaniom. Spadek ten związany jest głównie z wojną z Iranem i negatywną oceną Trumpa przez społeczeństwo.
- Republikanie mogą stracić większość w Izbie Reprezentantów w wyborach uzupełniających planowanych na listopad 2026 roku, ale Demokraci na razie nie wykorzystują w pełni słabnącego poparcia dla Trumpa.
- Donald Trump rozważa zakończenie konfliktu z Iranem, co mogłoby zahamować negatywne konsekwencje dla USA, ale jednocześnie umocnić Iran.
Rekordowo niskie poparcie dla Trumpa
Prezydent USA Donald Trump traci poparcie w amerykańskim społeczeństwie. Jak wynika z najnowszego sondażu YouGov dla The Economist, popiera go tylko 35 proc. badanych, a przeciwko jego działaniom jest aż 58 proc. ankietowanych. To rekordowo niski wynik od czasu jego powrotu do Białego Domu.
Jaka jest główna przyczyna takiego spadku w sondażach? Zdaniem amerykanistki, prof. dr hab. Małgorzaty Zachary-Szymańskiej z Uniwersytetu Jagiellońskiego, w dużej mierze ma to związek z wojną z Iranem, ale również z oceną samego Trumpa.
- Amerykanie odrobinę przejrzeli na oczy. Jego sposób postępowania to nie jest niespodzianka dla wyborców i polityków strony liberalnej i centrowej. Natomiast również ta część wyborców, która była do tej pory wiernym zapleczem ruchu MAGA, zaczyna mieć wątpliwości co do tego, czy na pewno prezydent jest pełen dobrej woli i czy spełnia swoje obietnice wyborcze. Stąd obniżające się wskaźniki poparcia - ocenia w rozmowie z RadioZET.pl.
Jak dodaje, taki wynik w badaniach poparcia dla prezydenta to wynik skumulowanego niezadowolenia kilku bloków wyborców, którzy w ten sposób wyrażają swoją niezgodę na to, co się dzieje. - Jeśli spojrzymy na sondaże sprzed inwazji na Iran, to 73 proc. Amerykanów było przeciwnych atakowi. I w tym gronie musieli być wyborcy MAGA! I teraz widzą administrację, działającą bez planu, popełniającą błędy odczuwalne natychmiast w życiu codziennym, czyli rosnące ceny ropy, kwestie drożejących kredytów, co zapewne przełoży się na wzrost inflacji i cen produktów żywnościowych itd. Ta spirala konsekwencji się nakręca - stwierdza prof. Zachara-Szymańska.
- I trudno samemu Donaldowi Trumpowi stosować dotychczasowe taktyki obarczania odpowiedzialnością innych. Powiedzieć na przykład, że to wina Bidena, albo obcych, imigrantów. Amerykańskim wyborcom z każdej strony sceny politycznej układa się spójny ciąg przyczynowo skutkowy, tzn. atak na Iran i przerzucenie kosztów tego ataku na społeczeństwo. A to im się nie podoba – dodaje.
Republikanie stracą kongres?
Media w USA przypominają, że 3 listopada 2026 roku zaplanowano wybory uzupełniające do Senatu w USA. Do obsadzenia są wszystkie 435 miejsca w Izbie Reprezentantów oraz jedna trzecia ze 100 miejsc w Senacie.
Wiele wskazuje na to, że Republikanie mogą stracić większość w Izbie Reprezentantów, a ich przewaga w Senacie stopnieje do 2-3 głosów. Prof. Zachara-Szymańska wskazuje jednak również i na słabość Demokratów, którzy nie do końca potrafią wykorzystać słabnące poparcie Donalda Trumpa. - Potencjalnie Demokraci mogą ugrać naprawdę dużo, to może być zwycięstwo bardzo znaczące. Natomiast, nie widać, żeby w tej chwili o nie grali - mówi amerykanistka.
- Po demokratycznej stronie sceny politycznej podnoszą się głosy, że to kompletny upadek amerykańskich ideałów, ale z tym już ucho wyborców się osłuchało. Nie widać tam planu, nie ma spójnego przywództwa po stronie demokratycznej. Brakuje wyrazistych postaci, może poza Berniem Sandersem, który jest postrzegany jako polityk antysystemowy, a podczas protestów grał pierwsze skrzypce, natomiast nie ma w USA takiej tradycji, żeby ruch rewolucyjny przekładał się na rezultat wyborczy. Bernie Sanders do zwycięstwa nie wystarczy – przekonuje prof. Zachara-Szymańska.
Według jej prognoz, jeżeli do jesieni sytuacja nie ulegnie zmianie, Demokraci zapewne zwyciężą, ale to nie uleczy głównej choroby amerykańskiego życia politycznego - polaryzacji. - Jeśli politycy Partii Demokratycznej nie wykażą znaczącej aktywności, planu, swojej wizji Ameryki i spójności, to będzie to wyłącznie głos przeciwko Trumpowi – ocenia.
USA wycofają się z Iranu?
Donald Trump, według mediów w USA, miał powiedzieć doradcom, że jest gotowy zakończyć wojnę z Iranem, nawet jeśli cieśnina Ormuz pozostanie w dużej mierze zamknięta. W ostatnich dniach prezydent USA i jego doradcy ocenili, że misja mająca na celu otwarcie cieśniny wydłużyłaby konflikt poza zakładany harmonogram, obejmujący od czterech do sześciu tygodni. Jak taki ruch przyjęliby sami Amerykanie?
Niezależnie od tego, co się wydarzy, prezydent Trump i jego ludzie, a w szczególności sekretarz wojny Pete Hegseth powiedzą, że zwyciężyli. I że ogromne i chwalebne zwycięstwo, wycofali się z honorem i właściwie uratowali świat. Pytanie tylko, kogo tym przekonają i czy w ogóle - zastanawia się prof. Zachara-Szymańska.
Amerykanistka zwraca również uwagę, że taki ruch co prawda mógłby zahamować negatywne konsekwencje inwazji dla samych Amerykanów, ale bardzo wzmocniłby Iran, który miał zostać, według retoryki amerykańskiego prezydenta, zmiażdżony. - Gdyby zdarzyło się tak, że to wycofanie nastąpi, to być może zahamuje pewne konsekwencje, które wywołał atak na Iran. Będzie jednak dla wszystkich jasne, że Stany Zjednoczone nie osiągnęły swoich celów, które zresztą były bardzo niejasno sformułowane na początku ataku, co też się Amerykanom nie podoba - mówi.
- Pewne jest, że nie chodziło w tym ataku o to, by zmusić samą Amerykę do wycofania się w momencie, kiedy inwazja wywołała kryzys gospodarczy i gwałtowny wzrost cen ropy. Po drugie, będzie to miało bardzo poważne konsekwencje, w postaci przejęcia stałej kontroli nad cieśniną Ormuz przez Iran. Co wzmocni przeciwnika, którego Trump chciał osłabić - ocenia w rozmowie z RadioZET.pl.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET