`

Relacje z Trumpem i pomoc Ukrainie. W którą stronę pójdzie Wlk. Brytania z nowym premierem?

3 min. czytania
25.06.2026 09:00
Obserwuj nas na Google

Jak będą wyglądały relacje Wielkiej Brytanii ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską pod wodzą nowego premiera? Czy Londyn wciąż będzie aktywnie pomagał Ukrainie? Co z ze stosunkami z Unią Europejską i czy temat ewentualnego powtórnego referendum jest w ogóle w grze? To tylko niektóre pytania, jakie przychodzą na myśl w kontekście Andy'ego Burnhama, który w najbliższych dniach przejmie władzę w Zjednoczonym Królestwie. 

Brytania
fot. Od lewej: Donald Trump, Andy Burnham, Wołodymy Zełenski, Jacquelyn Martin/Associated Press/East News, OLI SCARFF/AFP/East News, ODD ANDERSEN/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są główne wyzwania międzynarodowe dla Andy'ego Burnhama jako premiera.
  • Dlaczego Burnham musi ostrożnie okazywać euroentuzjazm w polityce UE.
  • Co może oznaczać zmiana premiera dla koalicji chętnych wspierającej Ukrainę.
  • Które inicjatywy międzynarodowe są kluczowe dla Zjednoczonego Królestwa pod rządami Burnhama.

Andy Burnham w najbliższych dniach zostanie nowym premier Wielkiej Brytanii. Zastąpi na tym stanowisku Keira Starmera, który w poniedziałek - po niespełna dwóch latach kierowania państwem – podał się do dymisji. O tym, kim jest charyzmatyczny były burmistrz Manchesteru - i  najpopularniejszy obecnie polityk Partii Pracy, której najważniejsze figury już udzieliły mu poparcia – oraz jakie problemy wewnątrzkrajowe ma do rozwiązania, pisaliśmy już wcześniej. Ale Zjednoczone Królestwo to także istotny gracz na arenie międzynarodowej, kluczowy członek NATO. O tym, jak może wyglądać polityka zagraniczna pod rządami Burnhama mówi w rozmowie z RadioZET.pl Zuzanna Ptaszyńska, doktorantka na Wydziale Nauk Politycznych i Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. 

Burnham a Trump i Unia Europejska

Zwraca ona uwagę przede wszystkim na fakt, iż Burnham nie ma w wielu kwestiach unikatowych poglądów, odróżniających się od „średniej partyjnej”. Oznacza to, że w sprawach międzynarodowych, przynajmniej na początku, będzie raczej kontynuował kurs wyznaczony przez swojego poprzednika. - Jeśli chodzi o samych Labourzystów, to mamy z jednej strony obóz mocno lewicowy, antyamerykański, a z drugiej strony stronnictwo mocno entuzjastyczne, wręcz zakochane w Stanach Zjednoczonych. A Burnham jest gdzieś pośrodku. To bardziej atlantysta niż polityk stricte proamerykański, tzn. on się opowiada za silnym NATO i zdecydowanym zaangażowaniem w europejską i atlantycką architekturę bezpieczeństwa. Nie spodziewam się tutaj żadnych rewelacji, raczej nie będzie szedł w konfrontację z Donaldem Trumpem – przekonuje ekspertka. 

Redakcja poleca

Jeśli zaś chodzi o Unię Europejską, to – o czym już także pisaliśmy – Burnham jest zwolennikiem współpracy z Brukselą, sam też w 2016 roku popierał pozostanie Wielkiej Brytanii w UE. Jednak z uwagi na fakt, iż pochodzi z północy Anglii, czyli z regionu postindustrialnego, którego znaczna część mieszkańców przed dekadą zagłosowała za brexitem, musi – zdaniem Ptaszyńskiej - pokazywać swój euroentuzjazm ostrożnie, żeby nie zrazić do siebie elektoratu podatnego na wpływy eurosceptycznej Reform Party Nigela Farage’a. - On zresztą doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ewentualne nowe referendum ws. członkostwa w UE w najbliższych latach nie wchodzi w grę, w ogóle nie ma takiego tematu – przyznaje. Na czym więc skupi się jako premier? - Na rozwijaniu tej współpracy sektorowej, jak np. powrót do wymiany studenckiej czy naukowej, usuwaniu barier handlowych, większej integracji, jeśli chodzi o politykę obronną, szczególnie w kontekście rozwoju inwestycji. Burnham jest w ogóle bardzo proinwestycyjny, dużo mówi o odbudowie przemysłu, nie tylko ciężkiego, ale też choćby o transformacji energetycznej – dodaje rozmówczyni RadioZET.pl. 

Co z koalicją chętnych i pomocą dla Ukrainy?

Keir Starmer był jednym z inicjatorów tzw. koalicji chętnych, czyli sojuszu europejskich państw, deklarujących pomoc dla Ukrainy w walce z Rosją, którego działania miały iść torem niezależnym od Waszyngtonu. Powstała ona jako odpowiedź na mniejsze zaangażowanie w pomoc Ukrainie ze strony USA po objęciu władzy przez Trumpa. Czy w sytuacji, gdy współtwórca tej koalicji kończy swoją polityczną misję, cała inicjatywa staje pod znakiem zapytania? Według Ptaszyńskiej nie. Raz, że Burnham w kwestii pomocy dla Kijowa reprezentuje tę samą orientację, co Starmer. I na pewno będzie się w tej sprawie spotykał z przywódcami Francji czy Niemiec. Ale ważniejszy jest drugi powód, bardziej ambicjonalny. - Chodzi o to, by niejako zachować godne miejsce Zjednoczonego Królestwa w Europie i na świecie. Wielka Brytania jest istotny graczem międzynarodowym i musi być przy stole, gdzie zapadają najważniejsze decyzje – mówi ekspertka z UW. 

Jej zdaniem brexit mocno zaważył na wiarygodności sojuszniczej Londynu, który będzie chciał udowodnić, że wciąż można na nim polegać. - Jeśli już mają dostęp do jakiegoś stołu negocjacyjnego, nie będą z niego rezygnować. Czują się zresztą predestynowani do odgrywania specjalnej roli. Jest przecież inicjatywa Trójkąta Atlantyckiego, tworzonego wspólnie z Amerykanami i Europą. Czyli łącząc ten komponent NATO-wski, jak i specjalne relacje z USA oraz pozycję w ramach europejskiego kontynentu, mogą np. mediować, łagodzić nastroje, stanowić ważny głos – podsumowuje rozmówczyni RadioZET.pl.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET