Rosja i USA żądają tego zapisu w planie pokojowym. Eksperci: to byłby wielki cios
Rosja i USA żądają, by Kijów w ramach planu pokojowego wycofał się z Donbasu. Oznaczałoby to oddanie "pasa twierdz”, który pełni funkcję bastionu obrony dla Ukrainy - podał w czwartek "Financial Times”. Eksperci podkreślają, że przejęcie tych terenów otworzyłoby Rosji drogę do dalszych ataków.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Rosja i USA żądają od Ukrainy oddania Donbasu w ramach porozumienia.
- Ukraińscy urzędnicy i analitycy ostrzegają, że plan może prowadzić do zamrożenia konfliktu i umożliwić dalszą rosyjską agresję.
- Prezydent Zełenski oraz eksperci przestrzegają, że ustępstwa nie powstrzymają imperialistycznych ambicji Rosji.
Plan pokojowy dla Ukrainy. Rosja i USA żądają kontrowersyjnego zapisu
"Financial Times" określa najsilniejszymi twierdzami Ukrainy Pokrowsk, Konstantynówkę, Drużkiwkę, Kramatorsk i Słowiańsk. Te miasta chronią wschodnią część kraju przed Rosją.
"Znaczna część z ponad 1 mld dolarów, które Ukraina wydała w zeszłym roku na obronę, trafiła do Donbasu, będącego celem rosyjskich ataków lądowych” - zauważa redakcja. Niektóre z umocnień są widoczne z autostrad przecinających region - to m.in. labirynty linii obronnych złożone z drutu kolczastego, okopów, pól minowych i innych przeszkód. "FT" ocenia, że Rosji byłoby łatwiej wkroczyć w głąb Ukrainy, gdyby jej wojska zdobyły miasta z pasa twierdz lub otrzymały je, jak sugerują Stany Zjednoczone, w ramach porozumienia pokojowego.
Głos w sprawie zabrał Mykoła Bielieskow, starszy analityk w Come Back Alive, grupie zajmującej się pozyskiwaniem sprzętu wojskowego dla armii ukraińskiej. Stwierdził on, że pomysł USA "jest dla urzędników (Donalda) Trumpa najlepszą propozycją, aby pojednać Rosję i Ukrainę” w czasie rozmów pokojowych. Jego zdaniem przyjęcie tej propozycji stworzy "pęknięcie" w ukraińskim społeczeństwie, "a jednocześnie otworzy pobliskie regiony na dalsze postępy rosyjskiej armii”. Jak zauważył "FT”, alternatywą byłaby odmowa oddania Donbasu i ryzyko wycofania wsparcia ze strony Waszyngtonu.
Ukraina pozbędzie się "pasa twierdz"?
Ukraińscy urzędnicy biorący udział w negocjacjach są przekonani, że USA forsują utworzenie strefy zdemilitaryzowanej, podobnej do tej, która dzieli Koreę Północną i Południową. Zdaniem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego oznaczałoby to zamrożenie konfliktu zamiast stałego pokoju, a to mogłoby doprowadzić do przegrupowania się rosyjskich sił przed nową ofensywą.
Zdaniem Emila Kastehelmi, analityka wojskowego z fińskiej firmy Black Bird Group, nie można ufać rosyjskim zapewnieniom o strefie zdemilitaryzowanej. - Ukraina mogłaby w zasadzie zgodzić się na to, gdyby wspierały ją silne zachodnie gwarancje bezpieczeństwa, w tym stacjonujące w Ukrainie wojska - stwierdził. Dziennik zauważa jednak, że "obecność wojsk zachodnich na miejscu, zwłaszcza sił zobowiązanych do reagowania na ponowną rosyjską agresję, pozostaje odległą perspektywą i nie znalazła się w obecnej wersji planu pokojowego”.
Ołeksandra Matwijczuk, ukraińska obrończyni praw człowieka, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, powiedziała w rozmowie z "FT”, że nawet gdyby Ukraina oddała resztę Donbasu, to nie wystarczyłoby to do zaspokojenia imperialistycznych apetytów Rosji. - Putin się nie zatrzyma. (…) On postrzega Ukrainę jako most do Europy. Myśli o swoim dziedzictwie, chce odbudować imperium rosyjskie” - oceniła. Dodała, że apetyt Putina "rośnie w miarę jedzenia”.
Źródło: Radio ZET/PAP/Z Londynu Marta Zabłocka
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET