Iskrzy między armią Rosji a najemnikami Putina. "Wasi dowódcy to idioci"
Narasta ostry konflikt w wojskach Rosji – między właściwą armią a najemnikami z Grupy Wagnera. Wagnerowcy skarżą się na braki amunicji i lekceważenie, a z drugiej strony sami kpią z armii i resortu obrony. – To Kreml dopuścił, żeby najemnicy od Prigożyna działali poza prawem. Teraz są tego "efekty" – ocenił w rozmowie z Wirtualną Polską płk Piotr Lewandowski.
Rosja zmaga się z piętrzącymi się problemami po wywołaniu pełnowymiarowej wojny z Ukrainą. Wojska Putina nie osiągnęły postawionych im celów.
Rosjanom nie pomogła częściowa mobilizacja, a także wysłanie na front najemnej armii Putina – Grupy Wagnera. Bojownicy zasłynęli z krwawych szturmów na Bachmut i okoliczne miejscowości.
Rosja. Wojna między armią a wagnerowcami. "Wasi dowódcy to idioci"
W kolejnych tygodniach wychodzą jednak coraz ostrzejsze spory między właściwą armią Rosji, podległą resortowi obrony, a Grupą Wagnera kierowaną przez zaufanego Putina – Jewgienija Prigożyna. Oligarcha przez wiele miesięcy krytykował dowództwo armii i resort obrony Siergieja Szojgu za zachowawcze ruchy w prowadzonej wojnie.
Doprowadziło to do takiego sporu, że resort obrony Rosji "odciął" nabór ochotników do wojsk najemnych. Grupa Wagnera została też nagle ocenzurowana w propagandzie Kremla. Teraz - jak podał amerykański Instytut Studiów nad Wojną - Kreml nie wywiązuje się z obietnic finansowych złożonych najemnikom, a wagnerowcy skarżą się też na braki w amunicji.
Były dowódca separatystów w Donbasie, pułkownik Specnazu Igor Girkin, ocenił na Telegramie, że "konflikt między Grupą Wagnera a resortem obrony Rosji może drogo kosztować kraj".
Taki obrót spraw wywołuje wściekłość w najemnej armii Putina. Dowodzi tego jedno z nagrań, które obiega sieć. Żołnierz z Grupy Wagnera ostentacyjnie strzela do portretów dowódcy rosyjskich sił w Ukrainie - gen. Walerija Gierasimowa, a także dowódcy wojsk lądowych gen. Aleksandra Łapina. Pod ich adresem pada "wiązanka" niecenzuralnych słów.
- Wasi dowódcy to idioci. Szojgu, Gierasimow [...] Bierzcie swoje dziw..., swoje dziewczyny i idźcie na pozycje - słychać. W innym z nagrań wagnerowcy wprost grożą żołnierzom "klasycznego" wojska przemocą.
Do zaciekłych sporów w rosyjskiej armii odniósł się w Wirtualnej Polsce płk Piotr Lewandowski, weteran misji w Afganistanie, komentator wojny w Ukrainie. Jak podkreślił, konflikt między najemnikami a rosyjską armią trwa już od dawna.
Ekspert: Sam Kreml zniszczył te normy, usunął blokady
- Ostentacyjnie lekceważą oficerskie kadry w armii. Dobrze pamiętają, że będąc żołnierzami, musieli słuchać swoich przełożonych. A teraz już nie muszą. Podchodzą do rosyjskich dowódców z lekceważeniem. Ale skoro nawet szeregowi żołnierze nie szanują swoich przełożonych, to wagnerowcy tym bardziej nie będą tego robić – powiedział płk Piotr Lewandowski.
Zaznaczył, że podobne animozje występują w innych armiach świata, gdy spotykają się zawodowi żołnierze z najemnikami. - Po pierwsze, żołnierze zawodowi uważają, że wykonują taką samą "robotę", ale to wagnerowcy dostają dużo większe pieniądze. Trudno więc ich lubić. Po drugie, najemnicy od początku twierdzili, że są pod każdym względem lepsi i dlatego wysyła się ich do najtrudniejszych operacji wojskowych – powiedział wojskowy.
W jego ocenie sam Kreml jest winien takich zgrzytów między armią Rosji a wagnerowcami. - Skoro w Rosji Kreml sam zniszczył te normy i usunął wszystkie blokady, to otworzył pole do konfliktu. Grupa Wagnera nie walczy w Ukrainie na podstawie jakichkolwiek przepisów. Konflikt jest tego "efektem" - wyjaśnił płk Piotr Lewandowski.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET