Skandaliczne zachowanie izraelskiego ministra. To nie pierwszy jego wybryk

5 min. czytania
26.05.2026 10:49
Obserwuj nas na Google

Zachowanie izraelskiego ministra Itamara Ben-Gwira wobec pojmanych propalestyńskich aktywistów wywołało oburzenie wśród polityków w całej Europie i ściągnęło gromy na Izrael. Kolejne, bo to państwo ma coraz gorszą opinię wśród mieszkańców Starego Kontynentu i USA. Pojawiają się nawet porównania do nazistowskich Niemiec i holokaustu. A jak patrzą na to sami Izraelczycy? Analityk PISM Michał Wojnarowicz w rozmowie z RadioZET.pl wskazuje na spore podziały w samym społeczeństwie i niejednoznaczne oceny takich zachowań, jak to Ben-Gwira.

Itamar Ben-Gwir
fot. JINI/Xinhua News/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co pokazano na nagraniu opublikowanym przez Itamara Ben-Gwira.
  • Dlaczego Ben-Gwir zyskał popularność wśród swoich zwolenników.
  • Jak różni się postrzeganie zachowania Ben-Gwira w Izraelu i Europie.

Przypomnijmy, że izraelski minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gwir opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym widać, jak zatrzymani są brutalnie powalani na ziemię. Na filmie pokazany jest sam Ben-Gwir, który krzyczy „Witamy w Izraelu, to my tu rządzimy”.

W Europie posypały się na niego gromy, pojawiły się również  groźby sankcji wobec tego polityka. Jednak zachowanie, które dla wielu mieszkańców Starego Kontynentu jest szokujące, w samym Izraelu nie jest już postrzegane tak jednoznacznie.

To nie pierwszy jego wybryk

- Z jednej strony dla izraelskich odbiorców to tak naprawdę nic nowego, ponieważ ten akurat polityk znany jest z takiej, powiedziałbym eufemistycznie, pokazowej polityki. Pojawia się w miejscach przestępstw, jeśli ofiarami są obywatele żydowskiego pochodzenia, często w więzieniach, gdzie przetrzymywani są Palestyńczycy, urządza prowokacje na Wzgórzu Świątynnym. A towarzyszy temu promocja swojej osoby - mówi w rozmowie z RadioZET.pl analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Michał Wojnarowicz.

W przypadku zachowania polityka po zatrzymaniu 50 jednostek wchodzących w skład konwoju Global Sumud Flotilla sprawa ma charakter międzynarodowy. Stąd nieco inne zachowanie politycznych elit. - Sprawa dotyczyła europejskich obywateli i zyskała szeroki rozgłos w mediach społecznościowych, zaczęli reagować dyplomaci z innych państw. I wyjątkowo na działania Ben-Gwira spłynęły gromy ze strony izraelskich polityków, również tych z koalicji rządzącej, chociaż powiedziałbym, że były one mało autentyczne. Sporo pretensji było zresztą nie o sam fakt jego zachowania, nie o znęcanie się nad zatrzymanymi, ale bardziej o to, że Izrael musi borykać się z kolejnym kryzysem wizerunkowym – komentuje analityk.

Taka postawa, choć piętnowana poza Izraelem, w tym kraju jest odbierana zgoła inaczej. Jak uważa Wojnarowicz, nie ma wątpliwości, że wśród zwolenników swojej partii Ben-Gwir zyska dzięki temu jeszcze większą popularność. - Już od dawna dzierży miano najbardziej radykalnego polityka na izraelskiej prawicy. Mają na niego spaść retorsje, jak np. Zakaz wjazdu do Polski i kilku innych europejskich państw, natomiast jest to polityk, który sobie z tego nic nie robi, ponieważ priorytetem jest krajowy wymiar polityki - uważa analityk PISM. I dodaje, że ten polityk chętnie bazuje na kontrowersjach.

Redakcja poleca

- Dobrym przykładem sposobu prowadzenia przez niego polityki jest kwestia poszerzenia stosowania kary śmierci w Izraelu. Ben-Gwir i jego partia był głównym motorem sprawczym tej inicjatywy. A w świat poszły obrazki ministra cieszącego się z jej przegłosowania, który ma złotą spinkę z wizerunkiem pętli, na której wiesza się skazańców, wzorowanej na żółtej wstążeczce, która była symbolem izraelskich zakładników w Strefie Gazy – przypomina ekspert ds. Izraela.

„Wszyscy przeciwko nam”

Zachowanie Ben-Gwira to tylko kolejny z elementów, który rzutuje na bardzo negatywne postrzeganie Izraela w świecie Zachodu. Mocno utrwalone są oskarżenia o przeprowadzenie ludobójstwa na Palestyńczykach.

Jak na tę sprawę patrzą sami Izraelczycy? - Opinie są różne, nakładają się na to dawno utarte schematy, w których funkcjonuje tamtejsze społeczeństwo - mówi Wojnarowicz.

- Z jednej strony część społeczeństwa widzi duże zagrożenie w rosnącej niechęci świata wobec Izraela, groźby izolacji dyplomatycznej. Mowa też o różnych formach wykluczenia czy bojkotu, nawet symbolicznych. Przypomnijmy chociażby głosy, które chciały usunięcia Izraela z Eurowizji. Z drugiej jest też poczucie, mocno tkwiące w części środowiska żydowskiego, że świat jest immanentnie przeciwko nim. To jest myślenie podlane historią antysemityzmu w Europie czy na Bliskim Wschodzie, antyżydowską działalnością czy językiem. I to nie jest problem wyolbrzymiony, co widać np. po liczbie ataków na synagogi, na cele diaspory, ponieważ utożsamia się wszystko, co żydowskie z działaniami państwa Izrael – kontynuuje analityk, przypominając zamachy w Australii z grudnia 2025 r., w których zginęli tamtejsi Żydzi.

 - Jest takie poczucie, że świat zawsze jest przeciwko nam, więc musimy ignorować krytykę i rozgrywać nasze karty jak najlepiej – dodaje Michał Wojnarowicz. Jego zdaniem taki sposób postrzegania rzeczywistości przypisywany jest często poszczególnym osobom, szczególnie Binjaminowi Netanjahu, który jest politykiem najmocniej kreującym izraelską politykę, jednak należy pamiętać, że np. polityka tego kraju wobec Palestyńczyków i sprzeciw wobec jakichkolwiek form ich samostanowienia kształtowała się przez dekady.

Społeczeństwo jest straumatyzowane

Wojnarowicz uważa również, że izraelskie społeczeństwo jest także głęboko straumatyzowane atakami z 7 października 2023 roku. - Zostawiam na boku kwestię ocen związanych z reakcją na te ataki i to, co wydarzyło się w Strefie Gazy, bo to temat na osobną rozmowę. Atak był potwornym szokiem dla izraelskiego społeczeństwa. Wywołał żądania odwetu, ale też niepewność, co widać po strukturze migracji z Izraela, która jest niekorzystna dla tego państwa - mówi ekspert.

- Dla wielu ludzi przestało to być odpowiednie miejsce do życia. To kraj, gdzie permanentnie toczy się wojna. Mniej lub bardziej dotkliwa, ale dotykająca wszystkich Izraelczyków, angażująca ich bezpośrednio, bo mówimy m.in. o mobilizacji rezerwistów. I spora grupa obywateli więcej czasu spędza w wojsku niż z rodziną - dodaje.

Analityk PISM ocenia, że to też wpływa na postawę wielu Izraelczyków, którzy uważają, że zostali zaatakowani, a świat nie stanął wystarczająco po ich stronie, stąd nie należy przejmować się krytycznymi głosami spoza Izraela.

Wyborcy zmienią zdanie?

W październiku w Izraelu mają odbyć się wybory, które być może zmienią układ sił na tamtejszej scenie politycznej. Czy negatywny obraz Izraela na świecie wpłynie na decyzję wyborców w tym kraju? Jak zauważa Michał Wojnarowicz, kluczowe długofalowo jest w tym względzie poparcie w USA, które ostatnio słabnie.

 - Izraelczycy są świadomi, że poparcie w Stanach Zjednoczonych dla nich mocno spada. I nie mówimy o spadku w wymiarze strategicznym, bo tutaj Izrael traktowany jest nadal jako sojusznik, którego trzeba wspierać. Natomiast jeśli spojrzymy na wyniki sondaży, to większość wyborców Demokratów, szczególnie młodych, ma o Izraelu bardzo negatywne zdanie. Zmieniają się także proporcje w poparciu dla Izraela wśród wyborców Republikanów, tam również coraz bardziej pozytywnie postrzega się Palestyńczyków. To pewnego rodzaju novum, a Izraelowi kończy się baza poparcia, również po stronie republikańskiej. A to tworzy poczucie po stronie Izraelczyków, że ktoś prowadzi ten kraj w złą stronę - ocenia analityk PISM.

I dodaje, że wpływa to przede wszystkim na wyborców prawicy i może uderzyć w Netanjahu. Na dodatek istnieje ogólne poczucie przynależności do zachodniego świata. - Bo jeśli nie tam, to gdzie? - pyta Wojnarowicz, którego zdaniem to kolejny element wpływający na niepewność w izraelskim społeczeństwie.

- Te kwestie wizerunkowe będą miały wpływ na najbliższe wybory, jednak, aby być precyzyjnym, niekoniecznie decydujący. Nikt raczej nie będzie szczególnie akcentował poprawy relacji z Europą, podkreślana będzie raczej asertywność, a kampania skupi się na kwestiach wewnętrznych. Na pewno będzie duża krytyka obecnego rządu, choć w wielu elementarnych kwestiach polityki zagranicznej opozycja i koalicja mają tak naprawdę taką samą linię - puentuje Michał Wojnarowicz.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET