`

Strategia migracyjna. Tusk idzie śladem Finlandii? “Finowie przyjęli ją z dużym poparciem”

4 min. czytania
16.10.2024 13:55
Obserwuj nas na Google

Premier Donald Tusk przekazał, że na posiedzeniu rządu przyjął strategię migracyjną. Jednym z jej elementów ma być czasowe terytorialne zawieszenie prawa do azylu. Podobne rozwiązanie zastosowano w Finlandii. Sprawdzamy, jak wygląda ono w praktyce i czy spotkało się z aprobatą społeczeństwa.

Donald Tusk
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Pod koniec lipca w Finlandii weszła w życie ustawa o "tymczasowych środkach zwalczania instrumentalnej migracji". Nowe prawo azylowe będzie obowiązywać do przyszłego lata. Zostało ono przeforsowane przez centroprawicowy rząd premiera Petteriego Orpo. - Co do zasady chodzi o to, aby ograniczyć możliwość składania wniosków azylowych i mieć większą kontrolę nad tym, w jaki sposób azyl jest przyznawany - wyjaśnia Kinga Dudzińska z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Nowe przepisy są odpowiedzią na kryzys migracyjny, który dotknął zarówno Polskę, jak i Finlandię. - Rosja zaczęła instrumentalnie wykorzystywać migrację na granicy fińsko-rosyjskiej. Wiązało się to między innymi z tym, że jeszcze w listopadzie 2023 roku dość powszechne w mediach społecznościowych były obrazki rosnącej liczby osób, które próbowały przekroczyć granicę na rowerach - mówi Dudzińska.

Wówczas do Finlandii przez kilkanaście tygodni przybyło łącznie ponad 1300 osób, czyli po kilka czy kilkadziesiąt dziennie. Azylanci docierali do fińskich punktów kontroli granicznej - często mimo trudnych warunków zimowych (niskiej temperatury i zalegającego śniegu) - na rowerach, hulajnogach i pieszo. Służby przestrzegały, że w grupie przybyłych mogły być osoby "stanowiące zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju, w tym związane z grupami ekstremistycznymi, zbrojnymi lub mogące uczestniczyć w zorganizowanym przemycie ludzi".

Kryzys na granicy polsko-białoruskiej przykładem dla Finów

Fińscy politycy podkreślali, że przepisy przyjęły formę “dostępnego narzędzia” w sytuacjach pogorszenia się sytuacji na granicy z Rosją. Potrzebę wprowadzenia regulacji rząd Orpo tłumaczył nieskutecznością unijnych i międzynarodowych rozwiązań. - To jest zdecydowany krok w polityce fińskiej, jeśli chodzi o działania wobec Rosji. Fiński rząd definiuje to, jako przeciwdziałanie wszelkim hybrydowym inicjatywom ze strony Moskwy - wyjaśnia Kinga Dudzińska.

Redakcja poleca

W czasie prac nad projektem fiński resort spraw wewnętrznych powoływał się m.in. na przykład Polski, która od kilku lat doświadcza presji migracyjnej na granicy z Białorusią. Skala problemu w Finlandii jest mniejsza, ale Moskwa używa podobnych mechanizmów, jak Mińsk. - Zdecydowanie możemy to potraktować jako powielenie modelu, który stosuje Białoruś na granicy z Polską. To instrumentalne wykorzystywanie grup migrantów, którym obiecano przedostanie się do krajów Unii Europejskiej. Głównie są to mężczyźni w wieku 20-30 lat - podkreśla ekspertka PISM zajmująca się krajami nordyckimi.

Jak stosowanie nowego prawa azylowego wygląda w praktyce? Osoba, która nielegalnie przedostanie się do Finlandii, zostaje objęta procedurą wydalenia stosowaną przez służby graniczne. W zależności o sytuacji najpierw przy pomocy nakazów lub wezwań, a następnie, zgodnie z zasadą proporcjonalności, także przy użyciu siły. Migrant mógłby zostać odesłany albo przez przejścia na wschodniej granicy albo przez port lotniczy Helsinki-Vantaa. Ustawa nie przewiduje prawa do odwołania od decyzji służb. Odesłana osoba po upływie miesiąca może jednak wnioskować o ponowne rozpatrzenie sprawy.

Nowe prawo azylowe nie zostało jeszcze w pełni zastosowane. Napływ migrantów na granicę ustał na długo przed przyjęciem ustawy. Dotychczas straż graniczna raportowała o pojedynczych przypadkach nielegalnego przekroczenia granicy. - W Finlandii mamy do czynienia z taką sytuacją, jaka ma miejsce na granicy polsko-białoruskiej. To znaczy, to instrumentalne wykorzystywane migracji jest okresowe. Obecnie statystyki dotyczące nielegalnego przekraczania granic są zdecydowanie mniejsze. Ma to też związek z uszczelnieniem granic przez Finów, co zdecydowanie utrudniło działania hybrydowe Rosji - tłumaczy Dudzińska.

“Czarny dzień fińskiej praworządności”

Ustawę uznano za kontrowersyjną przede wszystkim z punktu widzenia norm międzynarodowych. Chodzi głównie o ograniczenie prawa jednostki do przyznania ochrony międzynarodowej. Przyjęto ją w trybie pilnym, do czego w fińskim parlamencie wymagana jest nadzwyczajna większość 5/6 głosów. Przeciwnych wprowadzeniu tej ustawy było około 30 posłów w 200-osobowym parlamencie, przede wszystkim deputowani lewicowi oraz Zieloni, w tym szef MSZ w gabinecie Sanny Marin (2019-23).

Redakcja poleca

W tym gronie znalazł się również kandydat na prezydenta w ostatnich lutowych wyborach Pekka Haavisto, który po rozpoczęciu pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę, przeprowadził Finlandię przez proces akcesji do NATO. Z kolei była minister edukacji Li Andersson, obecnie europosłanka, nazwała przegłosowanie ustawy przez Eduskuntę "czarnym dniem fińskiej praworządności". Zgoła odmienna była jednak reakcja większości społeczeństwa. Jak tłumaczy Dudzińska, Finowie poczuli zagrożenie ze strony Rosji.

- Finlandia jest dobrym przykładem społeczeństwa, które diametralnie zmieniło perspektywę w zakresie bezpieczeństwa. Mowa tu chociażby o wstąpieniu do NATO. Przez lata Finowie byli bardzo oporni w popieraniu tego akcesu. Jednak agresja Rosji na Ukrainę spowodowała drastyczny wzrost poparcia społecznego. Tak samo jest w przypadku nowego prawa azylowego, które spotkało się z dużym poparciem społecznym - mówi  Kinga Dudzińska z PISM.

Finowie odpowiadają Tuskowi

Na "fiński model" powołał się premier Donald Tusk, zapowiadając nową rządową strategię migracyjną, zakładającą m.in. czasowe zawieszenie przyjmowania wniosków azylowych od migrantów docierających do Polski od strony Białorusi w ramach zinstrumentalizowanej operacji wspieranej przez reżim Alaksandra Łukaszenki.

Fiński dziennik "Iltalehti" odniósł się do słów polskiego premiera, przypominając, że na długo, zanim Finlandia "zalegalizowała" swoje rozwiązanie, Polska i inne kraje stosowały na swoich wschodnich odcinkach granicznych twardsze środki, np. metodę "push-back", czyli siłowe wypychanie migrantów tam, skąd przybyli.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET