Syryjskie więzienie Sednaya nazywano "rzeźnią". Tak wygląda w środku
Syryjskie więzienie Sednaya nazywane jest "ludzką rzeźnią". W więzieniu od wielu kilku przetrzymywano, torturowano i mordowano wrogów reżimu, członków opozycji, syryjskich rebeliantów. Odcięta od świata zewnętrznego placówka, skrywa straszne tajemnice, czego dowodem są ujawnione niedawno zdjęcia. Po obaleniu rządu Baszara al-Asada otwarto bramy więzienia, a wielu Syryjczyków ruszyło na poszukiwania zaginionych członków rodziny. Jak wygląda więzienie Sednaya pod Damaszkiem? Zdjęcia są przerażające.
- 11 zdjęć Zobacz galerię
Tak wygląda więzienie Sednaya. Ujawniono pokoje tortur
Na obrzeżach Damaszku znajduje się rozległy podziemny kompleks, głęboki na pięć pięter, w którym od lat przebywali więźniowie reżimu Baszara al-Asada. Więzienie Sednaya (Saydnaya), znane jako "ludzka rzeźnia", to najbardziej znany kompleks tortur w sieci wiezień rządu syryjskiego.
Sednaya znajduje się ok. 30 km na północ od Damaszku, stolicy Syrii. Więzienie podlegało Ministrowi Obrony Narodowej i było prowadzone przez Żandarmerię Wojskową. Na terenie więzienia znajdują się dwa budynki, w których mogło przebywać od 10 000 do 20 000 więźniów.
Od wybuchu wojny domowej w Syrii w 2011 roku, więzienie Sednaya stało się miejscem tortur dla pokojowych przeciwników władzy, jak i personelu wojskowego podejrzanego o sprzeciw wobec reżimu. Według Amnesty International osadzeni byli przenoszeni do tego ośrodka po spędzeniu miesięcy, a nawet lat w innym miejscu. Takie przeniesienia miały miejsce po rażąco niesprawiedliwym procesie przed tajnym sądem wojskowym, a nawet bez procesu i postawienia zarzutów.
Organizacja Amnesty International dotarła do byłych więźniów placówki Sednaya w Syrii. Wszyscy zgłaszali systematyczne, codzienne pobicia, nieludzkie warunki, poniżające traktowanie, byli także świadkami śmierci innych więźniów. Wielu z nich przez dłuższy czas pozbawiano jedzenia i wody. Strażnicy bezwzględnie egzekwowali zasadę absolutnej ciszy.
Sednaya było znane z wymyślnych tortur. Były więzień, zatrzymany za udział w pokojowym proteście, powiedział Amnesty International, że osadzeni byli zmuszeni do tego, by wybierać pomiędzy własną śmiercią lub zabiciem jednego ze swoich krewnych, lub przyjaciół. Stwierdził także, że w pierwszym więzieniu, w którym przebywał, więźniów również zmuszano do kanibalizmu.
W Sednaya miało dochodzić do napaści na tle seksualnym, ścięcia głów, podpaleń i używania desek na zawiasach zwanych "latającymi dywanami" do torturowania więźniów. W 2017 roku Departament Stanu USA publicznie oskarżył reżim o zbudowanie w więzieniu krematorium w celu składowania ciał rozstrzelanych w placówce ludzi, jednak oskarżenia te nie znalazły potwierdzenia. Wiadomo natomiast, że w więzieniu powstały przynajmniej dwa "pokoje solne" pokryte warstwą soli, zwykle stosowanej do odladzania dróg, i służyły jako kostnice do przechowywania zwłok zmarłych więźniów.
Z zeznań osadzonych wynika, że tortury nie były stosowane w celu uzyskania informacji, ale jako sposób na poniżanie, karanie i upokarzanie ludzi. Więźniowie nie mieli dostępu do prawnika, nie mogli się bronić. W kilku przypadkach udowodniono, że rząd poinformował krewnych o śmierci więźnia, choć w rzeczywistości nadal przetrzymywano go w więzieniu Sednaya.
Syryjskie więzienie Sednaya nazywane jest "ludzką rzeźnią"
W dniu 8 grudnia 2024 roku więzienie Sednaya zostało przejęte przez siły rebeliantów wkraczających do Damaszku. Administracja więzienia zgodziła się oddać więzienie w zamian za możliwość bezpiecznego wycofania się. Po przejęciu placówki, więźniowie zostali zwolnieni z obiektu. Syryjczycy zaczęli przyjeżdżać do placówki w poszukiwaniu zaginionych członków rodziny. Niestety, los tysięcy więźniów pozostaje nieznany.
Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka (SOHR) oszacowało w styczniu 2021 roku, że od wybuchu wojny domowej w Syrii w więzieniu Sednaya, kontrolowanym przez reżim Assada, brutalnie zamordowano 30 000 więźniów, którzy ponieśli śmierć w wyniku tortur, złego traktowania i masowych egzekucji.
Źródło: Radio ZET/ saydnaya.amnesty.org/ theguardian.com