Te nagrania z powodzi w Hiszpanii obiegły świat. "Jak z apokaliptycznego filmu"
Co najmniej 64 osoby zginęły w wyniku gwałtownych, spowodowanych działaniem cyklonu Dana, powodzi, jakie przetoczyły się we wtorek przez południe i wschód Hiszpanii - wynika z informacji przekazywanych przez lokalne władze. Zdecydowana większość ofiar pochodziła ze wspólnoty Walencja, choć żywioł dotknął także Andaluzję i Kastylię-La Manchę. W sieci można znaleźć mnóstwo dramatycznych zdjęć i nagrań, na których widać m.in. zalane schronisko dla zwierząt, dom opieki dla seniorów czy stację metra.
- 18 zdjęć Zobacz galerię
Powódź w Hiszpanii następstwem cyklonu Dana. Rośnie bilans ofiar
Hiszpania od wtorku mierzy się z poważnymi skutkami cyklonu Dana, który spowodował powódź. Najbardziej ucierpiały: Andaluzja na południu kraju, Walencja na wschodzie oraz Kastylia La-Mancha w centralnej części kraju, szczególnie prowincję Albacete. Wiadomo, że bilans ofiar śmiertelnych wzrósł do 64 osób. Według służb meteorologicznych burze mają potrwać do czwartku. W środę przenoszą się nad północno-wschodnią część kraju - Katalonia ogłosiła czerwony alert pogodowy, a w Aragonii zaczęły się powodzie.
Burze spowodowane przez zimny front atmosferyczny, przemieszczający się przez południowe i wschodnie obszary Hiszpanii, wyrządziły potężne szkody i sprawiły, że ulice miast zamieniły się w rwące potoki, przede wszystkim w prowincji Walencja, Albacete i Malaga. W Walencji powodzie sparaliżowały transport: odwołano pociągi i autobusy, zamknięto metro, wiele lotów przekierowano lub odwołano.
Z kolei w miejscowości Alora w prowincji Malaga mieszkańcy zostali pozbawieni wody pitnej z powodu uszkodzenia sieci wodociągowej po tym, jak rzeka Guadalhorce wystąpiła z brzegów. Firma energetyczna Iberdrola podała, że z powodu burzy dostępu do prądu w prowincji Walencja nie ma około 150 tys. jej klientów. Wiele stacji benzynowych w regionie zostało zniszczonych - donosi agencja EFE. Rolnicy w Andaluzji, Kastylii-La Manchy i Walencji obawiają się, że straty w uprawach będą liczone w milionach euro.
Powódź w Hiszpanii. Zalana m.in. Walencja i okoliczne miasta
W mediach społecznościowych można znaleźć mnóstwo zdjęć i nagrań, które pokazują tragiczne skutki kataklizmu, ogrom zniszczeń zarówno prywatnych domów, jak i budynków i obiektów publicznych. Widać też na nich ludzi oraz zwierzęta, które desperacko próbują się ratować.
Na poniższym filmie widać kobietę, która próbuje uratować swojego ukochanego psa z niemal całkowicie zatopionego domu. Pomaga jej członek ekipy ratunkowej, a po kilkunastu sekundach cała trójka zostaje wciągnięta do helikoptera. "Dobry człowiek nigdy nie porzuca swojego zwierzaka. Nawet, gdy woda sięgała jej do szyi, zalewając jej dom. Podziwiam" - czytamy we wpisie.
To wideo pochodzi natomiast z domu opieki w miejscowości Massanassa w prowincji Walencja. Widzimy salę jadalną oraz grupę seniorów - część z nich na wózkach inwalidzkich i ich opiekunów, siedzących bądź stojących po kolana w wodzie.
Poruszające jest również nagranie ze schroniska dla zwierząt w miejscowości Sueca (także w prowincji Walencja), gdzie jest pełno wody, a cały dobytek właścicieli placówki "przepadł". "Potrzebna pomoc w przewiezieniu zwierząt do schronisk, usunięciu całej wody i błota oraz naprawie obiektów" - zaapelowało stowarzyszenie obrońców praw zwierząt PACMA.
Apokaliptyczne skojarzenia budzą zdjęcia i materiały filmowe z miast Sedavi i Alfafar. Zalane całe ulice, place i osiedla to jedno, ale przeraża sznur (czy nawet "kopiec") ze zniszczonych, powywracanych samochodów.
Na powyższym nagraniu widać natomiast wejście do jednej ze stacji metra w Walencji. Woda doszła do poziomu początku schodów.
W sieci można znaleźć także sporo relacji świadków bądź osób doświadczonych przez działanie żywiołu. Część z nich jest bardzo emocjonalna. "Sytuacja nie jest poważna, jest tragiczna, "widok jak z apokaliptycznego filmu", "to łamie serce", "żeby dostać się do domu, potrzebowałabym łodzi podwodnej" - to tylko niektóre z wypowiedzi internautów.
Premier, król i gwiazdy piłki nożnej. Hiszpania płacze i wspiera poszkodowanych
- Cała Hiszpania płacze z wami - powiedział w środę premier Pedro Sanchez, który stanął na czele rządowego komitetu kryzysowego. Polityk obiecał zapewnić poszkodowanym „wszystkie niezbędne środki tak długo, jak będzie to konieczne”. Wsparcie dla doświadczonych przez żywioł regionów oferują inne hiszpańskie wspólnoty autonomiczne, m.in. Aragonia, Galicja czy Kantabria. Obejmuje ono m.in. śmigłowce, drony, wozy strażackie, pompy i personel.
Pomoc zadeklarowały też m.in. Niemcy oraz szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, m.in. przez aktywowanie systemu satelitarnego Copernicus, aby pomóc w koordynacji działań ratowniczych. Wcześniej gotowość pomocy przekazała przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola. Król Hiszpanii Filip VI złożył kondolencje rodzinom ofiar.
"Wraz z królową pragniemy przekazać kondolencje wszystkim poszkodowanym rodzinom, które straciły bliskich i nadal nie wiedzą, co stało się z ich krewnymi" - podkreślił monarcha, dodając, że pozostaje w stałym kontakcie z rządem. Solidarność z ofiarami wyraziło wielu sportowców, w tym gwiazdor Realu Madryt Vinicius Junior, podobnie jak główne kluby piłkarskie z Walencji - Valencia CF i Levante.
Źródło: Radio ZET/PAP/X