Tłumy na pogrzebie Nawalnego. "Nie wybaczymy tej śmierci"
Prawdziwe tłumy zebrały się pod cerkwią w Moskwie, w której trwają uroczystości pogrzebowe Aleksieja Nawalnego. Mimo obecności służb specjalnych Rosjanie przyszyli towarzyszyć ikonie opozycji w ostatniej drodze. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, na których zgromadzeni skandują nazwisko Nawalnego.
- 10 zdjęć Zobacz galerię
O godzinie 12:00 czasu polskiego w cerkwi w Moskwie rozpoczął się pogrzeb Aleksieja Nawalnego. Pożegnanie antykremlowskiego opozycjonisty nie jest jednak ani proste, ani bezpieczne. Z doniesień niezależnych rosyjskich mediów dowiadujemy się, że na miejscu jest wielu funkcjonariuszy OMON-u - specjalnej jednostki rosyjskiej policji.
Wiadomo, że służby legitymują przechodniów - zwłaszcza tych, którzy niosą kwiaty - a to, jak to w Rosji, może się skończyć zatrzymaniem i więzieniem. Teren wokół samej świątyni odgrodzono barierkami. Służby specjalne mają też korzystać z anteny, która zapewnia łączność i zakłóca sygnały zewnętrzne - w tym dostęp do internetu w urządzeniach mobilnych.
Tłumy na pogrzebie Nawalnego. Specjalna jednostka na miejscu
Mimo tych wszystkich przeciwności na miejscu pojawiły się tłumy Rosjan, którzy pragną towarzyszyć opozycjoniście w ostatniej drodze. Na filmach w mediach społecznościowych widzimy tysiące osób zgromadzonych wokół świątyni. Jedno z nagrań pokazuje też "niekończącą się kolejkę" żałobników.
W sieci krąży też nagranie, na którym widać tłum zwolenników Aleksieja Nawalnego, który skanduje jego nazwisko. Jak podaje NEXTA, z tłumu da się słyszeć też takie okrzyki jak: "Nie boimy się", czy "nie wybaczymy ci tej śmierci".
16 lutego władze rosyjskie powiadomiły o nagłej śmierci Nawalnego, najbardziej znanego przeciwnika politycznego Władimira Putina. Nawalny miał umrzeć w łagrze za kołem podbiegunowym, gdzie odbywał karę 19 lat pozbawienia wolności, a groziło mu nawet 30 lat więzienia. Władze odmawiały oddania ciała polityka bliskim.
Problem z pogrzebem Nawalnego. Matka dostała ultimatum
Matka Aleksieja Nawalnego, Ludmiła, miała otrzymać od władz więziennych ultimatum: albo zgodzi się na cichy pogrzeb na lokalnym cmentarzu, albo opozycjonista zostanie pochowany na terenie kolonii karnej. Jak informowały niezależne rosyjskie media, kobieta zaskarżyła te działania do miejscowego sądu. Uzyskała też wsparcie zwolenników syna.
Współpracownicy Nawalnego poinformowali, że nie mogą znaleźć zakładu pogrzebowego, który zgodziłby się zorganizować publiczną uroczystość pożegnania. Instytucje państwowe i prywatne odpowiadały odmownie, a niektóre wprost przyznały, że otrzymały zakaz przyjęcia takiego zlecenia.
Źródło: Radio ZET/PAP/Twitter
- "To ściśle tajne". Obajtek grzmi po ujawnieniu taśm. "Na czyje zlecenie?"
- "Polska i NATO muszą być gotowe". Kosiniak-Kamysz ostrzega przed ruchami Rosji
- Były poseł Konfederacji szefem marketingu w Porcie Gdańsk