Trump największą gwiazdą mundialu? „Szerokie możliwości promocji swojej agendy"

4 min. czytania
08.06.2026 13:58
Obserwuj nas na Google

Piłkarskie mistrzostwa świata to nie tylko walka najlepszych futbolistów globu, ale też arena, gdzie swoje rozgrywki toczą polityczni liderzy. Czy tym razem głównym rozgrywającym będzie Donald Trump? I na ile FIFA zdoła wyegzekwować zakaz politycznych manifestacji? Między innymi na te pytania w rozmowie z RadioZET.pl odpowiada Michał Banasiak z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.

Donald Trump
fot. SAUL LOEB/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Donald Trump może wpłynąć na odbiór piłkarskiego mundialu 2026.
  • Dlaczego FIFA zakazuje politycznych manifestacji na wydarzeniach piłkarskich.
  • Co łączy organizację mundialu z relacjami między USA, Kanadą i Meksykiem.

Już 11 czerwca, meczem Meksyku z Republiką Południowej Afryki rozpoczną się piłkarskie mistrzostwa świata, które wspólnie zorganizują USA, Kanada i Meksyk. Czy będzie to wielkie święto piłki nożnej, czy też może na pierwszy plan wybije się polityka i lubiący grzać się w blasku fleszy Donald Trump?

Donald Trump największą gwiazdą mundialu?

Wydaje się niemal pewne, że administracja obecnego prezydenta USA wykorzysta zbliżające się mistrzostwa świata, by poprawić swój wizerunek na świecie, mocno nadszarpnięty podczas drugiej kadencji Trumpa. Sam prezydent z pewnością również będzie chciał zabłysnąć, szczególnie, że okoliczności temu sprzyjają.

- Jak się wydaje, Donald Trump może być nie mniejszą gwiazdą tego turnieju niż najlepsi piłkarze. Momentami na pewno święcącą jaśniej - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Michał Banasiak, prezes i współzałożyciel Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, współautor specjalnego raportu dotyczącego politycznej otoczki mistrzostw “Mundial 2026. Geopolityka, ekonomia i globalny biznes”, który można pobrać na stronie instytutu.

- Pamiętajmy, że krótko po meczu otwarcia prezydent USA będzie obchodził 80. urodziny, w Białym Domu zostanie zorganizowana gala UFC, a mundial zbiega się z 250. rocznicą podpisania Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych. Mamy trzech współgospodarzy, ale to Amerykanie właściwie przejęli komunikację i mówimy o amerykańskim mundialu. Wszystkie te warunki i okoliczności sprawiają, że przed Trumpem i jego administracją otwierają się szerokie możliwości promocji swojej agendy politycznej – dodaje Banasiak.

Ekspert PIDS przypomina poprzednie wielkie imprezy sportowe, igrzyska olimpijskie czy piłkarskie mistrzostwa świata, które także były skrzętnie wykorzystywane przez polityków, którzy pojawiali się czy to na ceremonii otwarcia czy też już w trakcie turnieju, by pozałatwiać swoje cele polityczne, gospodarcze i biznesowe.

- Tak było m.in. w Katarze, dla nich mundial rzeczywiście był bardzo intensywnym dyplomatyczno-politycznym miesiącem. I teraz, jeśli weźmiemy pod uwagę, że mamy rekordową liczbę 48 reprezentacji, to otwiera się szansa i dla Amerykanów, ale i dla przedstawicieli państw uczestniczących, żeby z Amerykanami jakieś deale polityczne przy tej okazji pozałatwiać - mówi Banasiak.

 Kategoryczny zakaz od FIFA

Sporo miejsca przed mundialem poświęcono występowi reprezentacji Iranu, z którym Stany Zjednoczone toczą wojnę. Komentatorzy, ale i zwykli kibice zastanawiali się, czy ta drużyna w ogóle wystąpi w USA, pojawiały się zresztą głosy, że sami Irańczycy woleliby grać w Meksyku, na co jednak zgody nie wyraziła FIFA.

Redakcja poleca

Futbolowa centrala mocno pilnuje też, by na wydarzeniach organizowanych pod jej szyldem nie było politycznych manifestacji. I, jak zauważa Michał Banasiak, potrafi ten zakaz egzekwować. - Na Euro w 2024 roku mieliśmy tego bardzo dobry przykład, kiedy jeden z tureckich piłkarzy pokazał różnie interpretowany gest Szarych Wilków, za co został ukarany dyskwalifikacją - przypomina.

Zdaniem analityka PIDS wokół występów reprezentacji Iranu może pojawić się najwięcej prób politycznych manifestacji, choć powątpiewa, by sami piłkarze dostali zgodę np. na grę w czarnych opaskach czy zaprezentowania ofiar wojny, co zrobili na turnieju towarzyskim w Turcji w ostatnich tygodniach. Co jednak nie oznacza, że do żadnej manifestacji z ich strony nie dojdzie.

- Może się okazać, że po strzelonym golu czy w trakcie odgrywania hymnów, któryś z nich jakimś cichym gestem spróbuje coś zamanifestować. Tak jak zrobili to np. Niemcy w Katarze w 2022 roku, kiedy zakryli usta, manifestując, że FIFA i Katarczycy de facto objęli ich cenzurą - uważa prezes PDS.

Obawy irańskich władz

Zakaz dla irańskich piłkarzy nie oznacza, że na ich meczach zabraknie politycznych elementów. W USA mieszka spora irańska diaspora, która jest przeciwna reżimowi ajatollahów, przez który zresztą większość z nich musiała opuścić Iran. I przedstawiciele tejże diaspory mogą próbować antyrządowych manifestacji.

Jak mówi Banasiak, nie muszą to zresztą być wielkie hasła czy transparenty. - Wystarczy wnieść na stadion starą, przedrewolucyjną flagę Iranu, czyli nie z obecnym muzułmańskim emblematem, a z charakterystycznym złotym lwem albo flagę bez żadnego emblematu. I te flagi są oczywiście z opozycją wobec ajatollahów kojarzone. Szef irańskiej federacji już nawet prosił o to, żeby FIFA i Amerykanie przypilnowali, aby takich flag na stadionach nie było.

Analityk PIDS ocenia, że współgospodarze turnieju, patrząc na relację USA i Iranu, mogą jednak przymykać oko na takie incydenty i przyzwalać na wnoszenie tych kojarzących się z irańską opozycją flag.

Bez USA nie byłoby mistrzostw

Chociaż mistrzostwa świata odbywają się w trzech krajach, to w kontekście turnieju mówi się głównie o USA. To Amerykanie zdominowali komunikację wokół turnieju i to oni nadają ton w dyskusji dotyczących mundialu. Zdaniem Michała Banasiaka Kanada i Meksyk godzą się z takim obrotem spraw, bo żadne z tych państw nie byłoby w stanie samodzielnie zorganizować mistrzostw, a tak, mogli podłączyć się do organizacji mundialu.

 Ekspert ds. dyplomacji sportowej zwraca też uwagę, że choć relacje między współgospodarzami imprezy, od początku drugiej kadencji Trumpa, były bardzo trudne, to jednak sam fakt organizacji mistrzostw sprawił, że komunikacja była konieczna. - Niektóre kwestie organizacyjne czy logistyczne trzeba było dopiąć mimo tego, co Trump wygadywał na temat Meksykanów i Kanadyjczyków - komentuje Banasiak.

- Jeśli chodzi o sam turniej, to Kanadę i Meksyk, podobnie jak i USA, odwiedzą liderzy państw biorących udział w turnieju i to też będzie dla nich okazja, żeby przygotować i zawrzeć kilka gospodarczych czy politycznych umów. Meksyk ma mecz otwarcia, to duże wydarzenie, cały świat będzie na nich patrzył, tak że wizerunkowo mogą sporo zyskać - ocenia w rozmowie z RadioZET.pl Michał Banasiak.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET