Trump zmienia zdanie. Niespodziewany apel ws. akt Epsteina
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w niedzielę, że zmienił zdanie w sprawie ujawnienia akt sprawy skazanego za przestępstwa seksualne miliardera, Jeffreya Epsteina. Uważa, że Republikanie w Izbie Reprezentantów powinni zagłosować "za" w tej sprawie. Do tej pory Trump usilnie naciskał na polityków swojej partii, by ci nie brali udziału w głosowaniu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Donald Trump wzywa Republikanów do głosowania za ujawnieniem akt Epsteina.
- Pomimo wcześniejszych wysiłków Trumpa, czterech republikańskich kongresmenów wsparło Demokratów w dążeniu do głosowania nad ujawnieniem dokumentów.
- Zaostrzył się konflikt między Trumpem a kongresmenką Marjorie Taylor Greene po jej działaniach w sprawie ujawnienia akt Epsteina.
Donald Trump chce ujawnienia akt Epsteina
Prezydent USA Donald Trump ponownie zabrał głos ws. Jeffreya Epsteina za pomocą mediów społecznościowych. "Jak powiedziałem w piątkowy wieczór na pokładzie Air Force One mediom, szerzącym fałszywe wiadomości, Republikanie w Izbie Reprezentantów powinni zagłosować za ujawnieniem akt Epsteina, ponieważ nie mamy nic do ukrycia i czas skończyć z tym demokratycznym szwindlem radykalnych lewicowych szaleńców, którzy chcą odwrócić uwagę od wielkiego sukcesu Partii Republikańskiej” - napisał Trump we wpisie na swoim portalu społecznościowym Truth Social.
Trump podkreślił przy tym, że niektórzy członkowie jego partii są "wykorzystywani” przez Demokratów, którzy z powodów politycznych chcą skupiać uwagę na sprawie Epsteina. Jak jednak stwierdził, Izba może otrzymać wszelkie dokumenty "które jej się należą według prawa”.
W USA wrze po ujawnieniu maili Epsteina
Do tej chwili Biały Dom wywierał na republikańskich kongresmenów silny nacisk, by nie popierali oni projektu ustawy nakazującego pełne ujawnienie przez resort sprawiedliwości akt Epsteina. Wysiłki te okazały się jednak bezskuteczne, bo czterech republikańskich kongresmenów złożyło podpisy pod petycją Demokratów, by wymusić głosowanie w tej sprawie. Za ich sprawą głosowanie ma odbyć się w nadchodzącym tygodniu i sukces inicjatywy jest niemal pewny niezależnie od stanowiska prezydenta. Dalszy los legislacji nie jest jasny, bo wymaga ona także głosowania w Senacie oraz podpisu Trumpa.
Dotychczas resort sprawiedliwości opublikował ok. 30 tys. stron dokumentów w sprawie Epsteina, lecz znaczna część z nich została okrojona. Administracja Trumpa przekonywała wcześniej, że reszty dokumentów nie może ujawnić ze względów prawnych.
W piątek, w odpowiedzi na coraz częstsze pytania dotyczące jego relacji z Epsteinem w świetle ujawnionych przez Kongres e-maili pedofila, Trump nakazał prokuraturze wszczęcie śledztwa w sprawie związków Billa Clintona oraz innych Demokratów i wspierających ich ludzi z Epsteinem. Ze względu na nowe dochodzenie resort sprawiedliwości może odmówić publikacji akt objętych śledztwem.
Dążenia Trumpa do zablokowania projektu doprowadziły m.in. do jego otwartego konfliktu z jedną z dotychczas najwierniejszych sojuszniczek prezydenta w Izbie Reprezentantów, kongresmenki Marjorie Taylor Greene. W piątek amerykański przywódca oficjalnie wycofał swoje wsparcie dla polityczki, którą określił mianem "zdrajczyni” ("Marjorie Traitor Greene”). Kongresmenka ze skrajnej prawicy w niedzielnym wywiadzie dla telewizji CNN stwierdziła, że z powodu ataków Trumpa zaczęła otrzymywać pogróżki.
Trump z kolei zbagatelizował sprawę. - O kim mowa, o Marjorie Traitor Greene? Nie sądzę, by jej życie było zagrożone. Szczerze mówiąc, nie sądzę, by ona kogokolwiek obchodziła - stwierdził w rozmowie z dziennikarzami na Florydzie.
Źródło: Radio ZET/PAP/Z Waszyngtonu Oskar Górzyński
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET