Z tego artykułu dowiesz się:
- Donald Trump odrzucił rosyjskie twierdzenia o próbie ukraińskiego zamachu na rezydencję Władimira Putina, podkreślając, że nie wierzy w wersję Kremla.
- Rosja ogłosiła rzekomy atak na rezydencję Putina dzień po spotkaniach Trumpa i Zełenskiego dotyczących zakończenia wojny, co wzbudza wątpliwości co do politycznych motywów oskarżeń.
- Kijów odrzucił oskarżenia, nazywając je fałszywymi i twierdzi, że Rosja może użyć ich jako pretekstu do eskalacji działań wojennych przeciwko Ukrainie.
Trump: Nie wierzę, że doszło do takiego ataku
Donald Trump odciął się od rosyjskiej narracji o rzekomej próbie ukraińskiego zamachu na rezydencję Władimira Putina, podkreślając, że nie daje jej wiary. Podczas rozmowy z mediami na pokładzie Air Force One, w trakcie lotu powrotnego z Florydy do Waszyngtonu, Trump jasno zakwestionował wersję Kremla.
- Nie wierzę, że doszło do takiego ataku - powiedział. Jak zaznaczył, doszło do pewnego incydentu w okolicy, ale bez związku z domem Putina. - Coś się wydarzyło dość niedaleko, ale nie miało nic wspólnego z rezydencją - dodał prezydent Stanów Zjednoczonych.
Moskwa twierdzi, że zaatakowano rezydencję Putina
Rosyjskie władze nagłośniły doniesienia o domniemanej próbie zamachu dzień po rozmowach delegacji Ukrainy i USA, którym przewodzili Donald Trump oraz Wołodymyr Zełenski. Spotkania dotyczyły możliwości zakończenia wojny między Rosją a Ukrainą, co od początku wzbudzało podejrzenia co do politycznego kontekstu rosyjskich oskarżeń.
Początkowo Trump sprawiał wrażenie, jakby dopuszczał prawdziwość przekazu Kremla, zwłaszcza że - według relacji - sam Władimir Putin miał osobiście poinformować go o rzekomym ataku. - Jedno to prowadzić ofensywę, ale co innego atakować jego dom. To nie jest odpowiedni moment na takie rzeczy - mówił wówczas amerykański prezydent, dodając, że gdy się o tym dowiedział, "był bardzo zły".
Pretekst do eskalacji działań wojennych?
Jak informowały media, mieszkańcy rejonu wałdajskiego, gdzie według Rosji miało dojść do ataku dronów, nie słyszeli żadnych eksplozji, a lokalne władze nie wprowadziły ani ostrzeżeń, ani procedur bezpieczeństwa. Dwa dni po pierwszych komunikatach Kremla państwowa agencja TASS opublikowała nagranie przedstawiające zestrzelonego drona leżącego na śniegu. Materiał, według rosyjskiej propagandy pochodzący z okolic rezydencji Putina, miał stanowić dowód na próbę zamachu przeprowadzoną przez Ukrainę.
Kijów konsekwentnie odrzucał te oskarżenia. Prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślał, że są one fałszywe i mają posłużyć Rosji jako pretekst do eskalacji działań wojennych, w tym potencjalnych uderzeń na cele rządowe w Kijowie.
Źródło: Radio ZET/ AP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET