Groźba kolejnej wojny i ważne wybory. Tutaj Polacy kochają jeździć na wakacje
Erdogan jest gotowy zrobić wszystko, żeby utrzymać władzę – podkreśla w podcaście „Współrzędne Świata” Huseyin Celik, autor bloga Co się dzieje w Turcji. Opowiada także o atmosferze przed czerwcowymi wyborami generalnymi, rekordowej inflacji i 100-leciu Republiki Turcji.
Miliony Turków w kraju i za granicą 18 czerwca zdecydują, kto będzie ich nowym prezydentem i jak rozłożą się siły w nowej kadencji parlamentu. Recep Tayyip Erdoğan, który rządzi krajem dziewięciu lat, walczy o trzecią kadencję. Przez krytyków lider Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) oskarżany jest o autorytarny kurs, zwalczanie opozycji, wplątanie kraju w kolejne wojny oraz islamizację.
- Zgodnie z konstytucją Turcji nie może on zostać prezydentem na trzecią kadencję. Dlatego w 2017 r. w referendum ustrój zmienił się z parlamentarny na prezydencki. Niektórzy eksperci mówią, że Erdogan nie może ubiegać się o kolejną kadencję - mówi Huseyin Celik, który od kilku lat mieszka w Polsce.
Burmistrz Stambułu rywalem Erdogana
O tym, że Erdogan w kampanii nie będzie bał się pokerowych zagrań, pokazała decyzja z 28 grudnia. Ogłosił on wówczas zniesienie wymogu wieku emerytalnego. Dzięki tej decyzji 2,25 mln pracowników może przejść na natychmiastową emeryturę. Obecnie w Turcji jest 13,9 mln emerytów.
Gość podcastu „Współrzędne Świata” tłumaczy, że rząd musi mocno nagimnastykować się, aby utwierdzić obywateli o dobrej sytuacji w kraju. Inflacja w Turcji rok do roku w grudniu wyniosła 66,8 procent. Jednak w listopadzie wyniosła 85,5 proc. - najwięcej od ćwierćwiecza. - Ale według organizacji ENAGrup inflacja wynosi nawet 185 proc. - dodaje Huseyin Celik. Jego rodzina i przyjaciele, którzy mieszkają w Turcji, mówią o coraz powszechniejszej biedzie.
Paradoksalnie pogarszająca się sytuacja w kraju może być największą od lat szansą dla opozycji. Najpoważniejszym rywalem Erdogana wydaje się burmistrz Stambułu Ekrem İmamoğlu. W połowie grudnia turecki sąd skazał go na ponad 2 lata 7 miesięcy kary więzienia i zakaz pełnienia funkcji publicznych za „obrazę urzędników”. Wyrok może zmienić Sąd Najwyższy.
- W Turcji mówi się, że jeśli ktoś zdobył Stambuł, będzie rządził w całym kraju. Erdogan też kiedyś był burmistrzem Stambułu i też wcześniej miał podobny zakaz polityczny, jak Ekrem İmamoğlu. Większość społeczeństwa mówi, że to sprawa polityczna i za sądzeniem İmamoğlu stoi Erdogan, choć on sam nic o tym nie powiedział – komentuje Celik.
Przypomina, że İmamoğlu w 2019 r. dwukrotnie został wybrany burmistrzem Stambułu, kiedy władze anulowały wyniki pierwszego głosowania. - İmamoğlu, podobnie jak Erdogan, pochodzi z konserwatywnej rodziny. Ale jest z opozycyjnej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP) – dodaje.
Turcja wojuje na wielu frontach
W październiku Turcja będzie obchodzić 100-lecie proklamowania republiki po upadku Imperium Osmańskiego. W ocenie Celika obecnie jest ona daleka od ideałów Mustafy Kemala Atatürka.
- Z jednej strony Turcja jest silniejsza na arenie międzynarodowej, ale zmierza w kierunku wschodnim. Tymczasem Ataturk chciał, żeby Turcja była jednym z krajów europejskich. Wojna w Ukrainie pokazała, że Erdogan przyjął pozycję moderatora w wojnie w Ukrainie przez dobre relacje m.in. z Putinem. Za swoją rolę został nawet pochwalony przez Zachód – komentuje gość podcastu „Współrzędne Świata”.
- Erdogan islamizuję Turcję. Ataturk obawiał się, że religijne osoby będą wykorzystywać ten kraj do swoich celów. Erdogan chce zostać kalifem, czyli liderem wszystkich muzułmanów. Od kilku lat w podręcznikach szkolnych w Turcji są treści antysemityczne i antychrześcijańskie. Przekazuje się, że to nie jest muzułmaninem, ten jest wrogiem.
Zdaniem Celika nie jest przypadkowe, że przed kolejnymi wyborami turecki rząd ogłosił kolejną kampanię przeciwko Kurdom. Po tym, jak 13 listopada doszło w Stambule do największ ego od lat zamachu terrorystycznego, Erdogan obarczył odpowiedzialnością za tragedię separatystyczną mniejszość. S iedem dni później dał sygnał do operacji pazur-miecz i bombardowania pozycji kurdyjskich bojowników w północnej Syrii i północnym Iraku.
W ostatnich miesiącach znów rozgorzał spór o wyspy na Morzu Egejskim, do których prawo rości sobie Turcja i Grecja. Głównie z powodu pokładów złóż surowców w tym regionie.
- Mam nadzieje, że nie będzie otwartego konfliktu z Grecją. Jednak kilka miesięcy temu Erdogan publicznie powiedział, że „w ciągu jednej nocy przychodzimy do was i dostajemy, co chcemy”. W ten sposób nawiązał do inwazji na Cypr z 1974 roku. Boję się, że może Erdogan to też zrobi, żeby utrzymać władzę. Wiem, że to szalone, ale on nie chce tak łatwo się poddać. Poza tym Grecja i Turcja wykorzystuję tę sytuację, aby odwrócić uwagę od innych problemów, jak inflacja – komentuje Celik.
Gość podcastu „Współrzędne Świata” mówił również o popularności Turcji wśród turystów. Tylko między styczniem a październikiem ubiegłego roku ten kraj odwiedziło 1,1 mln Polaków.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET