Nowy konflikt na Bliskich Wschodzie wisi na włosku. Media: To kwestia godzin

2 min. czytania
11.01.2024 23:58
Obserwuj nas na Google

USA i Wielka Brytania "w ciągu najbliższych godzin" mają rozpocząć naloty na pozycje proirańskich bojówek Huti w Jemenie - podały brytyjskie media. Celem operacji ma być powstrzymanie ataków na statki handlowe przepływające przez Morze Czerwone. Stanowią one poważne zakłócenie międzynarodowego handlu na kluczowym szlaku między Europą a Azją.

Huti
fot. Houthi Military Media (screen)

Brytyjski premier Rishi Sunak zezwolił na przeprowadzenie nalotów na pozycję rebeliantów Huti w Jemenie i oczekuje się, że Wielka Brytania dołączy do USA i innych sojuszników w przeprowadzeniu ataków w najbliższym czasie, być może w najbliższych godzinach - podał w czwartek wieczorem dziennik "The Times".

W czwartek wieczorem Sunak zwołał nadzwyczajne posiedzenie rządu, aby - jak podaje "The Times" - poinformować ministrów o brytyjskim zaangażowaniu wojskowym. Nastąpiło to po wcześniejszym posiedzeniu rządowego komitetu kryzysowego COBR i Rady Bezpieczeństwa Narodowego w celu omówienia kryzysu. O interwencji wojskowej zostali poinformowani lider opozycyjnej Partii Pracy Keir Starmer i spiker Izby Gmin Lindsay Hoyle.

Redakcja poleca

Wojna rozszerzy się na Bliskim Wschodzie? USA i Wielka Brytania planują naloty

Jedno ze źródeł rządowych powiedziało dziennikowi, że operacja pod przywództwem USA będzie ograniczona, ale znacząca i prawdopodobnie obejmie brytyjskie samoloty, takie jak Typhoon, stacjonujące w bazie RAF Akrotiri na Cyprze.

W regionie znajdują się obecnie brytyjskie okręty HMS Diamond, niszczyciel typu 45 i HMS Lancaster, fregata typu 23. Jak wyjaśnia "The Times", żaden z nich nie może uderzać w cele na lądzie, chociaż HMS Diamond może uderzać w łodzie i cele w powietrzu za pomocą swoich dział i pocisków Sea Viper. HMS Richmond, kolejna fregata, jest w drodze na Morze Czerwone. Natomiast amerykańskie niszczyciele mają pociski manewrujące, które mogą uderzać w cele na lądzie.

Proirańskie bojówki Huti nie pozostają bierne na doniesienia medialne ws. spodziewanych zachodnich nalotów. Proirańscy rebelianci wzmacniają swoje pozycje oraz przenoszą broń i personel - donosi w czwartek wieczorem portal Times of Israel.

Według portalu dowódcy oddziałów Huti opracowali listę celów, które mogą być zaatakowane, obejmującą m.in. stacje radarowe i miejsca startu dronów w pobliżu kluczowych miast, kontrolowanych przez rebeliantów. Według amerykańskich mediów rozważana jest także opcja kontrataku, ale bez ryzyka poważnych eskalacji.

Zdaniem Times of Israel wspierani przez Iran Huti przenieśli swoje rakiety do bunkrów w gęsto zaludnionych obszarach stolicy Sany. Z kolei irański statek szpiegowski, który prawdopodobnie pomagał w atakach Huti na statki handlowe na Morzu Czerwonym, opuścił region, aby powrócić do portu Bandar Abbas, co jest sygnałem, że Teheran również liczy się z atakiem USA i Wielkiej Brytanii.

Wcześniej w czwartek armia USA podała, że wczesnym rankiem Huti wystrzelili rakietę balistyczną w kierunku szlaków żeglugowych w Zatoce Adeńskiej. Był to 27. taki atak od połowy listopada.

Źródło: Radio ZET/PAP - Bartłomiej Niedziński

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET