W tym kraju palacze muszą uważać. Za e-papierosa 20 lat więzienia albo chłosta
Singapur wprowadza surowe kary za e-papierosy. Posiadanie ich może wiązać się z grzywnami i przymusowym leczeniem, a turyści mogą zostać deportowani. Jeszcze surowsze konsekwencje czekają importerów i sprzedawców.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Singapur wprowadza surowe kary za posiadanie i handel e-papierosami, w tym k-podami z zakazanymi substancjami jak etomidat, które mogą skutkować więzieniem, chłostą i wysokimi grzywnami.
- Nowe przepisy obowiązujące od 1 września obejmują również zaostrzenia dla użytkowników zwykłych e-papierosów, z pierwszym mandatem wynoszącym 500 dolarów singapurskich a za powtarzające się wykroczenia grozi kara do 2000 dolarów i postępowanie sądowe.
- Minister zdrowia Ong Ye Kung podkreślił rosnące użycie e-papierosów wśród młodych jako zagrożenie dla zdrowia, podczas gdy premier Lawrence Wong zapowiedział nowe środki, aby zwalczać problem związany z e-papierosami w Singapurze.
Singapur wprowadza surowe kary za e-papierosy
Podczas gdy palacze i samo tytoniowe lobby oburzają się na podnoszenie akcyzy na wyroby tytoniowe w Unii Europejskiej — co jest podyktowane m.in. chęcią zmotywowania uzależnionych do wyjścia z nikotynowego nałogu — są kraje, w których środki "zaradcze" idą zdecydowanie dalej. Na ostre posunięcia zdecydował się Singapur. Jak informuje m.in. Financial Times, miasto-państwo zaostrza walkę z użytkownikami i sprzedawcami e-papierosów zawierających zakazane substancje. Chodzi tu m.in. o tzw. k-pody, czyli e-papierosy z zawartością etomidatu.
Już od najbliższego poniedziałku, 1 września, w ramach walki z e-papierosami w Singapurze wprowadzone zostaną surowe kary dla użytkowników k-podów — zarówno za handel jak i posiadanie sprzętu. Może to być od trzech do nawet 20 lat więzienia oraz kara chłosty rattanowym kijem za importowanie urządzeń do vapowania z zakazanymi substancjami oraz od 2 do 10 lat więzienia i chłosta dla sprzedawców.
Zaostrzenia obejmują także "zwykłe" elektroniczne papierosy
Jednak zaostrzenia przewidziano także za "zwykłe" e-papierosy.
- Od 1 września te osoby, które zostaną na paleniu elektroników przyłapane po raz pierwszy, zapłacą grzywnę od 500 dolarów singapurskich (czyli około 1450 zł — przelicza biznes.interia.pl).
- Za "recydywę" grozi już skierowanie na trzymiesięczną rehabilitację.
- W razie kolejnego przyłapania przewidziano karę finansową już w wysokości 2 tys. dolarów singapurskich (5,6 tys. zł), a sprawa ma być kierowana do sądu.
To znaczne zaostrzenie dotychczasowych przepisów, bowiem maksymalne kary wynosiły dotąd 300 i 500 dolarów singapurskich odpowiednio dla nieletnich i dorosłych.
— Wiele osób, zwłaszcza młodych, zaczęło palić e-papierosy, myśląc, że to normalne i nie tak szkodliwe jak papierosy, a potem z ciekawości, przymusu lub po prostu z niewiedzy zaczęli sięgać po substancje psychoaktywne — powiedział w czwartek minister zdrowia Ong Ye Kung, cytowany przez Financial Times.
E-papierosy w Singapurze są nielegalne
E-papierosy są nielegalne w Singapurze od 2018 roku. Jednak policja zaostrzyła teraz egzekwowanie przepisów, a straż graniczna zwiększyła liczbę kontroli na przejściach granicznych, w tym na lotnisku Changi. Premier Lawrence Wong powiedział w swoim orędziu z okazji niedawnego Dnia Niepodległości (przypada 9 sierpnia — przyp. red.), że rząd jest coraz bardziej zaniepokojony e-papierosami z dodatkiem etomidatu, zwłaszcza wśród młodych użytkowników. — Potraktujemy to jako problem narkotykowy i nałożymy znacznie surowsze kary. Oznacza to wyroki więzienia i surowsze kary dla osób sprzedających e-papierosy zawierające szkodliwe substancje — zapowiedział.
Pouczenia i nakaz przyjęcia polityki "zero tolerancji" otrzymały także m.in. singapurskie szkoły i uniwersytety. Obcokrajowcy, którzy odwiedzają Singapur, zostali ostrzeżeni, że za naruszenie nowych zakazów może grozić im deportacja z zakazem powtórnego wjazdu do kraju.
Waporyzatory, które zyskały na popularności na całym świecie jako "alternatywa" dla tradycyjnych papierosów, są nielegalne w 34 krajach, w tym w Tajlandii, Laosie, Brunei i Kambodży. Są one jednak swobodnie dostępne w sąsiadujących z Singapurem krajach — Malezji i Indonezji. Wkrótce zakaz waporyzacji planuje wprowadzić Hongkong.
Źródło: Radio ZET/ ft.com/biznes.interia.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET