Zadzwoniła na numer alarmowy i powiedziała, że ktoś ją śledzi. Tragiczny finał poszukiwań
Lauren Thompson z Teksasu zadzwoniła na numer alarmowy i powiedziała, że jest śledzona. Pobiegła do lasu i zaginęła. Przez trzy lata nie udało się rozwikłać zagadki jej zniknięcia. Policja teraz wróciła do tej sprawy, bo znaleziono szczątki kobiety – poinformowało biuro szeryfa hrabstwa Panola.
Lauren Thompson, matka trójki dzieci, zaginęła 10 stycznia 2019 r. W lipcu tego roku znaleziono szczątki szkieletu - oświadczył szeryf Cutter Clinton na konferencji prasowej. Przy identyfikacji zwłok powoływano się m.in. na dokumentację dentystyczną.
W dniu zaginięcia kobieta zadzwoniła na numer 911 i powiedziała, że ktoś ją śledzi. Ówczesny szeryf Kevin Lake powiedział NBC, że podczas rozmowy brzmiała na „zdezorientowaną i zagubioną”. - Słyszeliśmy hałas w tle i było jasne, że biegnie - dodał. Lauren z niewyjaśnionych przyczyn zaczęła uciekać przez las.
Rozmowa została nagle przerwana po 21 minutach. Wszystko wskazywało na to, że bateria telefonu komórkowego się wyczerpała.
Policjanci znaleźli pojazd kobiety. Auto utknęło w błocie na poboczu drogi. Mężczyzna, który jechał wtedy z Lauren, powiedział jej, że przyjedzie swoim samochodem, by wyciągnąć auto. Gdy wrócił na miejsce, nikogo już tam nie było. Niedługo potem zmarł na raka.
Służby zaczęły rozmawiać z osobami, z którymi kobieta widziała się w dniu zaginięcia. Wówczas policja orzekła, że nie ma żadnych przesłanek, aby sądzić, że były one zamieszane w jej zniknięcie.
Śledztwo zostało wznowione. Szeryf Cutter Clinton oświadczył, że „będzie pilnie poszukiwać wszystkich tropów”. Lauren Thompson osierociła troje dzieci.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET