Krajobraz "jak po apokalipsie". Byłam na wrocławskim rynku przed wielkim meczem
Latające w powietrzu krzesła, szkło i krzyki biuro prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia, jak wynika z zamieszczonego komunikatu, określiło mianem "podwyższonej aktywności kibiców przybyłych z Anglii i Hiszpanii" oraz "drobnych incydentów kilku agresywnych kibiców". Miasto podkreśliło również, że "służby czuwają nad bezpieczeństwem wszystkich mieszkańców i gości". Postanowiłam sprawdzić, jak to wygląda w praktyce - i we wtorek o 21:00 wybrałam się na wrocławski rynek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co się działo na wrocławskim rynku dzień przed finałem Ligi Konferencji.
- Ile było służb na miejscu.
- Ile osób zatrzymała policja.
Wrocław opanowali kibice przed finałem Ligi Konferencji
W środę odbędzie się finał Ligi Konferencji UEFA 2025, tym razem na stadionie Tarczyński Arena we Wrocławiu. Do miasta przybyło kilkadziesiąt tysięcy kibiców. W wielkim meczu zmierzą się Chelsea Londyn i Real Betis. Część osób przyjezdnych zaczęła już kibicowanie we wtorek wieczorem, głównie na rynku i w centrum miasta. Wieczorem w mediach społecznościowych pojawiły się nagrania z bijatyki; widzimy na nich grupę osób uczestniczących w bójce, część z nich rzucała krzesłami i szkłem w "przeciwników". Komunikat w tej sprawie wydała Komenda Wojewódzka we Wrocławiu. "Mundurowi zareagowali niezwłocznie po tym zajściu, czego skutkiem było to, że nie doszło do dalszej eskalacji konfliktu i negatywnych zachowań. Kibice rozbiegli się w różnych kierunkach i obecnie policjanci pionu kryminalnego prowadzą czynności zmierzające do ich identyfikacji" - przekazano.
Co ciekawe, w wyjątkowo łagodny sposób całą sytuację opisało również biuro prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia. "We wtorkowy wieczór (27 maja) w centrum Wrocławia, szczególnie w okolicach Rynku i placu Solnego, odnotowano podwyższoną aktywność kibiców przybyłych z Anglii i Hiszpanii. Dzięki zdecydowanej i profesjonalnej reakcji służb porządkowych, sytuacja została szybko opanowana" - przekazano w zamieszczonym komunikacie. W dalszej części dodano: "Na terenie Wrocławia działa obecnie ok. 2000 funkcjonariuszy policji [...]. Najważniejsze punkty miasta, w tym okolice Starego Miasta, są zabezpieczane przez specjalne grupy szybkiego reagowania. W wyniku kilku drobnych incydentów, po szybkiej interwencji policji, zatrzymano kilku agresywnych kibiców. Co istotne - nie było potrzeby użycia środków przymusu bezpośredniego". Wolałam więc na własną rękę sprawdzić, co się dzieje na miejscu.
Stłuczone butelki, "latające piwa" i gaz łzawiący
Około godziny 21:00 na wrocławskim rynku dało się słyszeć głośne przyśpiewki dwóch ogromnych grup kibiców Betisu i Chelsea, które były rozdzielone przez policję. Służb było rzeczywiście mnóstwo, a sytuacja - wydawało się - opanowana. Kibice zbierali się w zwarte grupy, by wspólnie śpiewać i tańczyć. Z każdą kolejną godziną - i litrem przelanego alkoholu - sytuacja stawała się jednak coraz bardziej napięta. Co jakiś czas ktoś rzuca piwem - ląduje najczęściej pod stopami policjantów. Około godziny 23:00 w pobliżu wrocławskiego ratusza rozlega się głośny huk. Kilkanaście osób z zaciekawieniem podeszło do unoszącego się dalej dymu i zwartej grupy policjantów, nagrywając całą sytuację. Dopiero po chwili zaczęliśmy się krztusić, pojawiły się problemy z oddychaniem, łzawienie oczu, pieczenie górnych dróg oddechowych. Najprawdopodobniej policjanci byli więc zmuszeni użyć gazu łzawiącego, by nie dopuścić do dalszej eskalacji agresji. Nie wiadomo jednak, co dokładnie było przyczyną. Kiedy podeszłam bliżej, na betonie walały się jedynie kawałki stłuczonego szkła i rozsypanej ziemi, która najpewniej pochodziła z donicy stojącej przy jednej z restauracji.
Dochodzi 23:50. Pytam jednego z policjantów stojących między grupami kibiców, jak ocenia sytuację pod kątem poziomu bezpieczeństwa. - Na razie jest w miarę spokojnie, tłuczą się butelki itp., ale nie było większych groźnych incydentów. Jutro, mam nadzieję, będzie podobnie - odpowiada. Sama mam nieco inną perspektywę całej sytuacji. Próbuję nagrać krótkie ujęcie w tłumie kibiców, w większości mężczyzn - ktoś łapie mnie za rękaw, prosi o wspólne zdjęcie. Mimo wyraźnej odmowy nie puszcza. W pośpiechu odchodzę.
Kilkanaście kroków później sytuacja się powtarza. Szarpanie za rękaw. Słyszę propozycję drinka, "Te amo", "Do you have a boyfriend?". W końcu trzask rozbijanych butelek tuż obok moich nóg. Uznaję to za sygnał, że pora uciekać. Po północy ostatni raz przechadzam się po rynku. "Krajobraz jak po jakiejś apokalipsie", słyszę za plecami i milcząco kiwam głową. Na ziemi walają się hałdy potłuczonego szkła, śmieci, plastikowych kubków, pustych butelek, papierków, resztek jedzenia. Jak przekazała w środę rano Grażyna Wiatr, reporterka Radia ZET, rozpoczęto wielkie sprzątanie, policja zatrzymała nad ranem trzech Hiszpanów za ściąganie flag UEFA, wcześniej jednego kibica Betisu za udział w bójce. Funkcjonariusze analizują monitoring i szukają innych uczestników burd. Wielki mecz dopiero dzisiaj. Kibice nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET