Widmo powodzi nad Dolnym Śląskiem, Tusk na miejscu. "Przewidujemy kolejne komunikaty"
Premier Donald Tusk przyjechał w piątek rano do Wrocławia, aby wziąć udział w odprawie ze służbami w związku z zagrożeniem powodziowym. - Jeśli się można czegoś spodziewać - i na to chcemy być przygotowani - to oczywiście lokalnych podtopień czy tzw. powodzi błyskawicznych - przyznał po odprawie ze służbami. Nawiązał również do sytuacji z 1997 roku.
Zagrożenie powodzią na Dolnym Śląsku. Tusk przyjechał do Wrocławia
Premier Donald Tusk w Urzędzie Wojewódzkim wziął udział w odprawie ze służbami w związku z zagrożeniem powodziowym. W piątek rano odebrał bowiem meldunek wojewodów z województw najbardziej zagrożonych powodzią: małopolskiego, opolskiego, dolnośląskiego, lubuskiego i śląskiego. Zapewnił jednak, że nie ma powodu, aby przewidywać zdarzenia w skali, która powodowałaby zagrożenie na terenie całego kraju. - Prognozy nie są przesadnie alarmujące. Nie lekceważymy oczywiście żadnego sygnału - przyznał Tusk. Głos w sprawie zabrał również minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak: - Przewidujemy kolejne spotkania i komunikaty. To absolutnie najważniejsza sprawa, priorytet. Wszystkie inne sprawy przez dwa, trzy dni są na drugim planie.
Premier mówił o błędach z 2010 roku
Premier nawiązał również do powodzi z 1997 roku: - Nie lekceważymy oczywiście żadnego sygnału. Na te zdarzenia będziemy chcieli być perfekcyjnie przygotowani - zapewnił. Po chwili wspomniał również o pewnych zaniedbaniach, do których doszło w czasie zagrożenia powodziowego z 2010 roku; wówczas "weekend w jakimś sensie został trochę przespany". - Wtedy w piątek żegnaliśmy się uspokojeni nie najgorszymi prognozami, a w poniedziałek już duża część kraju była pod wodą - powiedział Tusk.
Jego zdaniem obecnie jesteśmy bez porównania lepiej przygotowani na powódź, niż w poprzednich latach, biorąc pod uwagę dyspozycję i pełną gotowość do działania służb państwowych, Wojsk Obrony Terytorialnej, Wojska Polskiego, straży pożarnej, policji, czy urzędników odpowiedzialnych za sytuacje nadzwyczajne.- Nie ma dzisiaj powodu do paniki, ale jest powód, żeby być w pełni zmobilizowanym, aby w tych miejscach, gdzie może wystąpić jakiś dramat, żeby wszyscy mogli liczyć na możliwie szybką i skuteczną pomoc - przyznał na piątkowej konferencji prasowej szef rządu. Warto również śledzić aktualną sytuację pogodową - dokładny radar deszczu znajdziecie na tej stronie.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET