Wrocław jednak zagrożony, prognozy zmieniły się o 180 stopni. "Będą wydawane worki z piaskiem"
W niedzielę rano Urząd Miejski Wrocławia uspokajał, że sytuacja w stolicy Dolnego Śląska jest stabilna. Prognozy zmieniają się jednak bardzo dynamicznie. Prezydent miasta ogłosił alarm przeciwpowodziowy. Z kolei hydrolog z Uniwersytetu Wrocławskiego po południu przyznał, że wysokość fali powodziowej może być zbliżona do tej z 1997 roku.
- 8 zdjęć Zobacz galerię
Wrocław zagrożony powodzią. Prognozy się zmieniły
W raporcie porannym dla Wrocławia, który pojawił się na stronie urzędu miasta w niedzielę (15 września) ok. godziny 7:30, mogliśmy przeczytać, że "sytuacja jest stabilna pod względem hydrologicznym". Prognozy jednak zmieniają się z godziny na godzinę. W niedzielę o godzinie 23:00 prezydent Wrocławia wydał specjalne oświadczenie po spotkaniach sztabów kryzysowych, w którym poinformował o najważniejszych sprawach.
- Obowiązujące jeszcze wczoraj scenariusze okazały się niedoszacowane. Dla pewności wolę przyjąć pesymistyczną wersję. [...] Opady deszczu w Polsce, ale i w Czechach, a także uszkodzenie zapory w Stroniu Śląskim sprawiły, że Wody Polskie musiały znacząco zwiększyć zrzuty wody na tak zwanej kaskadzie nyskiej (zestaw zbiorników retencyjnych na Nysie) i obecnie spływa stamtąd 1000 metrów sześciennych na sekundę. Wczoraj zakładano z kolei 400 metrów sześciennych na sekundę - przekazał Sutryk. - Woda, która płynie w głównym nurcie Odry, jest ograniczona przez zbiornik Racibórz, który chroni Wrocław. Dzisiaj jest on wypełniony na poziomie 30 procent. Prowadzony jest, rzecz jasna, zrzut - dodał prezydent stolicy Dolnego Śląska.
- We Wrocławiu możemy spodziewać się - i o tym mówią prognozy - łącznie 2600 metrów sześciennych na sekundę. To już jest dużo. Zakładając jednak scenariusz pesymistyczny, tej wody będzie - mówiąc wprost - troszeczkę więcej. Nawet 3100 metrów sześciennych na sekundę. Sama fala może dotrzeć do Wrocławia w środę (18 września) w godzinach popołudniowych. - poinformował Jacek Sutryk w specjalnym oświadczeniu. W związku z tym ogłoszono alarm przeciwpowodziowy. Miasto uruchamia tzw. scenariusz szósty. "Dodatkowo od poniedziałku będą wydawane worki z piaskiem" - przekazał UM Wrocławia.
Ekspert o zagrożeniu we Wrocławiu
W niedzielę po południu o sytuacji we Wrocławiu opowiedział również hydrolog z Uniwersytetu Wrocławskiego - prof. Sebastian Buczyński. W rozmowie z TVP3 Wrocław podkreślił, że sytuacja jest bardzo dynamiczna. - Jeszcze dzisiaj rano Wrocław wydawał się być bezpieczny, modele IMGW wskazywały, że wysokość fali powodziowej osiągnie ok. 600 cm, tymczasem przed chwilą zostały zaktualizowane i aktualnie wysokość fali powodziowej we Wrocławiu ma wynieść na wodowskazie w Trestnie ok. 710 cm. To jest stan bardzo zbliżony do tego, który mieliśmy w roku 1997 - przekazał.
Warto podkreślić, że na przestrzeni lat miasto zmodernizowało Wrocławski Węzeł Wodny. - Jednak przepustowość WWW jak i nowe budowle hydrotechniczne i kawał odpustowy pozwalający przerzucić wodę między Odrą a Widawą nie zostały jeszcze sprawdzone przy takich przepływach. Będzie to duży egzamin dla tego systemu, ale możemy spodziewać się zalania części Wrocławia, jeśli te modele się sprawdzą – podkreślił prof. Buczyński.
Źródło: Radio ZET/TVP3 Wrocław