Wrocławscy politycy "drżą przed ujawnieniem dokumentów"? Chodzi o umowy koalicyjne
W połowie lipca Stowarzyszenie Obywatelskie Dolnośląskich Aktywistów złożyło wniosek o ujawnienie umów koalicyjnych zawartych pomiędzy prezydentem Wrocławia Jackiem Sutrykiem a Platformą Obywatelską lub Koalicją Obywatelską. Pierwszy taki dokument ujawniono po ponad miesiącu. Na upublicznienie zdecydował się Tadeusz Grabarek z partii Nowoczesna. W rozmowie z portalem RadioZET.pl przyznał, że "to nigdy nie był dokument tajny czy poufny".
Wrocław. Partie udają, że temat umów koalicyjnych nie istnieje?
17 lipca 2024 roku - Stowarzyszenie Obywatelskie Dolnośląskich Aktywistów publikuje na swoim profilu w mediach społecznościowych informację o złożeniu pewnego wniosku - chodzi o ujawnienie umów koalicyjnych zawartych pomiędzy prezydentem Wrocławia Jackiem Sutrykiem a Platformą Obywatelską lub Koalicją Obywatelską. Wnioski wysłano do Urzędu Miasta Wrocławia, PO oraz wrocławskiej Lewicy. SODA wniosło o upublicznienie:
- Informacji na temat tego, ile umów koalicyjnych zawarł w 2024 roku prezydent Wrocławia Jacek Sutryk z PO lub KO,
- Skanu umowy zawartej w trakcie kampanii wyborczej do wyborów samorządowych w marcu 2024 roku pomiędzy Sutrykiem a KO lub PO,
- Skanu umowy zawartej w maju 2024 roku między Sutrykiem a KO lub PO.
31 lipca 2024 roku Stowarzyszenie SODA otrzymało odpowiedź na powyższe wnioski. "Nie udzielono nam przedmiotowej informacji, a jako powód podano braki formalne naszego wniosku. Jest to zaskakujące, ponieważ polskie prawo nie precyzuje wymagań formalnych wniosku o udzielenie informacji publicznej [...]" - przekazało stowarzyszenie w zamieszczonym poście. Mimo to wniosek został poprawiony i złożony w formie wskazanej przez Biuro Prezydenta Wrocławia.
Umowy się zgubiły? "Konieczne jest zweryfikowanie posiadanych zasobów"
Po tym, jak stowarzyszenie SODA poprawiło - zgodnie z instrukcją - wniosek, 16 sierpnia otrzymało odpowiedź w sprawie umów koalicyjnych, które zawarł prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. "Urząd Miasta zapowiedział, że w celu odpowiedzi na zapytanie o umowy koalicyjne »konieczne jest zweryfikowanie posiadanych zasobów dokumentacyjnych«" - przekazało dolnośląskie stowarzyszenie. "Uzbrajamy się w cierpliwość do 1 października, choć pozostaje dla nas niejasne − dlaczego odnalezienie umowy koalicyjnej, tak kluczowego politycznego dokumentu, ma zająć urzędnikom aż 2 miesiące?". Warto podkreślić, że wówczas również żaden z koalicjantów Sutryka nie odpowiedział na złożone przez SODA zapytanie.
Sprawę rzekomego "zapodziania się" dokumentów skomentował również na swoim profilu w mediach społecznościowych Tomasz Darłak, radny osiedlowy i radca prawny. "Jest to naprawdę zastanawiające, że politycy zapewniający wszem i wobec, że ich jedynym celem i motywacją jest działanie dla dobra mieszkańców Wrocławia, drżą przed ujawnieniem podstawowych dokumentów, które mogłyby potwierdzić, że tak właśnie jest" - skomentował na swoim profilu.
Ujawniono pierwszą umowę koalicyjną
Wreszcie - we wtorek 20 sierpnia - na stronie stowarzyszenia SODA pojawiła się informacja o ujawnieniu jednej z umów koalicyjnych. Na jej upublicznienie zdecydował się Tadeusz Grabarek z partii Nowoczesna. Portal RadioZET.pl zwrócił się do polityka z prośbą o komentarz, dlaczego zdecydował się na taki ruch. - Wieczorem przeczytałem artykuł zatytułowany "Dlaczego PO, Nowoczesna, Lewica i Jacek Sutryk nie chcą ujawnić mieszkańcom Wrocławia podpisanej umowy politycznej". Zbulwersowany zarzutami w stosunku do Nowoczesnej, mimo późnej pory wykonałem telefon do pani redaktor. Nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego nie zapytała "u źródła", tylko odesłała do pana Darłaka ze "Stowarzyszenie Obywatelskie Dolnośląskich Aktywistów" - w skrócie SODA. O istnieniu takiego stowarzyszenia dowiedziałem się z przeprowadzonej rozmowy - wyjaśnił nam Grabarek.
- Odszukałem na Facebooku stronę tego stowarzyszenia i zadałem pytanie, do kogo i w jakiej formie wystosowali zapytanie w przedmiotowej sprawie. Wymienili dwa adresy, zaznaczając, że wiedzą, iż jeden z nich jest nieaktywny. Na marginesie dodam, że pan Darłak zna mój adres poczty elektronicznej oraz numer telefonu, które są publiczne, gdyż jestem radnym miejskim - powiedział nam Grabarek. - Nie mogłem lub nie umiałem zamieścić skanu porozumienia pod ich postem, więc wysłałem na adres poczty elektronicznej.
- Jakiś czas później stowarzyszenie "odtrąbiło" sukces, pisząc: "Nagły zwrot akcji i… udało się! Dotarliśmy do pierwszej umowy koalicyjnej, którą podpisał prezydent Wrocławia Jacek Sutryk". Reasumując. Porozumienie Nowoczesnej z prezydentem Wrocławia powstało w naszej normalnej, wewnętrznej procedurze partyjnej. Zostało przyjęte stosowna uchwałą Zarządu Regionu dolnośląskiego. Nigdy nie było dokumentem tajnym czy poufnym. Gdy jako przewodniczący regionu dowiedziałem się, że są osoby zainteresowane jego treścią, niezwłocznie je upubliczniłem. Dokładając nieco więcej starań, członkowie stowarzyszenia mogli nim dysponować znacznie wcześniej. Tylko o czym by wówczas pisali? - podsumował Tadeusz Grabarek. Polityk z partii Nowoczesna zasugerował również, że być może inne środowiska wciąż nie zdecydowały się na upublicznienie takich dokumentów, bo nie wiedzą, że jest takie zapotrzebowanie ze strony - jak przyznał - "niszowego stowarzyszenia".
- Rozmawiałem przed chwilą z Michałem Jarosem (przewodniczący regionu dolnośląskiego PO) i obiecał sprawdzić, czy wpłynęło do PO takie zapytanie. Bartkowi Ciążyńskiemu (szef wrocławskiej Lewicy) dałem dzisiaj spokój - powiedział portalowi RadioZET.pl Tadeusz Grabarek.
Nie cichną kontrowersje po publikacji dokumentu
Niektórych członków stowarzyszenia SODA w upublicznionej umowie koalicyjnej zawartej pomiędzy prezydentem Wrocławia a Nowoczesną niepokoi pewien fragment. Chodzi o ustalenia szczegółowe tejże umowy. Czytamy w nich, że: "Zarząd Regionu Dolnośląskiego będzie miał realny, merytoryczny wpływ na wyznaczanie kierunków rozwoju i strategii Wrocławia, jednostek organizacyjnych, instytucji i spółek miejskich, w tym na wybory personalne osób decyzyjnych".
Do tego fragmentu odniósł się w zamieszczonym wpisie Tomasz Darłak, działacz stowarzyszenia SODA. "O czym przeczytamy w umowie? Między innymi o tym, że Zarząd Regionu Dolnośląskiego partii Nowoczesna zapewnił sobie realny wpływ m. in. na wybory personalne osób decyzyjnych w spółkach miejskich. Jak to się ma do statutów/umów spółek miejskich przewidujących procedury wyboru ich organów oraz do przeprowadzonych ostatnio konkursów, w których zwycięzcami zostali (zupełnie przypadkowo) działacze partii Lewica, Nowoczesna i Platforma Obywatelska?" - napisał Darłak.
Z kolei Tadeusz Grabarek w rozmowie z portalem RadioZET.pl stwierdził, iż jest to manipulacja. - Po upublicznieniu porozumienia koalicyjnego pan Tomasz Darłak najpierw wyraził zadowolenie z tego faktu, ale później, jak na "aktywistę" przystało, przystąpił do ataku dopuszczając się manipulacji i całkowitej zmiany treści zawartego porozumienia. Pomijając istotną jego część oraz stosując niedozwoloną "zbitkę słowną", całkiem zgrabnie zasugerował, że tak po prawdzie chodzi tylko o stołki - zaznaczył Grabarek.
Niektórzy w ogóle nie wiedzieli o umowach?
Co ciekawe, niektórzy - jak twierdzą - w ogóle nie wiedzieli o zawarciu umowy koalicyjnej. Przyznał się do tego Ryszard Kessler - wiceprezydent Wrocławia - na antenie telewizji Echo24. - Jestem mocno zaskoczony, w ogóle nie słyszałem o takiej umowie koalicyjnej. Być może została ona zawarta, ale bez mojego udziału - powiedział Kessler. Mimo że jest wiceszefem Nowej Lewicy we Wrocławiu. - Ja po prostu nie znam tej umowy, nie byłem wtedy przy stole w momencie jej podpisywania.
Z kolei szef dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej poseł Michał Jaros na antenie lokalnej telewizji pokazał nawet umowę koalicyjną zawartą w marcu 2024 roku między Sutrykiem a PO. - Ona już w jakimś stopniu została częściowo pokazana w trakcie kampanii wyborczej. To porozumienie, które zostało zawarte przed wyborami, to był chyba marzec - przyznał Jaros. Z nieoficjalnych źródeł wynika jednak, że zawarto co najmniej dwie takie umowy - jedną w trakcie kampanii wyborczej, a drugą pod koniec maja 2024 roku.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET