Pani Wioletta robiła zakupy z córką. Nagle rozegrał się dramat: "Wszyscy się dusili"
Pani Wioletta we wtorek 4 czerwca wybrała się z córką na zakupy do Biedronki przy ul. Krętej we Wrocławiu. Nagle zaczęło dziać się coś niepokojącego. - Dusiło mnie, córka momentalnie miała podobne objawy. W pewnym momencie już wszyscy w sklepie się dusili - relacjonuje pani Wioletta w rozmowie z portalem RadioZET.pl.
W Biedronce we Wrocławiu rozegrał się dramat
O nietypowej sytuacji w jednym z wrocławskich supermarketów opowiedziała portalowi RadioZET.pl pani Wioletta, mieszkanka stolicy Dolnego Śląska. - We wtorek poszłam na zakupy z córką do Biedronki przy ul. Krętej we Wrocławiu. Weszłyśmy do sklepu i na samym początku zwróciłam uwagę na starszą panią przy regale, która mocno kaszlała. Ale poszłyśmy dalej. Stojąc przy lodówce z masłem, nagle zaczął mnie dusić kaszel. Córka momentalnie miała podobne objawy - opowiada pani Wioletta.
- W pewnym momencie już wszyscy w sklepie się dusili. Po chwili jedna pani z obsługi kazała nam zostawić wszystkie produkty i opuścić sklep. Sama też mocno kaszlała. Zapytałam, co się stało, ale odpowiedziała tylko, że mają awarię. Wyszłyśmy ze sklepu, zapanowało straszne poruszenie. Do dzisiaj nie wiem, co to mogło być - powiedziała wrocławianka. Po tej nietypowej sytuacji pani Wioletta zamieściła na jednej z osiedlowych grup wpis, opisując całą sytuację i przestrzegając przed nią innych. "Nic nie było czuć w sklepie, ale bardzo drapało w gardle. Proszę uważać, bo może tam być skażona żywność" - napisała.
Co ciekawe, jak dowiadujemy się z zamieszczanych pod postem komentarzy, w rejonie podobnych tego typu zdarzeń mogło być więcej. "Już miałam tak dwa razy, że wchodziłam do Biedronki i zaczynałam kaszleć. Raz do tej na Jedności Narodowej, raz na Bezpiecznej... Coś jest na rzeczy" - relacjonuje pani Agata. "Niedawno była podobna sytuacja w Biedronce na Jedności Narodowej" - pisze pani Monika.
Hipotez jest wiele
- To nie pierwszy raz, kiedy doszło do takiej sytuacji w tej konkretnej Biedronce - mówi portalowi RadioZET.pl pan Artur, mieszkaniec Wrocławia. - Coś im się ewidentnie rozszczelnia przy lodówkach/zamrażarkach lub klimatyzacji. Gaz jest drapiący, ale nie jest toksyczny ani palny. Jedzenie nie jest skażone, spokojnie - twierdzi pan Artur. Z prośbą o podanie przyczyn zaistniałej sytuacji, która wywołała panikę wśród klientów, portal RadioZET.pl zwrócił się do sieci sklepów Biedronka. Do momentu publikacji artykułu nie otrzymał jednak żadnej odpowiedzi. Więcej informacji w tej sprawie wkrótce.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET