Ice tea bez herbaty, fałszywe składy. Inspekcja prześwietliła punkty z napojami
Bubble tea, mrożone kawy i herbaty znalazły się pod lupą Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Inspektorzy sprawdzili 44 miejsca oferujące popularne napoje i aż w 31 stwierdzili nieprawidłowości w oferowanych produktach. Zastrzeżenia dotyczyły nie tylko oznakowań, ależ także rzeczywistego składu napojów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie nieprawidłowości odkryła inspekcja w punktach z mrożonymi napojami.
- Dlaczego oznakowanie napojów było najczęściej kwestionowane.
- Co wykazały badania laboratoryjne dotyczące składu napojów.
Nieprawidłowości w 70 proc. punktów z mrożonymi napojami
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych przyjrzała się popularnym zimnym napojom, oferowanymi w wielu punktach gastronomicznych. Pod lupą inspektorów znalazły się bubble tea, mrożone kawy i herbaty. Łącznie skontrolowano 44 miejsca, sprawdzając m.in. skład i sposób oznakowania napojów. Wynik były zaskakujące. Jak informuje IJHARS, zastrzeżenia pojawiły się aż w 31 miejscach, co oznacza, że nieprawidłowości stwierdzono w 70 proc. skontrolowanych podmiotów.
Najwięcej problemów dotyczyło oznakowania napojów. Pod tym względem zakwestionowano ponad 63 proc. sprawdzonych partii. "Nieprawidłowości dotyczące parametrów fizykochemicznych wykryto w 8,7 proc. partii, a cech organoleptycznych - w 3,3 proc." - podaje w raporcie Inspekcja.
W składzie brakowało ważnych informacji
Lista zastrzeżeń dotyczących oznakowania jest długa. Inspektorzy stwierdzali m.in. brak pełnego wykazu składników, w tym komponentów wchodzących w skład bardziej złożonych dodatków. Brakowało również informacji o składnikach mogących powodować alergie lub reakcje nietolerancji.
Ponadto nie zawsze to, co deklarował sprzedawca, zgadzało się z rzeczywistym składem produktu. Jak podaje IJHARS, badania laboratoryjne potwierdziły w napojach obecność niezadeklarowanych substancji słodzących i konserwujących. Zastrzeżenia dotyczyły również zawartości cukru - była ona wyższa lub niższa od wartości podawanej w dobrowolnej informacji o wartości odżywczej.
Zdarzało się też, że w wykazie pojawiały się składniki, których w rzeczywistości nie użyto, np. limonka czy cukier. W innych przypadkach stosowano inne składniki niż deklarowane. Przykładowo: zamiast herbaty Assam z Indii użyto herbaty z Chin, a zamiast syropu mango - syropu o smaku mango.
„Ice tea” bez herbaty
Inspektorzy wykryli również przypadki, w których sama nazwa napoju mogła wprowadzać klientów w błąd. IJHARS wskazuje przykład „Bubble Ice Tea Mango Marakuja”. Choć nazwa sugerowała, że podstawą produktu jest herbata, napój nie został przygotowany na jej bazie. W produkcje wykorzystano jedynie syrop z aromatem herbaty.
W innym przypadku produkt określono jako „napój mleczny”, choć do jego przygotowania nie użyto składnika mlecznego. Zastrzeżenia budziły również fantazyjne nazwy, takie jak „Iced Latte” czy „Green Mango Iced Tea”, którym nie towarzyszyła nazwa opisowa pozwalająca klientowi poznać rzeczywisty charakter produktu. Nieprawidłowości dotyczyły nawet cech sensorycznych napojów. W jednym z produktów, który zgodnie z deklaracją miał zawierać miętę, nie była ona w ogóle wyczuwalna.
Posypały się kart za niespełnianie deklarowanej jakości
W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami zastosowano sankcje przewidziane w przepisach prawa żywnościowego. IJHARS nie podała jednak ich wysokości. Zgodnie z ustawą o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych za wprowadzenie do obrotu zafałszowanego produktu kara może wynieść do 10 proc. przychodu przedsiębiorcy osiągniętego w poprzednim roku, ale nie mniej niż 1000 zł.
Źródło: Radio ZET/gov.pl/ijhars
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET