Lekarze: limity nie zlikwidują kominów płacowych. Wskazują paradoks projektu
Rząd chce ograniczyć wynagrodzenia i czas pracy medyków. Maksymalna stawka godzinowa ma wynosić około 240 zł brutto. Przedstawiciele samorządu lekarskiego w rozmowie z Radiem ZET wskazują jednak, że możliwość dopłacania za dodatkowe zadania może osłabić skuteczność limitu. Zwracają też uwagę na nierówne wyceny świadczeń, które ich zdaniem sprzyjają powstawaniu kominów płacowych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie limity wynagrodzeń i czasu pracy lekarzy przyjął rząd.
- Ile wynosi limit wynagrodzeń osób sprawujących dodatkowe funkcje.
- Dlaczego same limity nie zlikwidują „kominów płacowych".
Limit płac z wyjątkiem dla dodatkowych funkcji. „To absurd”
Rząd przyjął projekt ustawy określającej nowe zasady wynagradzania i zatrudniania medyków. Maksymalna stawka za godzinę udzielania świadczeń finansowanych przez NFZ ma wynosić około 240 zł brutto. Projekt ogranicza też łączny czas pracy do wymiaru dwóch pełnych etatów i wprowadza miesięczne limity wynagrodzenia. Przy jednym etacie podstawowy pułap wyniesie około 38,4 tys. zł brutto, a za dodatkowe zadania, na przykład związane z kierowaniem oddziałem, będzie mógł wzrosnąć do około 57,7 tys. zł brutto.
To właśnie w tym rozróżnieniu rzecznik samorządu lekarskiego, Piotr Pisula, dostrzega paradoks. Dyskusję o ograniczeniu wyjątkowo wysokich zarobków lekarzy napędziła głośna sprawa Dawida Kacprzyka, koordynatora SOR w warszawskim Szpitalu Południowym. Tymczasem rządowy projekt pozwala podnieść podstawowy limit wynagrodzenia za dodatkowe zadania, na przykład związane z kierowaniem oddziałem.
- To absurd. Dzisiaj chcemy nałożyć limit wynagrodzenia wszystkim, chyba że ktoś jest koordynatorem - mówi Pisula w rozmowie z Radiem ZET.
Trzeba zmienić wyceny świadczeń
Na inną część problemu wskazuje Dariusz Samborski, szef Lubelskiej Izby Lekarskiej. Jego zdaniem obok limitów płac trzeba przyjrzeć się wycenom świadczeń w poszczególnych specjalizacjach. Od tych wycen zależy, ile pieniędzy szpital otrzymuje za leczenie, a różnice między nimi mogą sprzyjać powstawaniu płacowych „kominów”.
- Żeby te wyceny świadczeń były nie tylko realne, ale również na tyle porozkładane, jeśli chodzi o różnego rodzaju specjalizacje, tak żeby nie tworzyć „kominów” - mówi. Dodaje, że dyrektorzy muszą jednocześnie mieć środki na utrzymanie szpitali.
Sejm może zająć się projektami na posiedzeniu rozpoczynającym się 6 października. Jeśli ustawa zostanie uchwalona i podpisana przez prezydenta, ma wejść w życie po upływie miesiąca od ogłoszenia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET