Lekarze: limity nie zlikwidują kominów płacowych. Wskazują paradoks projektu

2 min. czytania
23.09.2026 16:29
Obserwuj nas na Google

Rząd chce ograniczyć wynagrodzenia i czas pracy medyków. Maksymalna stawka godzinowa ma wynosić około 240 zł brutto. Przedstawiciele samorządu lekarskiego w rozmowie z Radiem ZET wskazują jednak, że możliwość dopłacania za dodatkowe zadania może osłabić skuteczność limitu. Zwracają też uwagę na nierówne wyceny świadczeń, które ich zdaniem sprzyjają powstawaniu kominów płacowych.

Izba dyskusyjna, sześć osób w garniturach, skupionych nad dokumentami. Kobieta z blond włosami na pierwszym planie.
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie limity wynagrodzeń i czasu pracy lekarzy przyjął rząd.
  • Ile wynosi limit wynagrodzeń osób sprawujących dodatkowe funkcje.
  • Dlaczego same limity nie zlikwidują „kominów płacowych".

Limit płac z wyjątkiem dla dodatkowych funkcji. „To absurd”

Rząd przyjął projekt ustawy określającej nowe zasady wynagradzania i zatrudniania medyków. Maksymalna stawka za godzinę udzielania świadczeń finansowanych przez NFZ ma wynosić około 240 zł brutto. Projekt ogranicza też łączny czas pracy do wymiaru dwóch pełnych etatów i wprowadza miesięczne limity wynagrodzenia. Przy jednym etacie podstawowy pułap wyniesie około 38,4 tys. zł brutto, a za dodatkowe zadania, na przykład związane z kierowaniem oddziałem, będzie mógł wzrosnąć do około 57,7 tys. zł brutto.

To właśnie w tym rozróżnieniu rzecznik samorządu lekarskiego, Piotr Pisula, dostrzega paradoks. Dyskusję o ograniczeniu wyjątkowo wysokich zarobków lekarzy napędziła  głośna sprawa Dawida Kacprzyka, koordynatora SOR w warszawskim Szpitalu Południowym. Tymczasem rządowy projekt pozwala podnieść podstawowy limit wynagrodzenia za dodatkowe zadania, na przykład związane z kierowaniem oddziałem.

- To absurd. Dzisiaj chcemy nałożyć limit wynagrodzenia wszystkim, chyba że ktoś jest koordynatorem - mówi Pisula w rozmowie z Radiem ZET.

Redakcja poleca

Trzeba zmienić wyceny świadczeń

Na inną część problemu wskazuje Dariusz Samborski, szef Lubelskiej Izby Lekarskiej. Jego zdaniem obok limitów płac trzeba przyjrzeć się wycenom świadczeń w poszczególnych specjalizacjach. Od tych wycen zależy, ile pieniędzy szpital otrzymuje za leczenie, a różnice między nimi mogą sprzyjać powstawaniu płacowych „kominów”.

- Żeby te wyceny świadczeń były nie tylko realne, ale również na tyle porozkładane, jeśli chodzi o różnego rodzaju specjalizacje, tak żeby nie tworzyć „kominów” - mówi. Dodaje, że dyrektorzy muszą jednocześnie mieć środki na utrzymanie szpitali.

Sejm może zająć się projektami na posiedzeniu rozpoczynającym się 6 października. Jeśli ustawa zostanie uchwalona i podpisana przez prezydenta, ma wejść w życie po upływie miesiąca od ogłoszenia.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET