Oddają siatki leków za tysiące złotych. Nowe limity mają ukrócić marnotrawstwo
Do aptek trafia rocznie 3,3 tys. ton leków przeznaczonych do utylizacji. Wśród nich są preparaty refundowane, za które zapłacono z publicznych pieniędzy. Ministerstwo Zdrowia szykuje zmiany w zasadach wydawania lekarstw, które mają utrudnić gromadzenie nadmiernych zapasów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile leków do utylizacji przyjmują rocznie apteki.
- Jak pacjenci marnują leki, w tym refundowane.
- Jakie rozwiązania proponuje MZ, aby ukrócić marnotrawstwo leków.
Tysiące ton leków trafiają rocznie do utylizacji
Co roku pacjenci przynoszą do aptek 3,3 tys. ton niepotrzebnych leków - wynika z danych Ministerstwa Zdrowia. Na jedną aptekę przypada średnio 275 kg rocznie, czyli prawie 23 kg miesięcznie. Dane obejmują wyłącznie preparaty oddane do aptek. Nie wiadomo, ile leków trafia do zwykłych koszy ani jaka jest łączna wartość marnowanych lekarstw. Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków określił skalę problemu jako „porażającą”.
- Widzimy to na co dzień, reklamówki nowych leków, w dacie ważności zwrócone do apteki. Apteka nie może ich ponownie wykorzystać, muszą zostać zutylizowane. A zdarza się, że jedna taka reklamówka zawiera leki za 3-4 tysiące złotych - powiedział.
Wśród oddawanych preparatów są także leki refundowane. Oznacza to, że do utylizacji trafiają produkty, za które zapłacono również ze środków publicznych.
Pacjent zgromadził zapas leku na 15 lat
Według Tomkowa jednym z powodów gromadzenia nadmiernych zapasów jest otrzymywanie recept od kilku lekarzy. Jeśli każdy przepisze lek na długi okres, pacjent może wykupić znacznie więcej opakowań, niż potrzebuje.
- Pacjenci leczą się u kilku lekarzy. Jeżeli od każdego z nich dostaną receptę na rok, to bardzo łatwo zgromadzić znaczny zapas - wskazał prezes NRA.
Przytoczył także przypadek osoby, która miała w domu tyle jednego leku, że wystarczyłoby go na 15 lat. Jak zaznaczył, gromadzenie dużych zapasów preparatów trudno dostępnych może utrudniać ich zakup innym chorym.
Nie każdy niewykorzystany lek jest jednak skutkiem robienia zapasów. Powodem może być również zmiana terapii lub śmierć pacjenta.
- Niezwykle często pacjenci odstawiają leki, mają zmienioną przez lekarza terapię. Albo schodzą z tego świata. Ale leki wypisane na recepcie zostały już wydane. Duża część z nich to leki refundowane, za które my, jako podatnicy, zapłaciliśmy - podkreślił Tomków.
Prezes NRA wspomniał również o wyjątkowo kosztownym przypadku: leku z programu lekowego, który miał kosztować 240 tys. zł i został zutylizowany.
Jedna roczna pula leku i jednorazowo zapas na 60 dni
Ministerstwo Zdrowia chce ograniczyć gromadzenie zapasów z recept wystawianych w różnych gabinetach. Rozwiązania mają znaleźć się w projekcie ustawy o receptach.
- Każdy będzie miał swoje indywidualne konto refundacyjne i pulę zapasu leku na rok. I niezależnie od tego, do ilu lekarzy pacjent pójdzie, zawsze pula będzie jedna. Ponadto lek będzie mógł być wydany na maksymalnie 60 dni - zapowiedział Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia.
Chodzi o limit zapasu danego leku, nie o kwotowy limit refundacji na pacjenta. Szczegóły, w tym zasady uwzględniania zmian dawkowania i terapii, mają zostać wyjaśnione w projekcie.
Jak przekazał Oczkowski, projekt przeszedł prekonsultacje, a we wrześniu ma zostać zgłoszony do oficjalnych prac. Regulacja ma obejmować również rozwiązania dotyczące receptomatów i leków psychotropowych. We wskazanej wypowiedzi przedstawiciel resortu nie podał daty wejścia limitów w życie.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET