Sensacje na listach do Sejmu. Spór o Bąkiewicza, Giertycha i Dziambora
Goście programu 7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET rozmawiali o gorącym sezonie transferowym w polskiej polityce, sensacyjnych nazwiskach na listach wyborczych oraz o komisji, która ma zbadać rosyjskie wpływy w Polsce.
Robert Bąkiewicz, związany z organizacjami narodowymi i nacjonalistycznymi, będzie kandydatem PiS do Sejmu z okręgu radomskiego. Kandydatura ta wywołuje od samego początku liczne kontrowersje nie tylko z uwagi na skrajne poglądy polityka, ale i jego problemy z prawem.
- Robert Bąkiewicz nie jest antysemitą. Środowisko narodowe, które on reprezentuje, selektywnie sięga do dziedzictwa obozu narodowego i na pewno w jego wypowiedziach trudno znaleźć takie wątki. A rzeczywiście poglądy bliskie do niego miał w swoim czasie pan mecenas Roman Giertych - mówił Ryszard Czarnecki z PiS.
Robert Bąkiewicz kandydatem PiS do Sejmu
O kandydaturze Bąkiewicza w bardzo mocnych słowach wypowiedział się poseł Lewicy Krzysztof Gawkowski. - Przypomnę panu Czarneckiemu, co mówił pan Bąkiewicz: "PiS pełza przed Żydami". A mówił to niedawno, bo przed wyborami 2019 roku. Jeśli mówimy, że ktoś nie miał wypowiedzi antysemickich i nie jest antysemitą, to warto się douczyć tutaj - tłumaczył.
- Wzięliście na listę człowieka, który was kompromituje [...] który najchętniej Żydów by widział w Oświęcimiu i jeszcze raz by otworzył wrota. Mamy do czynienia z człowiekiem, który nienawidzi innych ludzi, a antysemickie poglądy ma w swoim DNA. A wy mówicie, że nic się nie dzieje, bo PiS to duża formacja - mówił mocno wzburzony polityk Lewicy.
Suchej nitki na kandydaturze Bąkiewicza nie zostawiła także posłanka KO Katarzyna Lubnauer. Zwróciła także uwagę na to, że na listach PiS sporo jest nazwisk budzących skrajne emocje. - Jak się patrzy na listy PiS, to wychodzi, że mają na swoich listach oszustów, antysemitów, damskich bokserów. Tak można ocenić Bąkiewicza, bo ma wyrok w kwestii naruszenia nietykalności cielesnej. Mam wrażenie, że to nie miało nic wspólnego z prawem, sprawiedliwością, a nawet moralnością - stwierdziła.
"Lex Tusk". Co chce zbadać komisja?
Goście programu 7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET rozmawiali także o ustawie "lex Tusk" i o komisji, która ma zbadać rosyjskie wpływy w Polsce. Przypomnijmy, że opozycja zbojkotowała wybory członków do komisji i w jej skład ostatecznie weszli wyłącznie eksperci zgłoszeni przez PiS.
Prowadzący program Andrzej Stankiewicz pytał ministra, czy komisja zbada także kontrakty podpisywane przez polityków PiS. Wymienił tutaj umowę zawartą przez Wojciecha Jasińskiego. - Myślę, że komisja będzie pracować w sposób rzetelny - odparł Sałek. Na jego słowa inni politycy zareagowali śmiechem.
- Wszystko można sprowadzić do żartu. Dziwi to, że inne siły polityczne nie zdecydowały się na to, żeby przekazać do tej komisji swoich przedstawicieli. Nie wiem z jakich przyczyn, a to jest sprawa, która powinna być wyjaśniana i nie ma się z czego śmiać - dodał minister.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET