Putin twierdzi, że Rosja nie zaatakuje Europy. Politycy w Radiu ZET komentują zagrożenie
„7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET” w niedzielę 27 września. Gośćmi Andrzeja Stankiewicza byli: Piotr Zgorzelski (PSL), Grzegorz Schetyna (KO), Karol Karski (PiS), Krzysztof Szczucki (Rozwój Plus), Dorota Olko (Lewica).
Z tego artykułu dowiesz się:
- Władimir Putin ogłosił, że Rosja nie planuje działań zbrojnych przeciwko Europie, oskarżając jednocześnie państwa bałtyckie o łamanie praw rosyjskojęzycznych obywateli. Deklaracje padły podczas konferencji w Petersburgu.
- Politycy w programie „7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET” omawiali narastające napięcie na linii Rosja-Zachód, podkreślając znaczenie NATO i artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego. Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski oraz inni eksperci zwracali uwagę na zmieniającą się rolę USA w NATO.
- Dyskusja dotyczyła przygotowania Polski na ewentualne zagrożenia, podkreślając potrzebę zwiększenia liczby przeszkolonych rezerwistów oraz znaczenie edukacji obywatelskiej w kontekście obrony cywilnej. Komentatorzy wskazywali na potrzebę lepszego informowania społeczeństwa o miejscach schronienia.
„7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET”
Władimir Putin oznajmił w piątek, że Rosja nie planuje „żadnych działań zbrojnych przeciwko Europie”. Jednocześnie oskarżył państwa bałtyckie o łamanie praw obywateli rosyjskojęzycznych.
Rosyjski przywódca mówił o tym podczas konferencji prasowej zorganizowanej na marginesie Międzynarodowego Forum Kultury w Petersburgu. - Wielu w Europie twierdzi, że spodziewają się ataku ze strony Federacji Rosyjskiej i dlatego sami muszą przygotować się do działań zbrojnych, do wojny z Rosją. - Chcę raz jeszcze podkreślić: nie przygotowujemy się do żadnych działań zbrojnych przeciwko Europie - oświadczył.
Putin odniósł się również do sytuacji ludności rosyjskojęzycznej w państwach bałtyckich. Oskarżył te kraje o łamanie jej praw i oznajmił, że Moskwa „odpowiada na to w sferze humanitarnej”.
O rosnącym napięciu na linii Rosja-Zachód w kontekście trwającej wojny w Ukrainie rozmawiali goście programu „7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET”. - Przejdziemy do następnego etapu agresywnej polityki Rosji, kiedy Rosjanie zaczną upominać się o mniejszości rosyjskojęzyczne w krajach bałtyckich. To się dzieje, to jest poważny sygnał – ocenił senator KO Grzegorz Schetyna.
„Musimy się z sojuszniczych zobowiązań wywiązywać”
Politycy dyskutowali również o przyszłości NATO i znaczeniu artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, przewidującego reakcję sojuszników w przypadku zbrojnego ataku na jedno z państw Sojuszu. - Jeżeli chcemy, aby wobec nas został zrealizowany artykuł 5., to my też musimy się z sojuszniczych zobowiązań wywiązywać – podkreślił wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL.
Polityk zwrócił przy tym uwagę na zmieniającą się politykę Stanów Zjednoczonych i konieczność zwiększenia odpowiedzialności państw europejskich za własne bezpieczeństwo. - W ramach narodowej strategii USA Stany będą realizowały coś na kształt doktryny Monroe i ograniczą się do półkuli zachodniej – dodał.
Do ostatnich ostrzeżeń premiera Donalda Tuska i polskich służb dotyczących możliwych rosyjskich prowokacji odniosła się z kolei posłanka Lewicy Dorota Olko. - W tym momencie najbardziej odpowiedzialną strategią, jeśli chodzi o obywateli, jest brać zagrożenie na serio, ale nie popadać w panikę – powiedziała.
Olko była również pytana o politykę Stanów Zjednoczonych wobec Rosji oraz zaproszenie Putina na szczyt G20. - Amerykańska administracja za tej prezydentury jest po prostu mocno niestabilna. Każdy racjonalny polityk wie, że żadna deklaracja prezydenta Trumpa nie jest deklaracją ostateczną. - Jeśli Trump zaprasza Putna na szczyt G20 to jest to jakiś sygnał. Sygnał niedobry. Nie należy z tym przechodzić do porządku dziennego – oceniła.
„Powinniśmy mieć około miliona rezerwistów, gotowych”
Krzysztof Szczucki z Rozwoju Plus ocenił natomiast, że w obecnej sytuacji należy liczyć się z możliwością sprawdzenia w praktyce zobowiązań wynikających z artykułu 5. NATO. - Artykuł 5. będzie testowany. Żyjemy w takich czasach, że umowy międzynarodowe już niewiele znaczą. Znaczą czyny. My musimy Ameryce uświadamiać, że nie mogą kompletnie stąd wyjść – zauważył.
Jego zdaniem Polska powinna również zwiększyć liczbę przeszkolonych rezerwistów. - Uważamy, że trzeba o tym poważnie rozmawiać. Powinniśmy mieć około miliona rezerwistów, gotowych, szkolonych na bieżąco. My proponujemy trzymiesięczne szkolenia – zaznaczył.
Inaczej akcenty dotyczące przygotowania społeczeństwa na sytuacje kryzysowe rozłożył Karol Karski z PiS. Jego zdaniem w pierwszej kolejności należy zadbać o podstawową wiedzę obywateli, natomiast dyskusja o poborze jest na tym etapie przedwczesna. - Powinniśmy zacząć od rzeczy podstawowych. Polacy powinni wiedzieć, gdzie są najbliższe miejsca schronienia, powinni wiedzieć, co się dzieje w czasie wojny. Kwestia poboru jest kwestią zdecydowanie przedwczesną – komentował.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET