`

Awantura wokół raportu generała Stróżyka. "Chodzi o przykrycie tego, co się dzieje w Polsce”

2 min. czytania
03.11.2024 08:44
Obserwuj nas na Google

W niedzielę 3 listopada w programie "7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET" Andrzeja Stankiewicza jednym z głównych tematów był raport Komisji ds. zbadania rosyjskich wpływów. Zdaniem Michała Wójcika z PiS jedynym jej sensem było przykrycie tego, co dzieje się w Polsce przez ostatnich 10 miesięcy.

7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET
fot. Radio ZET

Burza wokół raportu generała Stróżyka. "Rola Macierewicza jest bardzo poważna"

W niedzielę 3 listopada gośćmi programu "7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET" Andrzeja Stankiewicza byli: Jan Filip Libicki (PSL), Michał Wawer (Konfederacja), Bartosz Arłukowicz (KO), Michał Wójcik (PiS) oraz Tomasz Trela (Lewica).

Oglądaj

Jednym z głównych tematów, poruszanych w programie, był raport Komisji ds. zbadania rosyjskich wpływów, przedstawiony przez generała Jarosław Stróżyka. - Mieliśmy do czynienia z kilkoma slajdami. Jaki jest sens tej komisji? Moim zdaniem chodzi o przykrycie tego, co się dzieje się przez ostanie 10 miesięcy w Polsce - mówił poseł Wójcik.

Z kolei Bartosz Arłukowicz z Koalicji Obywatelskiej argumentował, że nie chodzi tutaj o liczbę stron raportu, ale o to, jakie zarzuty postawił wskazanym w nim generał Stróżyk. - Tu nie chodzi o to, ile kartek ma raport, tylko o to, co przedstawiła komisja. Rola Macierewicza i jego związków z innymi państwami jest bardzo poważna - mówił polityk. - Jeżeli generał Stróżyk na podstawie prac komisji składa zawiadomienie do Prokuratury, to trzeba mu ufać. To są poważni ludzie, więc trzeba im ufać - dodawał Arłukowicz.

Redakcja poleca

Wsparł go Tomasz Trela, który akcentował, że to jeszcze nie jest całość raportu. - Część niejawna była prezentowana na posiedzeniu Rady Ministrów. Ten raport jest dopiero początkiem tego, co będzie przedstawione. Czekam na końcowy raport w tej sprawie.

"Za ten cyrk wy płacicie"

- Nie wiem, czy w Polsce jest ktoś, kto na poważnie bada wpływy rosyjskie. W obecnej debacie publicznej wygląda to tak, że jak ktoś się z kimś nie zgadza, to nazywa go rosyjskim agentem i to kończy dyskusję - mówił Michał Wawer z Konfederacji, zwracając uwagę, że zarówno PiS, jak i rządząca obecnie koalicja, używają badania rosyjskich wpływów jako pałki, która uderza się w politycznych przeciwników, w tym jego ugrupowanie.

Michał Wójcik nazwał całą tę komisję "cyrkiem", który okazał się bardzo kosztowny. - Za ten cyrk wy płacicie jako podatnicy. Za te kilka tygodnie zapłaciliście państwo prawie półtora miliona złotych. Półtora miliona złotych za siedem slajdów - mówił poseł PiS.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET