Będzie ponowne liczenie głosów? "Takie rzeczy nie dzieją się przypadkowo"

2 min. czytania
15.06.2025 08:19
Obserwuj nas na Google

7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET w niedzielę 15 czerwca. Gośćmi Andrzeja Stankiewicza byli: Bartosz Arłukowicz - KO, Tobiasz Bocheński - PiS, Joanna Scheuring-Wielgus - Lewica, Paulina Matysiak - Razem, Miłosz Motyka - Polskie Stronnictwo Ludowe. 

7 dzień tygodnia
fot. Radio ZET

7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET

W niedzielę 15 czerwca gośćmi Andrzeja Stankiewicza byli: Bartosz Arłukowicz - KO, Tobiasz Bocheński - PiS,  Joanna Scheuring-Wielgus - Lewica, Paulina Matysiak - Razem, Miłosz Motyka - Polskie Stronnictwo Ludowe.

Politycy dyskutowali m.in. o kwestii licznych nieprawidłowości, które są zgłaszane po wyborach prezydenckich. Czy dojdzie do ponownego liczenia głosów? Koalicja rządząca na czele z Donaldem Tuskiem uspokaja, że nikt nie mówi o sfałszowaniu wyborach lub unieważnieniu ich wyniku, ale podkreśla, że wyjaśnienie wszystkich niepokojących sygnałów o błędach w liczeniu głosów i niejasnych zdarzeniach w komisjach, muszą zostać wyjaśnione.

Będzie ponowne liczenie głosów?

Komitet wyborczy Rafała Trzaskowskiego w poniedziałek złoży protest wyborczy - zapowiedział w sobotę członek sztabu kandydata KO na prezydenta, wiceszef MON Cezary Tomczyk. Przedstawił też - jak podkreślił - pięć dowodów, że wybory prezydenckie wymagają weryfikacji - tam, gdzie są nieprawidłowości.

Bartosz Arłukowicz z KO mówił w "7. Dniu Tygodnia w Radiu ZET", że liczba nieprawidłowości i ich podobieństwa mogą wskazywać na to, że mieliśmy do czynienia z jakimś systemem działania. - Na dzisiaj nikt nie podnosi tego, że wynik był sfałszowany. Nie możemy doprowadzić do takiej sytuacji, że ktoś oddając głos nie ma pewności, na kogo ten głos oddał - podkreślił.

Oglądaj

Arłukowicz zwrócił uwagę na to, że trudno uwierzyć w to, że liczba podobnych błędów w różnych komisjach mogła wydarzyć się "przypadkowo". - Jestem zwolennikiem powtórnego przeliczenia głosów. To nikomu nie zaszkodzi. Nikt dzisiaj nie stawia tezy, że wybory zostały sfałszowane w stu procentach - mówił.

Nieprawidłowości w protokołach wyborczych

Tobiasz Bocheński z PiS ironizował, że niedługo sztab Rafała Trzaskowskiego oskarży o fałszerstwa late poll. - Jeżeli było kilkanaście albo kilkadziesiąt nieprawidłowości w komisjach wyborczych, to trzeba to wyjaśnić - podkreślił polityk. - Narracja Koalicji Obywatelskiej jest oskarżająca wobec PiS, jakoby istniał jakiś spisek, co jest ciekawe... (…) Nie widzę potrzeby i uzasadnienia, żeby powtórnie liczyć głosy - dodał.

- Jeżeli każdy głos jest ważny, to trzeba to sprawdzić, bo na tym polega demokracja, mnie nie obchodzi czy wygrał Trzaskowski i Nawrocki. (…) Ja osobiście przeliczyłabym wszystkie głosy i sprawdziła je jeszcze raz - powiedziała z kolei Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy.

"Nie kolportujmy takiej opowieści"

- Pusta karta wrzucona do urny wyborczej naprawdę nie zmienia wyniku wyborów, nie kolportujmy takiej opowieści. W tych wyborach głosy nieważne wynikały z tego, że wyborcy nie mieli swojego kandydata - oceniła posłanka Razem Paulina Matysiak.

Miłosz Motyka z PSL zaznaczył, że nie widzi potrzeby powtórzenia liczenia głosów w całej Polsce, a jedynie w konkretnych miejscach, gdzie zgłaszano nieprawidłowości. - Mamy prezydenta Andrzeja Dudę, który mówi kilka dni przed wyborami "idźcie na wybory, każdy głos się liczy", a potem mówi, że elity lewicowo-liberalne chcą podważyć wynik wyborów - ocenił.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET