Przeszłość kandydata wywołała burzę w studiu. "Tu nie ma się z czego tłumaczyć"
W niedzielę 8 grudnia w programie "7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET" Andrzeja Stankiewicza jednym z głównych tematów były przyszłoroczne wybory prezydenckie. Rozmowę zdominowała kwestia kontaktów popieranego przez PiS Karola Nawrockiego.
Wybory prezydenckie 2025
W niedzielę 8 grudnia gośćmi programu "7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET" Andrzeja Stankiewicza byli Joanna Kluzik-Rostkowska (KO), Joanna Mucha (Polska 2050), Anna Gembicka (PiS), Robert Biedroń (Lewica) oraz Wojciech Kolarski (kancelaria prezydenta). Jednym z głównych tematów były przyszłoroczne wybory prezydenckie.
- Pierwsza tura wyborów, to zawsze taka tura, która pokazuje kondycję partii politycznych, które wystawiają swoich kandydatów. Biorąc pod uwagę kondycję Platformy, Koalicji, nie ma żadnych wątpliwości, że nasz kandydat w drugiej turze będzie i ma duże szanse, żeby te wybory wygrać - mówiła Joanna Kluzik-Rostkowska. Dodała, że w drugiej turze każdy kandydat, "niezależnie czy zaczynał z prawej czy z lewej, będzie walczył o centrum".
- Karol Nawrocki, kandydat Prawa i Sprawiedliwości mu to wypomina, ale nie tylko on, że domaga się obniżenia stóp procentowych, czyli tak naprawdę tanich kredytów. Domaga się tego od prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, który pochodzi z PiS-u. Decyzję w tej sprawie podejmuje Rada Polityki Pieniężnej, gdzie macie swoich przedstawicieli, a oni są przeciwko. Chcieliby podnosić stopy procentowe. Nie ma tu logik - stwierdził prowadzący program Andrzej Stankiewicz.
- To jest ten moment, kiedy trzeba przekonywać członków RPP, przecież każdy ma tam swój głos. Wygraliśmy wybory rok temu, ale konsekwencje tych ostatnich 8 lat rządów PiS-u są odczuwane do dzisiaj. Pewną odpowiedzialność za różne rzeczy próbuje się przerzucić na rząd, który działa od roku. Chodzi o to, żeby też przypomnieć, co działo się wcześniej i jakie są tego konsekwencje. Ja nie jestem od ekonomii - odpowiadała Kluzik-Rostkowska.
Kogo w wyborach wystawi Lewica?
- Jako Lewica wystawimy swojego kandydata - zaczął swoją wypowiedź Robert Biedroń.
- Tak wystawiacie, że już się nie mogę doczekać. Przepraszam za kpinę, ale tylko wy nie wystawiliście jeszcze kandydata - wtrącił Stankiewicz.
- Złośliwości poranne pana redaktora bardzo mnie bolą, ale to będzie czarny koń tych wyborów - odparł Biedroń. Dodał, że "będzie to jedyny lewicowy kandydat w tych wyborach. Na pytanie prowadzącego, czy Rafał Trzaskowski nie jest lewicowy, współprzewodniczący Lewicy zaprzeczył. - Od słów do czynów jest jeszcze naprawdę daleka droga. Przypomnę, że jeśli chodzi o Warszawę, Rafał Trzaskowski nie ma się czym pochwalić, na przykład jeśli chodzi o budownictwo mieszkaniowe. Kompletna katastrofa. Liczy się realizacja deklaracji, a z tym nie jest najlepiej. Będziemy mieli swojego kandydata albo kandydatkę, wszystko wskazuje na to, że będzie to kandydatka - podkreślił.
Prowadzący dopytał, czy tą kandydatką będzie Magdalena Biejat. - Rada Krajowa, która w niedzielę za tydzień się zbierze, będzie podejmowała decyzję, będzie głosowanie kilkuset osób, delegatów i delegatek. Ale patrząc na to, jak się rozkładają głosy, myślę, że to raczej będzie pani wicemarszałkini Magdalena Biejat. Są inni kandydaci, także panowie, w tym wyścigu - powiedział Biedroń.
- Jesteśmy partią, która bardzo wyraźnie przeciwstawia się duopolowi w naszej polityce, polaryzacji naszej sceny politycznej. Polaryzacja jest czymś dla Polski złym - stwierdziła natomiast Joanna Mucha. Dodała, że jak na razie każdy z kandydatów zapowiada, że "skończy wojnę polsko-polską i podkreśla kwestie niezależności" - Ale który jest w tym wiarygodny? Który od samego początku powstania ruchu, który wokół siebie tworzył, mówi, że polaryzacja jest zła i potrzebny jest kandydat niezależny, a nie kandydat, czy prezydent, który będzie robił sobie wzajemnie na złość. Jestem głęboko przekonana, że my jesteśmy w tym wiarygodni - podkreśliła.
Przedstawicielka Polski 2050 odniosła się też do sobotniej konwencji Rafała Trzaskowskiego. - Mam wrażenie, po obejrzeniu tej konwencji, że platforma się niczego nie uczy na swoich błędach. Jeśli Platforma chce przekonać ludzi, że nie jest partią wielkomiejskich elit, to jak może robić kampanię ociekającą kasą, totalnie w stylu amerykańskim? Tam nie było jakichś nawiązań, jakiegoś poczucia, że to jest coś z krwi i kości polskiego. Żeby pokazać się jako niewielkomiejski kandydat, Rafał Trzaskowski mówi o gęsinie, siedzi między jedną i drugą panią ubraną w strój ludowy. To jest niewiarygodne - powiedziała Mucha.
Dalszą część dyskusji zdominowały kontrowersje wobec kandydata popieranego przez PiS. Posłanka Anna Gembicka została zapytana o kontakty Karola Nawrockiego ze środowiskiem przestępczym. - Wasz kandydat musi się tłumaczyć cały czas z tych związków - stwierdził Andrzej Stankiewicz.
Przeszłość zaszkodzi w kampanii Karola Nawrockiego?
- Skąd teza, że musi się z czegoś tłumaczyć? Tu nie ma się z czego tłumaczyć. W tym raporcie nic nie ma - przekonywała Gembicka.
- Karol Nawrocki zna się z Olgierdem L., Grzegorzem H. oraz innymi neonazistami i bardzo brutalnymi przestępcami z Gdańska. Doskonale orientuje się, jaka jest ich przyszłość i poglądy. To samo w przypadku Wielkiego Bu, sutenera, występującego w walkach freak fightów. To są konkrety - mówił prowadzący program.
- Nie. Tam są opisane rzeczy typu "Karol Nawrocki zna kogoś, kto zna kogoś ze świata przestępczego". Karol Nawrocki zajmował się także resocjalizacją więźniów. Działał w ten sposób, żeby za pomocą zainteresowania historią, sportem, tym ludziom także pomóc. Tym, którzy chcieli się resocjalizować. Uważam, że taka działalność społeczna jest godna pochwały - stwierdziła Gembicka.
- Pan Nawrocki przyznał się do znajomości z Olgierdem L., powiedział, że jego relacje z Olgierdem L., podejrzanym m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, były publiczne i wynikały z udziału Olgierda L. w uroczystościach patriotycznych. Jak pani przyzna, chyba resocjalizacja się w tym przypadku nie udała, skoro pan Olgierd L. właśnie został zatrzymany na 3 miesiące. Pięć przestępstw: udział w zorganizowanej grupie przestępczej, podżeganie do podpalenia restauracji, handel bronią, podżeganie do spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podżeganie do pobicia innej osoby - wyliczał Stankiewicz.
- Karol Nawrocki nie odpowiada za życie ludzi, którzy chodzą na uroczystości historyczne czy państwowe. Każdy z nas, posłów, uczestniczy w wielu uroczystościach, na które przychodzą tysiące osób. Gdybyśmy mieli teraz odpowiadać i tłumaczyć się za przeszłość każdej z tych osób, które się tam znalazły, no przyzna pan redaktor, że to jest śmieszne - skomentowała Gembicka i dodała: - To tak, jakbym ja powiedziała, że pani poseł Kluzik-Rostkowska ma związki z gangsterami i grupami przestępczymi, bo zna się z panią Kingą Gajewską, której ojciec i jego bracia mają taką, a nie inną przeszłość. To są tego typu zarzuty. Ja bym się skupiła na tym, żeby porównywać to, o czym mówią kandydaci, co jest ważne dla Polaków.
Po tych słowach w studiu wybuchła wrzawa. - Proszę się z tego wycofać, dobrze? - powiedziała Kluzik-Rostkowska. - To było naprawdę niegodne porównanie - dodał Biedroń.
- Jeżeli jest kontrowersyjna przeszłość rodziny Kingi Gajewskiej, to Joanna Kluzik-Rostkowska nie zna członków jej rodziny. Nie spotkała się z nimi nigdy. Nawrocki mija się z prawdą zaprzeczając niewygodnym znajomościom lub sprowadzając je do przypadkowych zdjęć czy spotkań. Tak wynika z tego raportu. Znał Olgierda L., to nie był dla niego anonimowy człowiek, wiedział kim on jest - mówił Stankiewicz.
- Ja organizowałam wiele uroczystości patriotycznych i tam przychodziły różne osoby. Ja nie sprawdzałam, nie robiłam listy, kto tam przychodzi. Był wstęp wolny, każdy mieszkaniec mógł tam przyjść - wyjaśniła Gembicka.
- We wrześniu wypłynęły zdjęcia ze wspomnianym panem Wielkim Bu, pseudonim "Buła", kiedy był przestępcą, sutenerem. I on odwiedzał potem Karola Nawrockiego w Instytucie Pamięci Narodowej, pili kawę, robili zdjęcia. Jak pani to skomentuje. Uważa to pani też za przypadek? - dopytywał prowadzący.
- Karol Nawrocki odniósł się do tego. Powiedział, że zna też tego pana m.in. z różnych walk bokserskich, on jest sportowcem. Jeżeli chcecie teraz oskarżać Karola Nawrockiego o to, że był na treningu i na treningu boksował się z kimś, kto ma taką, a nie inną przeszłość, to jest absurd. Wy się sami ośmieszacie w ten sposób - mówiła posłanka PiS. - Karol Nawrocki jest ścigany listem gończym, wydanym przez Federację Rosyjską, za swoją antyrosyjską działalność. A wasi politycy ściskali się z Putinem. Wytłumaczcie się z tego ściskania się Donalda Tuska z Władimirem Putinem - dodała Gembicka, pokazując zdjęcie na tablecie.
- Jak się mają zdjęcia Tuska z Putinem z 10 kwietnia ze zdjęciem Wielkiego Bu z waszym kandydatem na prezydenta? Ja nie potrafię znaleźć analogii - nie krył prowadzący program.
- A jak się mają zdjęcia Rafała Trzaskowskiego wspierającego pedofilów? - odpowiedziała Gembicka, pokazując kolejne zdjęcia.
Po tych słowach w studiu kolejny raz zrobiło się gorąco. - Ojoj - skwitowała Kluzik-Rostkowska - Po bandzie pani jedzie - dodał Biedroń. - Ja mam wrażenie, że Rafał Trzaskowski wiedział, z kim się spotyka - zaczął Stankiewicz.
- Chyba wiedział, bo rada jednej dzielnicy przekazywała środki dla tego pana, z którym się fotografował, a ten drugi pan był zatrudniony przez marszałka województwa zachodniopomorskiego - powiedziała Gembicka.
- Pani minister nawiązuje do sytuacji z Zachodniego Pomorza, gdzie jeden z działaczy Platformy rzeczywiście został skazany za takie czyny. Natomiast ma pani dowody, że Rafał Trzaskowski, spotykając się z nim, wiedział o jego przeszłości? Bo Nawrocki wiedział o przeszłości pana Wielkiego Bu - powiedział prowadzący. - Zakładam, że wiedział. Jeśli to są publiczne zdjęcia, które były udostępniane - odparła Gembicka.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET