Spór o emerytury stażowe. "Nie wierzę, że PiS to wprowadzi. Oszukujecie"
Emerytury stażowe to jeden z postulatów PiS w kampanii przed wyborami parlamentarnymi 2023. Mirosława Stachowiak-Różecka z PiS stwierdziła, że jej partia jest wiarygodna i wprowadzi je po wyborach. - Ja w to nie wierzę. Uważam, że to jest populistyczne hasło w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości, bo my o emeryturach stażowych chcemy rozmawiać i poważnie rozważamy ten projekt - mówiła Katarzyna Kotula z Lewicy.
W programie "7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET" rozgorzał spór o obietnice wyborcze w obecnej kampanii. - Chyba przesadziliście z tymi obietnicami socjalnymi - stwierdził prowadzący Andrzej Stankiewicz, po czym zapytał posłankę PiS o emerytury stażowe, czyli możliwość przejścia na emeryturę po 38 latach pracy dla kobiet i 43 latach dla mężczyzn. Przytoczył w tym kontekście wypowiedź szefowej ZUS Gertrudy Uścińskiej, która wyliczyła, że w ciągu 10 lat pół miliona ludzi z tego skorzysta, a dziura w ZUS-ie zwiększy się o 90 mld zł.
- W 2015 roku też słyszeliśmy, że przesadzamy, w 2019 roku również, od 500 plus, a potem 800 plus miał się zawalić budżet. Budżet się nie zawalił, gospodarka jest w dobrym stanie. […] Założenia pani szefowej ZUS-u i jej szacunki dotyczą takiej sytuacji, w której wszyscy by z tego uprawnienia skorzystali - odparła Stachowiak-Różecka.
Emerytury stażowe. "Nie wierzę że PiS je wprowadzi"
- Nie wszyscy. Ona [Uścińska - red.] oszczędnie zakłada, że połowa ludzi skorzysta - wtrącił Stankiewicz.
- Mówimy o założeniach, zobaczymy, jak będzie w rzeczywistości. Jest to uprawnienie, a nie obowiązek. My jesteśmy, w to chyba po tych 8 latach nikt nie wątpi, wiarygodni - zaznaczyła.
W wiarygodność PiS, jeśli chodzi o spełnianie obietnic, wątpi jednak Katarzyna Kotula z Lewicy. - Cóż za absolutna hipokryzja. Pani poseł, w 2021 roku Prawo i Sprawiedliwość wrzuciło projekt o emeryturach stażowych do zamrażarki. Ja postaram się zrobić dla pani taką kompilację wszystkich posiedzeń Komisji polityki społecznej i rodziny z ostatniego roku, na każdej z tych komisji posłanki i posłowie Lewicy, także ja, upominali się o emerytury stażowe, ponieważ ludzie na to rozwiązanie czekają - mówiła Kotula.
- Ja nie wierzę, że PiS wprowadzi to rozwiązanie, uważam, że to jest populistyczne hasło w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości, bo my o emeryturach stażowych chcemy rozmawiać i poważnie rozważamy ten projekt. Uważamy, że emerytury stażowe powinny zostać wprowadzone - oświadczyła Kotula.
Prowadzący dopytał, czy Lewica poprze po wyborach projekt emerytur stażowych autorstwa PiS. - Przez 8 lat to rozwiązanie nie zostało wprowadzone, przez ostatnie 4 lata się o nie upominaliśmy na każdym posiedzeniu Komisji polityki społecznej i rodziny. […] Nagle PiS ogłasza to na konwencji. Nie wprowadzicie tego, przestańcie oszukiwać emerytów, bo oni po prostu wam nie wierzą - podsumowała Kotula.
Lider Agrounii Michał Kołodziejczak startujący z listy KO zwrócił uwagę, że o emeryturach stażowych mówił już prezydent Andrzej Duda w 2019 roku. - I co tutaj dużo mówić o wiarygodności - skwitował, po czym zwrócił się do posłanki PiS Mirosławy Stachowiak Różeckiej. - Bon mieszkaniowy, gdzie jest zrealizowany? Nie ma. Mieszkanie plus? Nie ma. Polskie samochody elektryczne? Ani jednego. […] Pani powiedziała, że jesteście wiarygodni. Nie ma bardziej niewiarygodnej partii politycznej niż wasza, po tym, co zrobiliście przez 8 lat, a rolnictwo jest tego najlepszą ilustracją - uważa Kołodziejczak. - Wiek emerytalny dla kobiet, które są rolnikami, podnieśliście - wytknął Stachowiak-Różeckiej i dodał, że według niego i Agrounii emerytury stażowe to dobry pomysł, który trzeba zrealizować.
Michał Kobosko z Polski 2050 uważa, że projekt emerytur stażowych jest do rozważenia. - Dziś PiS odkrywa Amerykę i ogłasza to jako wielkie odkrycie, które będzie realizowane. Co wam przeszkadzało? Była o nim mowa w kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy - przypomniał Kobosko.
Z kolei Jakub Banaś startujący z listy Konfederacji jest przeciw emeryturom stażowym i zżymał się na obietnice socjalne innych partii w obecnej kampanii. - Wczorajszy dzień to był festiwal obietnic, nierealnych obietnic. Już mamy recesję, już mamy problem z gospodarką. Ekonomia nierychliwa, ale sprawiedliwa. Teraz zaczynamy tego doświadczać, zadłużenie państwa zwiększyło się - przekonywał Banaś.
Więcej na RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET