Zamknij

Prof. Radosław Owczuk: Epidemia jest kwitnąca a może być szalejąca

13.10.2020 06:20

- Za naszym płotem [Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku – red.] jest szpital zakaźny, gdzie zorganizowany jest oddział intensywnej terapii, przy udziale naszego szpitala i zespołu. Tam na 6 łóżek zajętych jest 6 łóżek respiratorowych – mówi Gość Radia ZET, Konsultant Krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii.

Gdzie jest najgorzej? Prof. Radosław Owczuk wyjaśnia, że z danych, które dostaje od resortu zdrowia wynika, że „jeśli chodzi o łóżka specjalnie przeznaczone dla chorych z covid-19, są pojedyncze województwa, gdzie zbliżamy się do granicy 80 proc.”. Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy zabraknie miejsc do leczenia osób z innymi chorobami, niż koronawirus, ekspert odpowiada: -  Wszyscy byśmy sobie bardzo życzyli, żeby tak się stało, ale ja nie jestem w stanie nikogo zapewnić, że sytuacja będzie dobra.

"Z wielkim niepokojem obserwuję niefrasobliwość na ulicach"

Zdaniem prof. Owczuka Polacy zachowują się nieodpowiedzialnie. - Z wielkim niepokojem obserwuję niefrasobliwość na ulicach. Nie jestem w stanie pojąć, że 17 proc. społeczeństwa w ogóle nie wierzy w pandemię. Niestety z takim podejściem będzie bardzo trudno – komentuje Gość Radia ZET. - W tej chwili mam wrażenie, że w wielu miejscach jest absolutny luz. Ten luz w kontekście łatwości przenoszenia się wirusa jest niedopuszczalny! – podkreśla prof. Radosław Owczuk. Dodaje, że Polacy powinni słuchać ekspertów, przede wszystkim w dziedzinie chorób zakaźnych i stosować się do ich zaleceń.

"Jeżeli ludzie nie zaczną się szanować i chronić wzajemnie, to może być bardzo duży kłopot"

- To, czy wystarczy personelu i sprzętu zależy od nas. Zasoby zawsze i w każdym kraju są w jakiś sposób ograniczone, ale jeżeli ludzie nie zaczną się szanować i chronić wzajemnie, to może być bardzo duży kłopot – prognozuje Konsultant Krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii. Jego zdaniem jeżeli nie powstrzymamy trendu wzrostowego, to będziemy mogli liczyć się z tym, że będzie kłopot wynikający z braku zasobów ludzkich i sprzętu. Ekspert podkreśla, że najważniejsze teraz są: dystans, dezynfekcja i maseczka.

Obsługa respiratora? "Tego nie da się nauczyć w 2 tygodnie"

- Jesteśmy trochę na wojnie, choć część ludzi tego nie rozumie. Epidemia jest w tej chwili w jakiś sposób kwitnąca a może stać się szalejącą – mówi w internetowej części programu „Gość Radia ZET”, Konsultant Krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii. Prof. Radosław Owczuk dodaje, że w przypadku zaostrzenia sytuacji, lekarze znów będą musieli odejść od kontrolowanego wykonywania części zabiegów planowych. - Nie zwiększymy nagle populacji lekarzy, bo nie ma takich możliwości – komentuje ekspert. Dopytywany przez Beatę Lubecką o respiratory, odpowiada, że „liczba respiratorów w zasobach agencji jest tajemnicą państwową”. - Nie mam dostępu do informacji niejawnych. Nie wiem, jakie są motywy, że ktoś robi z czegoś tajemnicę państwową  - dodaje Konsultant Krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii.

Obsługa respiratora? - Nie da się tego nauczyć z dnia na dzień, w tydzień czy 2 tygodnie – mówi Gość Radia ZET. - Najlepszym zasobem, lekarzy szkolących się w anestezjologii i intensywnej terapii jest ta grupa ludzi, którzy odbyli przynajmniej 4 lata szkolenia, w tym co najmniej pół roku szkolenia w zakresie intensywnej terapii – tłumaczy ekspert. Jego zdaniem należy poprosić o pomoc lekarzy rezydentów tej specjalizacji, którzy z monitorowaniem, sprzętem, sposobami wentylacji mają do czynienia od 1 dnia nauki. - Jeśli mielibyśmy szkolić lekarzy innych specjalności – okulistów, gastroenterologów – to bez wątpienia ktoś, kto ma bagaż min. 4 lat doświadczenia w zakresie intensywnej terapii, jest lepszym kandydatem do opieki nad pacjentem wentylowanym – komentuje prof. Radosław Owczuk.

Prof. Owczuk: Staramy się, żeby chorzy jak najmniej pamiętali z okresu pobytu na intensywnej terapii

Pobyt na intensywnej terapii? - Doświadczenie jest na pewno bardzo trudne. My staramy się działać tak, żeby chorzy jak najmniej pamiętali z okresu pobytu na intensywnej terapii. Podajemy leki, które wyzwalają sedację – stan zniesienia świadomości – opowiada gość Beaty Lubeckiej. - Pacjenci po pobycie na intensywnej terapii często cierpią z powodu tzw. zespołu stresu pourazowego. To duże obciążenie psychiczne nie tylko dla pacjentów, ale i dla rodziny – dodaje. Dopytywany, czy respirator może uszkodzić płuca, odpowiada, że tak. - Wentylacja mechaniczna to nie jest zjawisko fizjologiczne. Inaczej oddychamy normalnie a inaczej wprowadza powietrze do płuc respirator. Każda terapia to ryzyko w stosunku do korzyści – tłumaczy. - Mówimy o takim zespole uszkodzenia płuc związanym z wentylacją mechaniczną, zatem istotne jest to, żeby wentylację prowadziły osoby z odpowiednim przygotowaniem – komentuje ekspert.

"Byłoby pożądane, żebyśmy wyszli z propozycjami"

- Byłoby pożądane, żebyśmy w sytuacji, w której politycy usiłują zwolnić się od odpowiedzialności związanej z epidemią, również wyszli z jakimiś propozycjami, które by trochę zmniejszały obciążenie psychiczne poniesienia odpowiedzialności. Taki krok powinien zostać wykonany – uważa prof. Radosław Owczuk.

RADIOZET/MA