Zamknij

Siostra Chmielewska: Nie jestem cyborgiem ani Panem Bogiem. Czasem padam na gębę

24.12.2020 06:10

- Okres Bożego Narodzenia to nie jest dla nas czas odpoczynku. A bywa, że i o radość trudno, kiedy człowiek jest już na ostatnich nogach. Trzeba zorganizować święta w domach, w których mieszkają ludzie bezdomni, starsi, niepełnosprawni – mówi Gość Radia ZET, szefowa Fundacji Domy Wspólnoty Chleb Życia siostra Małgorzata Chmielewska.

Po drugie otwierają się ludzkie serca (…), musimy przed zorganizować paczki świąteczne, rozwieźć je, odpowiedzieć na mnóstwo telefonów – to ciężki czas, ale sprawia nam wiele radości – dodaje. Siostra Chmielewska opisuje, że tegoroczne Święta będą dużo spokojniejsze przez pandemię, bo przez wiele lat Wigilię spędzała kilkukrotnie, tego samego dnia. – Mamy 11 domów. Jedliśmy Wigilię w jednym domu, potem jechaliśmy do kolejnego i tak do końca. A na końcu Wigilia w domu, z dziećmi – opowiada Beacie Lubeckiej.

"Dzięki ludziom dobrej woli, m.in. Kancelarii Prezydenta udało nam się przewieźć ludzi do szpitali"

Pytana o to, czy pandemia koronawirusa zmobilizowała ludzi do pomocy, siostra Małgorzata Chmielewska odpowiada, że „od marca, kiedy pandemia zaskoczyła – a nie powinna – cały świat, szczególnie Polskę i władzę, stworzyła się ogromna sieć ludzi dobrej woli”. - Niedawno, w jednym z naszych domów, gdzie są ludzie chorzy, starsi, niepełnosprawni pojawiło się ognisko koronawirusa. Wielu ludzi oferowało chęć pomocy. Dzięki ludziom dobrej woli, Kancelarii Prezydenta, udało się przewieźć ludzi m.in. do Szpitala Narodowego – mówi siostra Chmielewska. – Mamy nadzieję, że nikt nie umrze – dodaje szefowa Fundacji Domy Wspólnoty Chleb Życia.

Czym są święta Bożego Narodzenia dla siostry Chmielewskiej? - Przypomnieniem, że Bóg jest człowiekiem, jest dla mnie realny. Miłość jest i ma ludzkie oblicze. To nie jest coś nieuchwytnego. To zwykły ludzki gest, podanie ręki, pojednanie – komentuje Gość Radia ZET. Podkreśla, że to, co krzywdzi ludzi, to: „podziały, walka, ustawiczne próby dominowania jednych nad drugimi, spychania na margines, żeby rządzić i mieć władzę”. - Zawiść, zazdrość… to jest to, co rozdziera świat – dodaje. Siostra Małgorzata Chmielewska podkreśla, że Święta to czas pojednania i dobrze, żeby pod warstwą symbolu kryła się rzeczywista prawda, bo wtedy „życie będzie lepsze”. - Wyciągnijmy rękę, nie czekajmy aż druga osoba to zrobi. Jeśli tę rękę odrzuci – mamy czyste sumienie. Widocznie nie jest to jeszcze czas – apeluje na antenie Radia ZET.

"To moje marzenie..."

- To moje marzenie – mówi siostra Małgorzata Chmielewska, pytana w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o szczepienia przeciw koronawirusowi, dla mieszkańców domów pomocy. - Jak tylko będzie możliwość, to sama też się zaszczepię – deklaruje szefowa Fundacji Domy Wspólnoty Chleb Życia.

Moment zwątpienia? - Mogłabym zażartować, że mniej więcej co drugi dzień. Bywa, że jestem tak zmęczona, że mam absolutnie dosyć, ale nie oznacza, że chcę to zostawić – śmieje się siostra Chmielewska. - Nie jestem cyborgiem, nie jestem też Panem Bogiem. Czasami padam na gębę – dodaje. Pytana przez Beatę Lubecką o to, co jest najtrudniejsze w pomaganiu innym, odpowiada, że m.in. ciągła czujność. – Trzeba też ciągle wychodzić poza siebie. Kiedy żyje się z ludźmi ubogimi, w szerokim sensie, życie odziera nas z barier – mówi Gość Radia ZET.

"Siostra to termin zwyczajowy..."

Dlaczego Małgorzata Chmielewska jest siostrą? - Wikipedia podaje błędne informacje dot. mojej osoby. Kilkukrotnie próbowałam to sprostować. Byłam w zgromadzeniu Małych Sióstr Jezusa, ale opuściłam je. Teraz jestem siostrą w katolickiej wspólnocie Chleb Życia, której działalność zatwierdzają biskupi diecezji. Nie jesteśmy czymś takim, jak zakon czy zgromadzenie zakonne. W naszych wspólnotach żyją osoby, które składają śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, są małżeństwa, księża, którzy mogą, ale nie muszą składać ślubów. Są też osoby, które składają przyrzeczenia – opisuje siostra Chmielewska i dodaje, że „siostra” nie jest w Kościele terminem oficjalnym, zarezerwowanym dla pewnej grupy ludzi. - To termin zwyczajowy, odnoszący się do kobiet, które złożyły 3 śluby – tłumaczy.

Siostra Małgorzata Chmielewska ma również apel, dotyczący naszego języka. - Często słowa, w jakich wypowiadamy się o innych ludziach mogą przywrócić pokój, zacerować dziury. Ale mogą także pogłębić podziały albo skrzywdzić. Nie czekajmy aż zrobią to politycy. My powinniśmy wywrzeć presję – wzywa w internetowej części programu „Gość Radia ZET”.

RADIOZET/MA