Bitwa o surowce rozegra się tutaj. „Możemy spodziewać się przyspieszenia”
Zmiany klimatyczne i kryzys energetyczny zmuszają nas do poszukiwania nowych źródeł surowców. Jeden z takich silnych tropów prowadzi do oceanu. O przyszłość podwodnego górnictwa - pytamy dr hab. Małgorzatę Burchard-Dziubińską, prof. UŁ z Katedry Ekonomii Rozwoju Uniwersytetu Łódzkiego.
Jakie skarby kryją oceany? Pytam oczywiście o surowce, a nie o skrzynie ze złotem.
Dr hab. Małgorzata Burchard-Dziubińska: Pewną wiedzę na ten temat mamy od lat 70. XIX wieku, ale badania na dużą skalę w tym zakresie prowadzone są od połowy XX wieku. Na pewno są to konkrecje polimetaliczne bogate w nikiel, miedź, kobalt i mangan, które występują w najgłębszych strefach oceanów, na głębokości 4-6 tys. metrów. Mamy również siarczki hydrotermalne i bogate w kobalt skorupy żelazowo-manganowe. Wszystkie one zawierają pierwiastki ważne dla rozwoju nowych technologii, także odnawialnych źródeł energii. Są uważane za główne przyszłościowe źródło tzw. minerałów krytycznych. Zidentyfikowane potencjalnie atrakcyjne lokalizacje to strefa Clarion-Clipperton - obszar pomiędzy Hawajami a Meksykiem - na Oceanie Spokojnym, Grzbiet Śródatlantycki ciągnący się od Islandii aż po Antarktydę na Oceanie Atlantyckim. Są także doniesienia o złożach metali w rejonach Wyspy Bożego Narodzenia, gór podmorskich Afanasy'ego Nikitina na Ocenie Indyjskim, Wysp Marshalla na Oceanie Spokojnym oraz u wybrzeży Papui Nowej Gwinei i Nowej Zelandii.
Polska ma na oceanie działki.
Polska jest współwłaścicielem strefy Clarion-Clipperton. Jesteśmy obecni w tym rejonie od 1987 roku. Podwodną działkę dzielimy wspólnie z Bułgarią, Czechami, Słowacją, Rosją oraz Kubą. Znajdują się tam konkrecje polimetaliczne. Podmorskie działki są dość duże - mają 75 tys. km kwadratowych. Jednak ich eksploracja jest wyzwaniem ze względu na znaczną głębokość, na której trzeba prowadzić prace. Jesteśmy także obecni na Atlantyku, w pasie Grzbietu Śródatlantyckiego. Są tam złoża siarczkowe, a działania prowadzone są na nieco płytszych wodach - od 1400 do 1700 metrów. Oprócz metali ziem rzadkich występują tam również miedź, srebro i metale szlachetne.
Kto tym wszystkim zarządza?
Obszary głębin oceanicznych poniżej 200 metrów, tam gdzie nie zachodzi już proces fotosyntezy, są pod opieką agendy ONZ - Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego z siedzibą na Jamajce. Działa ona od 1994 roku. Należy do niej 167 państw i Unia Europejska. Jest to organ regulacyjny dla wszystkich działań związanych z zasobami na dnie morskich, położonych poza jurysdykcją jakiegokolwiek państwa. Są to tzw. wody międzynarodowe. Chodzi o ewidencjowanie poszukiwań związanych z eksploatacją minerałów, a także, co nie mniej ważne, o ochronę ekosystemu. Dotychczas badano dno, ale nie podejmowano prac wydobywczych na dużą skalę. Teraz możemy spodziewać się przyspieszenia w tym zakresie. Będzie to zależało od dostępności złóż na lądzie, cen surowców i kosztów eksploatacji. Jest to jednak temat drażliwy, bo na dnie oceanicznym znajdują się osady, które w przypadku eksploatacji minerałów będą się podnosić i migrować wraz z wodą na dalekie odległości, stanowiąc zagrożenie dla tamtejszych ekosystemów. Na razie prace mają charakter rozpoznawczy, więc skala problemu jest niewielka. Powstaje dużo startupów, głównie amerykańskich i chińskich, zainteresowanych wydobyciem surowców. Te, które powstają, deklarują, że wydobycie będzie odbywało się w sposób zrównoważony. Nad tym właśnie ma czuwać Międzynarodowa Organizacja Dna Morskiego. Czy tak będzie - czas pokaże.
Na drugim biegunie znajduje się Księżyc, gdzie również poszukiwane będą pierwiastki ziem rzadkich i inne surowce krytyczne. Część naukowców przekonuje, że Księżyc już teraz powinien mieć status „miejsca o wyjątkowym znaczeniu naukowym”. Podobny status powinien mieć ocean?
Mógłby mieć podobny - tylko dla badań naukowych - po to, by nie eksplorować w celach gospodarczych. Kiedyś panowało przekonanie, że na dużych głębokościach, bez światła, nie ma życia. Dziś wiemy już, że jest. Uniesienie osadów dennych nie będzie obojętne dla ekosystemu. Co więcej, ropę czy gaz ciągnie się rurami, a tu potrzebny będzie między innymi sprzęt gąsiennicowy poruszający się po dnie, platformy wydobywcze i statki transportowe. Poza tym trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że problemy środowiskowe będą dotyczyły także lądów, na które ostatecznie będą trafiać wydobyte minerały. Wiąże się to z niemałymi odpadami, które trzeba jakoś zutylizować czy zrecyklingować. Warto zawczasu o tym pomyśleć.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET