Interaktywne zabawki: czy są bezpieczne?
Naukowcy z Uniwersytetu w Bazylei pod wodzą prof. Isabel Wagner przebadali 12 interaktywnych zabawek, takich jak Tamagotchi (elektroniczne zwierzątko), Toniebox (głośnik edukacyjny), Tiptoi (interaktywne pióro), aplikacja edukacyjna Edurino, mobilny robot z kamerą i mikrofonem czy Kidibuzz – dziecięcy smartfon z kontrolą rodzicielską. Celem była m.in. ocena bezpieczeństwa danych.
Interaktywne zabawki zbierają dane i wysyłają je do producenta w celu optymalizacji produktów – tłumaczą koncerny. Jednak użytkownicy nie dostają informacji, do czego służą pozyskane od nich informacje – zauważają eksperci ds. bezpieczeństwa danych. „Dołączone do niektórych zabawek aplikacje wymagają zupełnie niepotrzebnych praw dostępu, takich jak lokalizacja smartfona lub dostęp do mikrofonu” – powiedziała autorka badania.
Dla przykładu: zabawka z chatemGPT, wysyła strumień danych dźwiękowych. Naukowcy nie ustalili jeszcze, co zawiera pakiet i czemu służy, ale niewykluczone, że firma chce zoptymalizować rozpoznawanie mowy pod kątem głosów dzieci – pisze PAP. W dodatku część przebadanych zabawek nie szyfrowała ruchu przesyłanych danych.
„Prywatność dzieci wymaga szczególnej ochrony” – podkreśliła współautorka badania dr Julika Feldbusch. Badacze apelują, żeby zgodność ze standardami bezpieczeństwa i ochrony danych była umieszczona na opakowaniu, tak jak ma to miejsce w przypadku wartości odżywczych na produktach spożywczych.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET