`

Interaktywne zabawki szpiegują dzieci. Naukowcy ostrzegają

1 min. czytania
29.08.2024 10:47
Obserwuj nas na Google

Interaktywne zabawki gromadzą dane behawioralne o użytkownikach. Następnie wysyłają je do producenta – ostrzegają badacze z Uniwersytetu w Bazylei.

Interaktywne zabawki
fot. Bartłomiej Magierowski/East News

Interaktywne zabawki: czy są bezpieczne?

Naukowcy z Uniwersytetu w Bazylei pod wodzą prof. Isabel Wagner przebadali 12 interaktywnych zabawek, takich jak Tamagotchi (elektroniczne zwierzątko), Toniebox (głośnik edukacyjny), Tiptoi (interaktywne pióro), aplikacja edukacyjna Edurino, mobilny robot z kamerą i mikrofonem czy Kidibuzz – dziecięcy smartfon z kontrolą rodzicielską. Celem była m.in. ocena bezpieczeństwa danych.

Interaktywne zabawki zbierają dane i wysyłają je do producenta w celu optymalizacji produktów – tłumaczą koncerny. Jednak użytkownicy nie dostają informacji, do czego służą pozyskane od nich informacje – zauważają eksperci ds. bezpieczeństwa danych. „Dołączone do niektórych zabawek aplikacje wymagają zupełnie niepotrzebnych praw dostępu, takich jak lokalizacja smartfona lub dostęp do mikrofonu” – powiedziała autorka badania.

Dla przykładu: zabawka z chatemGPT, wysyła strumień danych dźwiękowych. Naukowcy nie ustalili jeszcze, co zawiera pakiet i czemu służy, ale niewykluczone, że firma chce zoptymalizować rozpoznawanie mowy pod kątem głosów dzieci – pisze PAP. W dodatku część przebadanych zabawek nie szyfrowała ruchu przesyłanych danych.

„Prywatność dzieci wymaga szczególnej ochrony” – podkreśliła współautorka badania dr Julika Feldbusch. Badacze apelują, żeby zgodność ze standardami bezpieczeństwa i ochrony danych była umieszczona na opakowaniu, tak jak ma to miejsce w przypadku wartości odżywczych na produktach spożywczych.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET