Zamknij

Zabiła dzieci, bo nie chciała, by trafiły pod opiekę ojca. Prokuratura umorzyła śledztwo

13.10.2021 13:58
Chalupki. Umorzone śledztwo ws. samobójstwa rozszerzonego
fot. East NEWS

Śmierć sprawcy sprawiła, że prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące zabójstwa dwójki małych dzieci przez matkę z gminy Rudnik nad Sanem na Podkarpaciu. Po zadźganiu 4-letniego syna i 6-letniej córki kobieta popełniła samobójstwo. W wyłączonym wątku trwa też śledztwo w kierunku niedopełnienia obowiązków przez policjantów i kuratora sądowego przy odbieraniu dziecka od matki.

Do zabójstwa dzieci i samobójstwa doszło w marcu bieżącego roku w Chałupkach k. Rudnika nad Sanem. 41-letnia Magdalena V. nożem zabiła swoją 6-letnią córkę i 4-letniego syna, a następnie sama targnęła się na swoje życie.

Okazało się, że dzieci zgodnie z wyrokiem sądu miały wrócić pod opiekę ojca do Niemiec, gdzie się urodziły i wcześniej mieszkały.

Zabiła 4-letniego syna i 6-letnią córkę oraz siebie. Tragedii można było zapobiec

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu prok. Andrzej Dubiel powiedział w środę PAP, że śledztwo w zakresie samobójstwa rozszerzonego matki zostało umorzone z uwagi na śmierć sprawcy. Śledczy sprawdzali też, czy Magdalenę V. ktoś namawiał do popełnienia samobójstwa. W tym zakresie śledztwo zostało także umorzone z braku dowodów na udział osób trzecich.

Nie chciała oddać dzieci ojcu. Zabiła je w zatrzaśniętej łazience

41-letnia kobieta wróciła wraz z dziećmi z Niemiec do Polski, zamieszkała z nimi u swoich rodziców w Chałupkach. Dzieci przyszły na świat w Niemczech, ich ojciec ma obywatelstwo niemieckie. Po wyjeździe matki do Polski wystąpił on do sądu o powrót dzieci do kraju ich urodzenia. Zgodził się na to Sąd Okręgowy w Rzeszowie, jednak nakaz powrotu dzieci do Niemiec nie został wyegzekwowany.

W marcu tego roku ojciec z nakazem sądu oraz w towarzystwie kuratora sądowego i psychologa przyszedł po dzieci, ale nie wszedł do domu, czekał na zewnątrz. Wraz z nim zostali też policjanci, którzy asystowali kuratorowi, ale na jego prośbę nie weszli do środka mieszkania na Podkarpaciu.

Służby nie dopełniły obowiązków?

- Do domu wszedł kurator sądowy i psycholog. Wówczas kobieta, pod pozorem ostatnich przygotowań dzieci do podróży, weszła z nimi do łazienki i zamknęła drzwi na zamek – opowiadał wówczas prok. Dubiel. Gdy z wewnątrz zaczęły dobiegać odgłosy szarpaniny, szamotaniny otworzono łazienkę, ale było za późno. Kobieta zabiła dzieci, a potem siebie. Z głównego śledztwa prokuratura wyłączyła do odrębnych postępowań wątek dotyczący niedopełnienia obowiązków służbowych przez policjantów i kurator sądowego, którzy mieli przymusowo odebrać dzieci od matki i oddać je pod opiekę ojca. Chodzi o to, że policjanci na prośbę kuratora nie weszli do domu i nie asystowali przy wykonywaniu czynności odbierania dzieci.

RadioZET.pl/PAP