`

W tym polskim mieście ubywa mieszkańców. Znaleziono sposób na depopulację?

3 min. czytania
15.10.2026 08:29
Obserwuj nas na Google

W czwartek radni Kielc mają w planach dyskusję o możliwym poszerzeniu granic miasta. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego w Kielcach i siedmiu sąsiednich gminach mieszka 278,5 tys. osób. Blisko 100 tys. poza granicami miasta. Mimo, że stolica regionu jest nadal głównym miejscem pracy dla całego obszaru, to od pięciu lat traci mieszkańców kosztem otaczających ją gmin.

Panorama Kielc
fot. Michał Jamrozik / Wikimedia

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego liczba mieszkańców Kielc spada, a okolicznych gmin rośnie.
  • Jakie są główne przyczyny ubytku ludności w Kielcach.
  • Które rozwiązania rozważają radni, by zaradzić depopulacji.
  • Co to jest „efekt nożyc” w kontekście usług publicznych.

Kielce reagują na spadek liczby mieszkańców

Radni Kielc w czwartek mają podjąć dyskusję o możliwym poszerzeniu miasta. W ubiegłym tygodniu przewodniczący rady Maciej Jakubczyk oraz wiceprzewodnicząca Anna Jaworska-Dąbrowska podnieśli ten temat. Podkieleckie samorządy sprzeciwiają się takiemu rozwiązaniu. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego Kielce i siedem graniczących gmin na koniec 2025 roku miały łącznie 278,5 tys. mieszkańców. Blisko 100 tys. z nich mieszkało poza granicami miasta. Od 2020 roku liczba ludności na całym obszarze zmalała o 2,1 proc. W Kielcach mieszkało o 8,6 tys. osób mniej, natomiast w gminach sąsiednich liczba ludności wzrosła o 2,7 tys.

Na koniec 2025 roku Kielce miały 178 837 mieszkańców, to o 4,6 proc. mniej względem 2020 roku. W przypadku populacji Daleszyc, Górnej, Masłowej, Miedzianej Góry, Morawicy, Nowin i Piekoszowa, wzrosła ona w tym czasie o 2,8 proc., do 99 706 osób. Ludność Morawicy wzrosła najszybciej - 0 5,2 proc., drugie z kolei były Nowiny, które zanotowały wzrost o 4,8 proc. Daleszyce odnotowały najmniejszy wzrost - o 0,4 proc. Liczba mieszkańców Kielc wraz z siedmioma sąsiednimi gminami zmniejszyła się z 284 454 w 2020 roku do 278 543 w 2025 roku. To ujawnia dwa zjawiska: spadek liczby ludności na całym obszarze i wzrost populacji w gminach otaczających Kielce.

W przypadku ubytku w liczbie ludności Kielc kluczowa była przewaga zgonów nad urodzeniami. W latach 2021-2025 w mieście urodziło się 6,4 tys. dzieci, a zmarło 11,6 tys. osób. Oznacza to ubytek o 5,2 tys. osób. Jest to ok. 60 proc. całego ubytku liczby mieszkańców w tym czasie. W przypadku gmin sąsiednich, one także notują ujemny przyrost naturalny, jednak ratuje je dodatnie saldo migracji. GUS nie ma jednak danych dotyczących tego skąd są przyjezdni. Prawdopodobnie są oni z Kielc, jednak nie wynika to wprost z danych. Stolica regionu nadal jest głównym rynkiem pracy dla mieszkańców okolicznych gmin. Według Narodowego Spisu Powszechnego z 2021 roku do pracy w mieście przyjeżdżało ponad 38 tys. pracowników najemnych, a wyjeżdżało 8 tys.

Redakcja poleca

Praca w mieście, a mieszkanie poza nim

Z siedmiu otaczających Kielce gmin dojeżdżało prawie 16 tys. osób. To prawie 41,6 proc. wszystkich, którzy przyjeżdżają do pracy. Najwięcej ich jest z: Piekoszowa - 2930, Morawicy - 2482, Górnej - 2382 i Masłowa - 2288. W Górnej na jedną osobę, która dojeżdżała z Kielc do pracy przypadało w tej gminie ponad 14 osób, które jadą w przeciwnym kierunku. W przypadku Nowin, które są jedyną gminą, do której więcej osób przyjeżdżało do pracy (2143 osoby), niż z jej wyjeżdżało (1652 osoby), najliczniejszą grupą przyjezdnych, 765 osób, są Kielczanie. Z Nowin do Kielc dojeżdżało 1153 pracowników. Polski Instytut Ekonomiczny w raporcie „Znikająca Polska lokalna. Finansowe skutki depopulacji gmin” zbadał finansowe konsekwencje spadku liczby mieszkańców dla samorządów.

Autorzy opisali w nim tzw. efekt nożyc. Gdy liczba mieszkańców maleje, rosną jednostkowe koszty świadczenia usług publicznych. Ma to związek z wydatkami na administrację, szkoły i pomoc społeczną, które nie maleją proporcjonalnie do liczby ludności. Jednocześnie spada baza dochodowa samorządów. W 2024 roku w blisko połowie gminy woj. świętokrzyskiego koszty administracji, oświaty i pomocy społecznej były minimum równe wszystkim ich dochodom własnym. Zdaniem PIE spadek liczby mieszkańców o 1 proc. oznaczał spadek dla miast, takich jak Kielce, spadek dochodów własnych średnio o ok. 0,86 proc. W pozostałych gminach to spadek o ok. 0,3 proc.

Według autorów dla finansów samorządu ma znacznie nie tylko liczba osób wyjeżdżających, ale też ich struktura, zwłaszcza, gdy spada liczba mieszkańców aktywnych zawodowo. W raporcie nie wskazano jednego sposobu reakcji na depopulację. Opisano w nim m.in. dostosowywanie infrastruktury i usług do mniejszej liczby mieszkańców, współpracę międzygminną w m.in. transporcie, gospodarce odpadami, planowaniu przestrzennym, konsolidacji samorządów i zmianach w systemie finansowania. Zaznaczono też, że każde z tych rozwiązań zmusza do kompromisu. Doświadczenia z zagranicy wskazują, że współpraca lub konsolidacja to oszczędności. Raport wykazał też większe skupianie na dostosowywanie na mniejszą liczbę mieszkańców, zamiast zmianę w demografii.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET