Koty z Zamku Książ w niebezpieczeństwie. Tajemniczo giną, ktoś je okalecza

25.07.2019 22:09
Koty
fot. Facebook/Koty z Zamku Książ

Popularne w całym kraju i posiadające nawet własny profil na Facebooku koty z wałbrzyskiego Zamku Książ znalazły się pod szczególnym nadzorem. Wszystko przez serię tajemniczych zniknięć. Kilka zwierząt znaleziono też rannych. 

Koty zamieszkałe w słynnym Zamku Książ to niemal symbol Wałbrzycha. Powstają o nich filmy, książki, dorobiły się nawet swojego fanpage'a na Facebooku, który lubi kilka tysięcy fanów. Podzielone na stada, żyją i funkcjonują na terenie zabytkowego zamku, regularnie dokarmiane przez jego pracowników. Niestety, w ostatnich tygodniach miały miejsce zdarzenia, które każą jeszcze bardziej zadbać o bezpieczeństwo zwierząt.

Co się dzieje z kotami?

Jak bowiem informują na Facebooku twórcy profilu i co potwierdzają także lokalne media, spora cześć kotów w zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Radio Wrocław pisze, że część kotów mogła zostać otruta, inne zostały ranne, a badający je weterynarze stwierdzili, że okaleczono je w sposób wskazujący na działanie człowieka.

- Jesteśmy załamani tym, co się stało. Policzyliśmy, że brakuje siedmiu kotów na dziedzińcu honorowych. Została tylko jedna czarna kotka, na którą wszyscy chuchają i dmuchają, bo jesteśmy wszyscy jednym, zżytym ekosystemem - mówi w rozmowie z Radiem Wrocław Mateusz Makytyszyn, rzecznik prasowy Zamku Książ. 

Dyrekcja Zamku Książ reaguje

Równie emocjonalnie wypowiada się pani Anna Szczecińska-Godyń, która na co dzień dokarmia i opiekuje się kotami. - Jestem zdruzgotana. Nawet nie załamana, po prostu brak mi słów, by określić to, co czuję - powiedziała w rozmowie z portalem walbrzych.naszemiasto.pl. Jak dodała, aktualny bilans to 20 kotów mniej. 

Dyrekcja placówki zapowiadała podjęcie kroków, mających na celu ustalenie dokładnych okoliczności, które doprowadziła do śmierci, zranienia bądź zniknięcia zwierząt (m.in. dokładną analizę monitoringu). W jednym z ostatnich postów na FB, administratorzy strony sugerowali, iż znają tożsamość osoby odpowiedzialnej za krzywdę kotów:

"Szanowna morderczyni śledzisz naszą stronę zatem wiec, że nie odpuścimy ci nie licz na to. W poniedziałek pracownik zamku przejrzy z nami monitoring jeśli nie uda nam się nic znaleść i tak będziemy drążyć temat. Najważniejsze, że wiemy kto za tym stoi" - czytamy we wpisie (pisownia oryginalna). - Mamy pewne sygnały, kim jest osoba, która za tym stoi. Nie mamy jednak dowodów - zaznaczyła Szczecińska-Godoń. 

Pisarka Joanna Bator komentuje

Koty z Zamku Książ swoją popularność zawdzięczają m.in. powieści "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator. Za książkę tę pochodząca z Wałbrzycha pisarka otrzymała nagrodę "Nike", a w marcu do kin wszedł nakręcony na jej motywach film z Magdaleną Cielecką i Marcinem Dorocińskim w rolach głównych. Artystka, co zrozumiałe, również jest poruszona całą sytuacją:

"Całe stado zniknęło. Wywiezione? Eksterminowane? Ja jestem przekonana, że istota, która jest w stanie zatłuc starą chorą kotkę, w odpowiednich okolicznościach rzuci się z kijem, maczetą na innego człowieka, którego jakiś wódz albo kapłan zdefiniuje jako wroga. Proszę, nie piszcie, co byście zrobili z kotojadem, niech nie zatruje Wam myśli nienawiść. Myślmy o tej istocie, o kotojadzie z szambem zamiast serca, jak o plwocinie na chodniku - budzi obrzydzenie i trzeba coś z nią zrobić. W tym wypadku - zaprowadzić przed sąd i ukarać" - napisała w emocjonalnym wpisie na Facebooku.

RadioZET.pl/Radio Wrocław/walbrzych.naszemiasto.pl/Facebook