Zamknij

Cztery lata po śmierci Magdaleny Żuk. Strona egipska przekazała niepełne dane

30.04.2021 10:04
Śmierć Magdaleny Żuk, ustalenia prokuratury
fot. Zofia Drozynska/East News

Minęły cztery lata od śmierci Magdaleny Żuk, a śledczy w Egipcie wciąż nie sformułowali wniosków o przyczynie jej zgonu. Podstawowe pytanie brzmi, czy 27-latka padła ofiarą przestępstwa, czy też popełniła samobójstwo w szpitalu. "Państwo polskie od samego początku było całkowicie zależne od strony egipskiej" – powiedział Onetowi mec. Sebastian Duliniec, reprezentujący rodzinę Magdaleny Żuk.

Śmierć Magdaleny Żuk w kwietniu 2017 roku wstrząsnęła Polską. Do dziś niewyjaśniona jest oficjalnie przyczyna jej zgonu. Wiadomo, że 27-letnia Polka trafiła do szpitala, miała zginąć po wyskoczeniu z okna na pierwszym piętrze lecznicy.

Onet podaje, że śledztwo prowadzone w Egipcie dłuży się już niemal cztery lata. Dopiero we wrześniu zeszłego roku – trzy i pół roku po śmierci Magdaleny Żuk – strona egipska w końcu przekazała Polsce protokół z pierwszej sekcji zwłok w Egipcie. Z informacji prokuratury wynika, że znalazły się w nim wyniki badań toksykologicznych, genetycznych i histopatologicznych.

Magdalena Żuk. Egipt nie przekazał polskiej prokuraturze pełnych danych

Onet ustalił jednak, że są to jedynie omówienia badań, a brakuje pełnej dokumentacji, która pozwoliłaby polskim biegłym wydać kompleksową opinię toksykologiczną. To o tyle ważna kwestia, że egipscy śledczy potwierdzili obecność narkotyków w organizmie Magdy.

"Postępowanie znajduje się na zaawansowanym etapie. Prokuratura czeka obecnie na realizację skierowanego do władz egipskich wniosku o międzynarodową pomoc prawną, która dotyczy przekazania uzupełniających materiałów z badań toksykologicznych zmarłej" – powiedział Onetowi prok. Tomasz Czułowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Magdalena Żuk była roztrzęsiona i przestraszona

Inna sprawa to zdarzenia tuż przed śmiercią Polki w Egipcie. 27-latka poleciała pod koniec kwietnia do kurortu Marsa Alam sama, jej partner nie miał ważnego paszportu. Ich kontakt telefoniczny stawał się coraz rzadszy w kolejnych dniach. W ostatniej rozmowie Magdalena Żuk prosiła chłopaka, by zabrał ją z Egiptu. Nagranie, które trafiło do sieci, pokazywało, że kobieta jest przestraszona i roztrzęsiona. Nie wiadomo, co było powodem jej zachowania.

Brak pełnych badań ws. toksykologii sprawia, że sprawa praktycznie stoi w miejscu. "Cały czas jesteśmy w tym samym punkcie, w którym byliśmy rok temu i dwa lata temu. Jeżeli chcielibyśmy ruszyć do przodu, to musielibyśmy otrzymać z Egiptu oryginalne wydruki z badań, próbki, cokolwiek, co pozwoliłoby potwierdzić informacje zawarte przez nich w raporcie. Tego niestety nie ma, prokuratura dalej przedłuża śledztwo i powołuje kolejnych biegłych, którzy stwierdzają, że nie są w stanie wydać wiarygodnej opinii, bo brakuje niezbędnej dokumentacji. Błędne koło" – powiedziała Onetowi osoba znająca kulisy śledztwa. 

Sprawa narkotyków we krwi Magdaleny Żuk jest też szczególnie ważna z punktu widzenia jej wcześniejszego zachowania w trakcie pobytu w Egipcie. Pierwotnie sądzono, że mogło ono wynikać z jej problemów psychicznych. W toku badania dokumentacji medycznej nie potwierdzono tej zależności.

Partner zaplanował wcześniejszy powrót M. Żuk do Polski, jednak 27-latka zamiast na pokład samolotu trafiła do szpitala. Tam miała wyskoczyć z okna na pierwszym piętrze. Zmarła kilka dni później w Hurghadzie, wskutek poniesionych obrażeń. 

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku 

RadioZET.pl/Onet.pl

C