Zamknij

Rydzyk składał zeznania w sądzie. Wyjścia pilnowało kilkunastu policjantów

29.04.2021 23:58
Tadeusz Rydzyk
fot. Adam Juszkiewicz/REPORTER

Po dwóch rozprawach wciąż nie ruszył proces ws. nieudostępnienia informacji publicznej przez Fundację Lux Veritatis, na której czele stoi o. Tadeusz Rydzyk. W czwartek sąd oddalił wniosek jednego z obrońców o zawieszenie sprawy w związku z postępowaniem, które toczy się przed TK. Podczas pobytu zakonnika w sądzie w Toruniu - gdzie składał zeznania w formie online - wjazdu do budynku pilnowało kilkunastu policjantów i kilka radiowozów. 

Sprawa, którą Sieć Obywatelska Watchdog wytoczyła trzyosobowemu zarządowi Fundacji Lux Veritatis - w jego skład wchodzi o. Tadeusz Rydzyk, o. Jan Król i Lidia Kochanowicz-Mańk - dotyczy nieujawnienia wydatków fundacji z publicznych pieniędzy. Jak podkreślało stowarzyszenie, odpowiedzi ostatecznie udzielono, jednak była ona spóźniona i niepełna. Prokuratura najpierw odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie, a potem dwukrotnie je umorzyła. Stowarzyszenie złożyło więc do sądu subsydiarny akt oskarżenia.

Proces miał ruszyć na początku kwietnia tego roku, jednak w sądzie nie stawił się żaden z trzech oskarżonych. W czwartek w Sądzie Rejonowym Warszawa-Wola, przed którym toczy się proces, pojawiła się Lidia Kochanowicz-Mańk, natomiast o. Tadeusz Rydzyk oraz o. Jan Król obecni byli w Sądzie Rejonowym w Toruniu. Rozprawa miała formę wideokonferencji. Nie doszło jednak na niej do odczytania aktu oskarżenia, co oznacza, że proces wciąż formalnie nie ruszył. Przez trzy godziny sąd zajmował się wnioskami kierowanymi przez obronę oraz prokuraturę.

Tadeusz Rydzyk przed sądem. Wejścia do budynku pilnowała policja

Miejsce, w którym o. Rydzyk miał składać zeznania, niemal do samego końca owiane było tajemnicą. Część dziennikarzy, społeczników i feministek, wiedziało jednak, że chodzi o Sąd Rejonowy w Toruniu. Na redemptorystę czekała pod  budynkiem grupa protestujących z transparentami o treści m.in. "Nigdy nie będziesz szedł sam".

Toruńska Brygada Feministyczna opublikowała w mediach społecznościowych nagranie spod toruńskiego sądu. Widać na nim kordon policjantów oraz radiowozów, broniący dostępu do bramy budynku. - Policjanci ustawili szpaler, jakbyśmy mieli rzucać grantami w ojca Rydzyka, a przecież nie chcieliśmy zrobić mu nic złego – relacjonowała w rozmowie z Onetem Agata Chyżewska-Pawlikowska z TBF.

Wręcz przeciwnie, ja do niego nawet krzyczałam, że życzę mu wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Jesteśmy rozczarowani postawą policji, która zachowywała się tak, jakby chroniła swojego szefa. Zostaliśmy spisani i podejrzewamy, że na tym się nie skończy. Spodziewamy się mandatów albo spraw w sądzie, choć nie zrobiliśmy nic zakazanego przepisami

Agata Chyżewska-Pawlikowska, Toruńska Brygada Feministyczna

Z kolei pod Sąd Rejonowym Warszawa-Wola zebrała się grupa zwolenników o. Rydzyka. Oni również trzymali transparenty, na których napisane było m.in: "dość agresji i nękania" oraz "won z Polski" (to przesłanie skierowane wobec oskarżającej szefa Radia Maryja organizacji Watchdog Polska). Osoby zgromadzone pod warszawskim sądem odmówiły również - co widać na poniższym nagraniu reportera Radia ZET Macieja Sztykiela - modlitwę w intencji toruńskiego redemptorysty.

Zdaniem obrony, sąd powinien poczekać do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny kwestii konstytucyjności niektórych przepisów o dostępie do informacji publicznej. Chodzi przede wszystkim o wniosek, który skierowała do TK I prezes SN sędzia Małgorzata Manowska.

Sąd nie wyznaczył na razie kolejnego terminu rozprawy, jednak możliwe, że będzie to 30 czerwca. Najpierw uprawomocnić musi się postanowienie o tym, że postępowanie nie jest zawieszone, a - jak zapowiedział w rozmowie z PAP obrońca o. Tadeusza Rydzyka mec. Maciej Zaborowski - w tej sprawie wpłynie zażalenie. Na tym etapie nie wiadomo też jeszcze, w jakim trybie odbędzie się kolejna rozprawa.

RadioZET.pl/PAP/Onet.pl/Facebook/Twitter/Gazeta.pl