Matka wyszła po piwo. W tym czasie 4-latek wypadł z balkonu

Mikołaj Pietraszewski
03.10.2018 11:54
Policja
fot. Komenda Stołeczna Policji

36-letnia Koreanka usłyszała zarzut narażenia na niebezpieczeństwo swojego dziecka. Według policji kobieta miała zostawić 4-latka w domu i wyjść po piwo. Podczas jej nieobecności chłopczyk wypadł z balkonu.

Jak poinformował asp. sztab. Robert Koniuszy z mokotowskiej komendy, 37-letnia Koreanka we wtorek po południu usłyszała zarzuty. – Kobieta usłyszała zarzuty narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, co zagrożone jest karą do 3 lat pozbawienia wolności – powiedział Koniuszy. Podejrzana przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia.

Do zdarzenia doszło w niedzielę, około godz. 23 na warszawskim Wilanowie. Młoda kobieta zauważyła błąkające się po osiedlu dziecko, które miało zadrapania na twarzy i było wystraszone. Chłopczyk nie mówił po polsku. „Kobieta wezwała policjantów oraz ratowników medycznych. Ustalono, że dziecko wypadło z balkonu jednego z mieszkań. W lokalu funkcjonariusze zastali 36-letnią Koreankę, która poinformowała, że właśnie szuka synka, który chwilę wcześniej spał w pokoju” – powiedział Koniuszy.

Zobacz także

Kobieta powiedziała policjantom, że wyszła z mieszkania na chwilę, gdy 4-latek zasnął w swoim pokoju. – Przyznała, że udała się do sklepu po piwo, a później usiadła przed blokiem, żeby je wypić. Najprawdopodobniej wtedy chłopczyk obudził się i w poszukiwaniu mamy wyszedł na balkon. Dziecko wychyliło się i wypadło z drugiego piętra na rosnące pod budynkiem krzaki. To uratowało go przed poważnymi obrażeniami – stwierdził funkcjonariusz.

Badanie na trzeźwość wykazało, że matka chłopca miała ponad pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu. – Chłopiec został przewieziony do szpitala, natomiast kobieta noc spędziła w policyjnej celi. O sprawie został poinformowany sąd rodzinny – powiedział Robert Koniuszy.

RadioZET.pl/PAP/MP