Zamknij

Skierował do Mińska samolot z Pratasiewiczem. Kontroler lotów zniknął bez śladu

28.07.2021 18:55
Białoruś
fot. Raman Pratasiewicz/Viktor Tolochko/Sputnik News/East News

Białoruskie media informują, że od kilku tygodni nie ma kontaktu z Olegiem Galegowem. To kontroler lotów, który w maju miał skierować do Mińska samolot, którym podróżował opozycjonista Raman Pratasiewicz. 

Raman Pratasiewicz został przez białoruskie władze zatrzymany w maju po tym, jak samolot linii Ryanair z opozycjonistą i dziennikarzem na pokładzie, lecący z Aten do Wilna, został niedaleko białorusko-litewskiej granicy zawrócony i skierowany do Mińska.

Oficjalnym powodem uziemienia maszyny miał być ładunek wybuchowy, rzekomo znajdujący się w środku. Ostatecznie na pokładzie nie znaleziono bomby, zatrzymano jednak wspomnianego Pratasiewicza (do dziś przebywającego w areszcie) oraz jego partnerkę, Sofiję Sapiegę. 

Białoruś. Skierował do Mińska samolot z Pratasiewiczem. Kontroler lotów zniknał bez śladu

W białoruskich mediach pojawiają się teraz nowe wątki dotyczące tej sprawy. Jak podaje portal novayagazeta.tu, przytaczając ustalenia gazety "Nasza Niwa", kontroler ruchu na mińskim lotnisku Oleg Galegow - który miał wydać decyzję dotyczącą uziemienia samolotu z Ramanem Pratasiewiczem na pokładzie - zniknął bez śladu. 

Z mężczyzną od kilku tygodni nie ma kontaktu, usunął również swoje konta w mediach społecznościowych. Osoby z otoczenia Galegowa, z którymi rozmawiali dziennikarze, twierdzą, że kontroler wziął urlop. Ma też być wpisany do harmonogramu dyżurów, ale podobno przez cały lipiec nie pojawił się w pracy. 

- Osobiście nie widziałem Olega od dawna. Plotka głosi, że zniknął. Koledzy nie mogą się z nim skontaktować i martwią się, bo usunął swoje konta w social mediach. Władze nic nam oficjalnie nie powiedziały. Ale nie martwię się o niego, myślę, że po prostu przesadził i odszedł. Jest doskonałym specjalistą, bez problemu znajdzie pracę w każdym kraju - cytuje słowa kolegi Galegowa "Nasza Niwa".

Rozmówca gazety potwierdził też, że głos na nagraniu z majowego incydentu należy właśnie do kontrolera. Pojawiają się także doniesienia, jakoby Galegow przeprowadził się z rodziną do Gruzji, z której pochodzi. 

RadioZET.pl/novayagazeta.ru