Przyjaciel rodziny okradł Polaków w Tajlandii na 20 tys. złotych

Michał Strzałkowski
01.06.2017 13:33
Przyjaciel rodziny okradł Polaków w Tajlandii na 20 tys. złotych
fot. poszukiwani.policja.pl

Para polskich podróżników poszukuje Dariusza P., który – jak twierdzą – w perfidny sposób okradł ich na 20 tys. złotych. Przez długi czas udawał ich przyjaciela i zdobywał zaufanie, by na końcu upozorować włamanie i okraść ich z oszczędności. Okazuje się, że mężczyzna jest też poszukiwany listem gończym przez rzeszowską prokuraturę i katowicką policję za inne przestępstwo.

Zdobywanie zaufania

Historia kradzieży którą opisuje para z Polski, wydarzyła się w Tajlandii. – Przyjechał do nas we wrześniu 2016. Najpierw mieszkał u nas, potem pomogliśmy mu się zorganizować, wynająć mieszkanie, skuter itd. Od początku 'grał' miłego faceta, w ciągu pół roku spędziliśmy razem Święta Bożego Narodzenia, jego 48. urodziny, pomogliśmy się mu zaaklimatyzować i razem pojechaliśmy na wakacje. Traktowaliśmy go jak członka rodziny – czytamy na ich blogu.

Upozorowane włamanie

Tymczasem Dariusz P. – jak twierdzi para – włamał się do ich domu i ukradł 20 tys. złotych. – Upozorował przy tym całe włamanie tak, aby skierować podejrzenia na lokalnych mieszkańców. Oczywiście przyjechała policja, która zebrała odciski palców. Nikt z nas  nie podejrzewał Darka, który wciąż utrzymywał z nami pozytywny kontakt, starając się pomóc i pocieszając nas w trudnych chwilach. Najwidoczniej zaplanował, że nadal będzie udawał naszego przyjaciela – tłumaczą autorzy bloga.

thai police
fot. Rajscy.blogspot.com

Gdy tajska policja poprosiła Dariusza P. o możliwość sprawdzenia odcisków palców, mężczyzna miał przyznać się do kradzieży. – Daliśmy mu znać, żeby się stawił na komisariacie i dostaliśmy taką odpowiedź:

“Błagam was, wiem że nigdy mi nie wybaczycie, ale mimo wszystko błagam. Do końca roku was spłacę. Oddam w wasze ręce moją kartę z pinem i paszport. Każdego ostatniego wypłacicie sobie 500-600 euro. Od wczorajszej nocy jestem poza TH, ale chce wrócić, bo mi tam dobrze. Nie mogę z tym żyć, chce wszystko zwrócić. Tylko zamknijcie tę sprawę. Przepraszam, to zawsze będzie za mało. Nie wiedziałem, co robić. Nigdy się nie pogodzę z tym, co zrobiłem, ale błagam. Błagam o litość” – piszą.

Tymczasem okazuje się, że Dariusz P. jest również poszukiwany przez Komendę Wojewódzką Policji w Katowicach i Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie za podrabianie dokumentów.

Para ostrzega innych podróżników

Para podróżników nie liczy na zwrot pieniędzy, jednak pragnie ostrzec innych przed tym człowiekiem. W ten rejon Azji Polacy podróżują bardzo często. – Mogłabym jeszcze długo pisać o tym, jak się czułam, gdy człowiek, którego traktowaliśmy jak członka rodziny, zgwałcił naszą prywatność, zdeptał przyjaźń i pomoc, którą mu ofiarowaliśmy, wyrzucając wszystkie nasze rzeczy z szuflad i szaf w poszukiwaniu pieniędzy. Ale zamiast tego po prostu poproszę Cię, żebyś pomógł mi w rozsyłaniu tej wiadomości do innych osób. Nie odzyskam już ani pieniędzy, ani stresu, który mnie to kosztowało, ale mogę jeszcze ostrzec innych – czytamy na blogu.

wigilia
fot. Rajscy.blogspot.com

*Zgodnie z prawem wizerunek Dariusza P. publikujemy z zasłoniętymi oczami i bez nazwiska, gdyż polska policja i prokuratura poszuje go za inne przestępstwo niż opisywane w powyższej publikacji.

RadioZET.pl/Policja.pl/Rzeszow.po.gov.pl/strz