Afera z OPP to nie wszystko. Teraz sprawdzili 701 fotoradarów
Po głośnej sprawie błędnych pomiarów na OPP pod Szczecinem przeanalizowano 701 fotoradarów. Wyniki są zaskakujące. Ponad 100 z nich miało przerwy w legalizacji. Co to oznacza dla kierowców?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie urządzenia miały przerwy w legalizacji fotoradarów.
- Dlaczego nielegalne fotoradary są problemem dla kierowców.
- Co kierowca może zrobić po otrzymaniu wezwania od urządzenia bez ważnej legalizacji.
Ponad 100 fotoradarów z przerwami w legalizacji
Głośna sprawa odcinkowego pomiaru prędkości na autostradzie A6 pod Szczecinem pokazała, że nawet automatyczne systemy kontroli nie są nieomylne. Przypomnijmy, że chodzi o OPP działający na autostradzie A6 na odcinku Szczecin – Rzęśnica. Nieprawidłowa konfiguracja urządzenia mogła prowadzić do błędnych wskazań. Po ujawnieniu problemów CANARD zapowiedział, że wezwania z tamtego odcinka, zostaną umorzone. Na stronie widnieje też informacja dla firm leasingowych.
„Informujemy, że osoby i podmioty, które zostały obciążone kosztami obsługi przez firmy leasingowe, w związku z otrzymaniem wezwań na podstawie nieprawidłowych pomiarów dokonanych przez odcinkowy pomiar prędkości działający na autostradzie A6 Szczecin – Rzęśnica w okresie od 29.04.2026 od godziny 12:00 do dnia 4.05.2026 do godziny 9:27 mogą przesyłać do CANARD GITD wnioski o zwrot kosztów wraz z kopiami faktur” – możemy przeczytać na stronie CANARD.
Teraz pod lupę trafiły fotoradary. Analiza 701 urządzeń, przeprowadzona przez serwis Nomando.pl, zajmujący się m.in. wsparciem kierowców w sytuacji mandatów lub wezwań od organu ruchu drogowego, pokazała, że ponad 100 z urządzeń miało przerwy w ciągłości świadectw legalizacji.
Według analizy, sporządzonej na bazie publicznych danych Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Sprawiedliwości, Komendy Głównej Policji i Ministerstwa Cyfryzacji, dotyczyło to aż 107 urządzeń. Łącznie zidentyfikowano 117 takich przerw obejmujących ponad 2200 dni. Ponadto 27 urządzeń nie miało ważnej legalizacji w dniu analizy.
Co to oznacza dla kierowców?
„Świadectwo legalizacji to dokument potwierdzający, że przyrząd pomiarowy spełnia wymagania metrologiczne i może być używany do pomiaru prędkości w kontroli ruchu drogowego. Wydaje je okręgowy urząd miar, a dla fotoradarów jest ważne zwykle przez 13 miesięcy, po czym urządzenie musi przejść legalizację ponowną” – opisuje Nomando.pl.
Skoro legalizacja potwierdza, że urządzenie może stanowić podstawę do nakładania mandatów, to jeśli tej legalizacji nie ma lub jeżeli między kolejnymi legalizacjami występowały przerwy, pojawiają się pytania o ważność pomiarów wykonywanych w tym czasie. „To jeden z mocniejszych argumentów w odwołaniu od mandatu z fotoradaru, obok wątpliwości co do identyfikacji kierującego czy dochowania procedury” – czytamy.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że wszystkie mandaty wystawione przez takie urządzenia są nieważne. Każda sprawa wymaga indywidualnej oceny, a kluczowe znaczenie mają okoliczności konkretnego pomiaru oraz dokumentacja dotycząca danego fotoradaru.
Sprawa może jednak wywołać kolejną dyskusję o skuteczności i wiarygodności automatycznych systemów nadzoru nad ruchem. Tym bardziej że po błędzie wykrytym na OPP pod Szczecinem kierowcy z większą uwagą przyglądają się temu, czy urządzenia rejestrujące wykroczenia działają zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Źródło: Radio ZET/money.pl/ nomando.pl/canard.gitd.gov.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET