Akcja skarbówki w pierogarni. Kupiła wodę i wlepiła mandat

3 min. czytania
03.07.2026 10:42
Obserwuj nas na Google

Szczecińska pierogarnia „Ciasto i farsz” stała się bohaterką nowej „afery” podatkowej. Wszystko przez butelkę wody, którą lokal wydał klientce przed godzinami otwarcia. Internauci grzmią, a restauracja tłumaczy, że chodziło o zwykłą uprzejmość.

pierogi
fot. Adam Burakowski/Dzien Dobry TVN

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego pierogarnia otrzymała mandat za sprzedaż wody przed otwarciem lokalu.
  • Jakie były reakcje społeczne na mandat za sprzedaż wody w pierogarni.
  • Co wskazała przewodnicząca Związkowej Alternatywy w obronie skarbówki.
  • Które argumenty krytykowały działania skarbówki w kontekście mandatu dla pierogarni.

Woda przed otwarciem lokalu i mandat 500 zł

W ostatnich tygodniach mocno komentowana była sprawa „zakupu sprawdzającego„, którego urzędniczka skarbówki dokonała w jednym z lokali w Polsce, zamawiając pizzę z krewetkami. Kiedy na paragonie zobaczyła nieprawidłową stawkę VAT, zdecydowała o nałożeniu kary w wysokości 2500 zł. Sprawa ta rozeszła się głośnym echem w polskich mediach, a na urzędniczkę KAS spadła fala hejtu. Teraz rozpętała się nowa „afera”, a to za sprawą butelki wody, którą szczecińska pierogarnia wydała przed godzinami otwarcia lokalu i bez paragonu.

Do sytuacji doszło 1 lipca, był to trzeci dzień działania pierogarni „Ciasto i farsz” w nowym miejscu. „Kilka minut przed godziną 11:00, czyli jeszcze przed otwarciem lokalu, pojawiła się u nas pani, która poprosiła o butelkę wody. Lokal był jeszcze nieczynny, kasa fiskalna nie była jeszcze uruchomiona, a my, ucząc się dopiero rytmu nowego miejsca i chcąc po prostu być uprzejmi, postanowiliśmy tę wodę sprzedać” – zrelacjonowano w mediach społecznościowych lokalu.

Redakcja poleca

Okazało się, że o wodę poprosiła urzędniczka skarbówki. „Efekt – mandat w wysokości 500 zł. Nie ukrywamy, że jest nam zwyczajnie przykro. W pierwszych dniach działalności człowiek skupia się przede wszystkim na tym, żeby każdy gość wyszedł zadowolony. Tym razem dobra wola okazała się kosztować nas 500 zł” – przekazano, pozdrawiając na koniec Urząd Skarbowy.

Wpis natychmiastowo spotkał się z reakcjami pełnymi oburzenia na działanie skarbówki. „By żyło się lepiej. Na górze kradną miliony a potem szukają kasy gdzie się da”, „Tyle kasy podatników idzie bokiem i nikt tego nie ogarnia a oni Kowalskiego o 100 zł ganiają” – piszą internauci. Ale wielu z nich zauważa, że właściciele prowadzą biznes nie od wczoraj. 

„Nie prowadzicie biznesu od wczoraj, więc tłumaczenie, że trzeba się ogarnąć jest śmieszne. I żadne z was empatyczne dobre ludzie, bo wtedy byście w upał podali szklankę wody za darmo. Prowadzicie sprzedaż, to kasa ma być uruchomiona” – pisze inny komentujący.

Przewodnicząca Związkowej Alternatywy broni działań skarbówki

Echa kontroli w pierogarni dotarły także do przewodniczącej Związkowej Alternatywy w Krajowej Administracji Skarbowej, Anety Jagodzińskiej. Przypomnijmy, że po głośnej sprawie pizzy z krewetkami krytykowała ona działania skarbówki. Tym razem jednak jest inaczej. We wpisie w portalu X wskazuje, że w pierogarni codziennie przed otwarciem możliwe jest zamawianie zimnej garmażerki – o czym lokal sam informuje w informacji dla klientów. Skoro więc kasa fiskalna uruchamiana jest o 11.00, a lokal działa już wcześniej, to jak dokonuje sprzedaży zamawianej garmażerki?

„Jeżeli rzeczywiście w taki sposób organizowana jest sprzedaż, oznaczałoby to, że w godzinach od 10:00 do 11:00 prowadzona jest sprzedaż bez użycia kasy fiskalnej” – ocenia w swoim wpisie Jagodzińska.

Właściciele pierogarni w rozmowie z „Faktem” przyznają, że mimo wszystko czują się sytuacją dotknięci. – Uważamy, że niczego złego nie zrobiliśmy. Cóż, takie są procedury – przekazali tabloidowi.

Podaatnik zyskał darmową reklamę, a imię KAS zostało naruszone

Co ciekawe, w sprawie głos w sieci zabrał Krzysztof Stanowski – podobnie jak w przypadku sprawy z pizzą z krewetkami. „Ekstremalne upały. Kontrolerka KAS poprosiła o wodę jeszcze przed otwarciem lokalu. I jak na złość ją dostała! 500 złotych mandatu” – napisał na X. Jagodzińska zwróciła się w swoim wpisie także do niego: Panie Stanowski, z rzetelności dziennikarskiej – mam nadzieję, że poda Pan również ten wpis dalej” – odpowiedziała.

Redakcja poleca

Jednocześnie przewodnicząca Związkowej Alternatywy w Krajowej Administracji zauważa, że w sieci coraz częściej widać niepokojący trend: „osoby, które notorycznie stosują nieprawidłowe stawki VAT lub prowadzą sprzedaż z pominięciem kasy fiskalnej, będącej przecież urządzeniem służącym do prawidłowego ewidencjonowania obrotu, próbują przedstawiać się jako ofiary rzekomo represyjnego systemu”. Teraz szczecińska pierogarnia zyskała darmowy rozgłos, a cała sprawa stała się powodem do krytykowania skarbówki – w tej akurat sytuacji bezpodstawnego.

„Podatnik, kosztem KAS oraz pracujących w niej funkcjonariuszy i pracowników, uzyskał bezpłatną reklamę swojego lokalu. Doszło w ten sposób do deprecjonowania oraz naruszenia dobrego imienia Krajowej Administracji Skarbowej” – wskazała.

Źródło: Radio ZET/fakt.pl/wszczecinie.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET